Rozmowa ze Zbigniewem Nienackim pt. "Recepta na dobrą powieść?" zamieszczony w Głosie Nauczycielskim w 1979.
Wszystko już właściwie wiemy. Nienacki po raz kolejny opowiada o swoich założeniach dotyczących konstrukcji powieści dla młodzieży, ale jego wywody są tym razem mętne. Mówi tak:
Ja nie „kojarzę” wątku sensacyjnego z wątkiem popularnonaukowym. To są u mnie sprawy wynikające jedne z drugich, nieodłączne.
Przyznam szczerze, że nie widzę różnicy. To chyba rzecz oczywista, że jeśli w powieści kojarzy się wątki sensacyjne z popularnonaukowymi to wynikają one jedne z drugich.
Po raz kolejny podkreśla też, że młodzież ma dość przygód, które dzieją się wszędzie i nigdzie, dlatego jego fikcyjny bohater działa w autentycznej scenerii i w otoczeniu faktów. No i tu miał rację, czego my sami jesteśmy najlepszym dowodem pielgrzymując do miejsc, w których rozgrywała się akcja książek.
PS. W załączonym screenie zostawiłem sąsiedni artykuł, w którym zamieszczono dwa wiersze Jerzego Ignaciuka, znanego nam lepiej jako Jerzy Szumski czyli późniejszego kontynuatora i psuja serii Pan Samochodzik. Wielki poetą również nie był.
RECEPTA NA DOBRĄ POWIEŚĆ?
o literaturze dla dzieci i Młodzieży ROZMOWA ZE ZBIGNIEWEM NIENACKIM
—Jest Pan jednym z najpopularniejszych *)i najpoczytniejszych autorów książek dla młodzieży — że przypomnę tylko o „Panu Samochodziku”. Zdaje sobie Pan zapewne sprawę z funkcji dydaktycznych, którymi obciąża się tzw. literaturę dla dzieci i młodzieży. Jak Panu udaje się zataić tę funkcję w swojej twórczości?
— Ależ ja jej nie „zatajam”, ani nie uważam, że to „obciąża” literaturę dla dzieci i młodzieży. Ta literatura niejako z natury rzeczy musi być dydaktyczna. Nie zatajał jej Jules Verne, u Karola Maya spotykamy okropnie długie wywody dydaktyczno- -moralizatorskie i jakoś nic mi nie wiadomo o tym, aby to odstraszało czytelników.
— Halina Skrcbiszewska w „Książkach naszych dzieci” zarzuciła Panu — z czym się zgadzam — brak psychologicznego pogłębienia bohaterów pańskich powieści dla młodzieży. Czy ten zarzut — Pana zdaniem — jest słuszny?
— Halina Skrobiszewska napisała swoją książką przed dziesięciu laty. Może od tego czasu zmieniła zdanie? Bo ja w ciągu tych dziesięciu lat też napisałem wiele nowych książek, ciągle doskonaląc swój warsztat.
Oczywiście, zgadzam się, że postacie w moich powieściach są uproszczone. Ale takie muszą być. Kto tego nie rozumie, ten chyba nie rozumie gatunku powieści przygodowej. Ale „uproszczone”, nie znaczy „prymitywne”.
— Jaka jest — zdaniem Pana — recepta na dobrą powieść dla młodzieży?
— Znam wiele recept na dobre książki dla młodzieży. Ta, którą ja stosuję, jest jedną z wielu. Ale brzmi ona zupełnie inaczej niż sugerują mi niektórzy krytycy, stwierdzając, że w swoich powieściach „wątek sensacyjny kojarzę z popularnonaukowym i całość zabarwiam humorem”.
Jeśli w powieści jest wątek kryminalny lub sensacyjny, to, oczywiście, najłatwiej powiedzieć, że autor napisał powieść kryminalną czy sensacyjną. A jeśli jest to książka skierowana do młodego czytelnika, ,to stwierdza się po prostu, że autor uprawia „powieść kryminalną dla młodzieży”. I tak krytyk wpada w pułapkę. Ja nie „kojarzę” wątku sensacyjnego z wątkiem popularnonaukowym. To są u mnie sprawy wynikające jedne z drugich, nieodłączne. Rzecz w tym, że od wielu lat zauważono u-cieczkę dorosłego czytelnika od fikcji literackiej — do tak zwanej „literatury faktu” Zastanowiłem się, czy ten sam proces nie następuje też u młodego czytelnika, czy nie ma "dosyć przygód wyimaginowanych, dziejących się wszędzie i nigdzie Postanowiłem spróbować napisać powieść typu paradoku-mentalnego. z fikcyjnym bohaterem, ale w autentycznej scenerii, z autentycznymi faktami, zdarzeniami, przedmiotami, jednym słowem — taka „literatura faktu” dla młodzieży.
— W referacie wygłoszonym na sesji, zorganizowanej przed trzema laty w Olsztynie, poświęconej literaturze dla dzieci i młodzieży, stwierdził Pan, że polska literatura nie odzwierciedla wszystkich problemów, które dręczą młodzież. Szczególnie chodziło o fałszyw przedstawianie w literaturze wszystkich procesów emocjonalnych, którym podlega młodzież w okresie dojrzewania. Czy podtrzymuje Pan tę tezę?
— Nie, gdyż nie tak stawiałem tę sprawę. Nie mówiłem, że literatura ma „odzwierciedlać” potrzeby emocjonalne, lecz że ma je „zaspokajać”. A to poważna różnica.
— Powiedział Pan kiedyś, że mamy najlepszą literaturę dla młodzieży w całej Europie. Dlaczego?
— W rzeczy samej powiedziałem coś takiego bodaj przed dziesięciu laty. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Teraz mamy w dalszym ciągu znakomitych pisarzy, znakomite utwory dla młodzieży, natomiast obraz literatury każę nam wyrażać zaniepokojenie. Stało się tak na skutek niewłaściwej polityki naszych niektórych wydawnictw, z wiodącym wydawnictwem literatury dla dzieci i młodzieży — „Naszą Księgarnią”. Książki wybitne, średnie i słabe wydaje się w takich samych nakładach. Często książki wybitne wydawane są w złej szacie graficznej i po prostu giną w morzu książek średnich i słabych, co sprawia, że ogólny obraz literatury jest raczej smutny. Inaczej jest u sąsiadów. Tam także wydaje się sporo książek słabych, ale ta wybitna, znakomita, ukazuje się we wspaniałej szacie graficznej, w ogromnym nakładzie, rzuca się każdemu w oczy i to właśnie sprawia wrażenie, że cała literatura jest wspaniała.
Rozmawiał: JAN ROSŁAN
*) W br. Zbigniew Nienacki został laureatem nagrody prezesa Rady Ministrów za twórczość dla dzieci i młodzieży.

