choć powinienem raczej napisać – „zmęczyliśmy”
A nie mówiłam? 🙂 No własnie coś takiego jest w tej Laseczce, że kolejny mój powrót do niej uważam, za stratę czasu.
Aż nabrałem chęci żeby samemu wrócić i sprawdzić, ale zbyt świeżo kryminał czytałem 😀
Niestety, nie wiedzieć czemu lektura tym razem nie porwała mnie tak jak ostatnio. Czytałam tę książkę po raz trzeci i kompletnie nie pamiętałam jej treści (zresztą podobnie jak za poprzednim razem). To znaczy kojarzyłam ogólnie, kim była Rosanna i Julia. Pamiętałam też Butyłe i Butyłłową, ale reszta postaci kryła się w mroku. W niektórych przypadkach w trakcie czytania przypominałam sobie co nieco. W innych natomiast nawet podczas czytania nie byłam w stanie nic sobie przypomnieć. Nawet, że takowe w książce występowały. Podobnie miałam z fabułą. A już samo zakończenie przy poprzedniej lekturze pozostawiło w mojej pamięci bardziej pozytywny wydźwięk i miało w sobie jakiś element zaskoczenia. Podczas tej lektury nie miałam już takiego wrażenia. To znaczy nie zaczęłam nagle uważać, aby zakończenie było złe, ale jakoś zmęczyły mnie dywagacje Henryka toczące się już po rozwiązaniu zagadki. jednak o żadnych szczegółach nie mogło być mowy.
Śmiało można powiedzieć, że wybiera najbardziej skomplikowany i ryzykowny sposób uporania się ze swoim problemem.
Poznając zakończenie również odniosłam takie wrażenie.
Mimo wszystko oszczędziłabym tę książkę. I nie do końca mogę zgodzić się z krytycznymi opiniami Aldony i Wowaxa. Nie jest to dzieło wybitne, ale jeśli potraktować tę książkę jako lekki kryminałek to naprawdę nie jest zła. Zresztą dobrze to ujął Hebius w swojej opinii.
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
nie wiedzieć czemu lektura tym razem nie porwała mnie tak jak ostatnio.
Zestarzałaś się 🙂 🙂 🙂
Też się zdziwiłam, że przy ostatnim czytaniu nie podeszła mi Laseczka wcale....wręcz raczej do niej nie wrócę.
Sebastian Chosiński na łamach "Esensji" recenzuje "Laseczkę i tajemnicę"
PRL w kryminale: Esesman w Litzmannstadt Ghetto
https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=28811
I chociaż „Laseczka i tajemnica” pozostaje bardzo nietypową pozycją w bibliografii Zbigniewa Nienackiego, nie zasługuje na zapomnienie. To bardzo sprawnie napisany i niegłupi kryminał, po którym – co chyba najbardziej zaskakujące – nie znać jakoś szczególnie upływu czasu. A przecież powstał prawie sześć dekad temu. Oczywiście, główny bohater jest trochę staroświecki, ale postaci kobiet – Julia czy Rosanna – równie dobrze, bez żadnego liftingu psychologicznego, mogłyby zostać wykorzystane na kartach współcześnie pisanej powieści. Są energiczne i samodzielne, wyzwolone i pełne polotu. Zwłaszcza ta druga pod wieloma względami zdaje się przebijać Henryka.
Miejscowi malkontenci niech się zreflektują 😛
Miejscowi malkontenci niech się zreflektują
Znaczy się co? Mam przestać twierdzić, że Laseczka to straszna marnizna moim zdaniem, bo jakiś kompletnie anonimowy dla mnie pan Chosiński ma inne zdanie? No dajże spokój... 😛
cytując naszego znienackiego klasyka "...who the fuck is Sebastian Chosiński?" 😉
Miejscowi malkontenci niech się zreflektują
Przeczytam jeszcze raz 🙂 może tym razem będę mniej wymagająca i mi się mniej niespodoba.
cytując naszego znienackiego klasyka "...who the fuck is Sebastian Chosiński
Sebastian Chosiński zajmuje się popkulturą. Napisał książkę o kapitanie Żbiku, a drugą o magazynie komiksowym "Relax".
Nie dziękuj 😀
Na PORTALU zamieściłam wpis, w którym znajdziecie pierwowzory miejsc opisanych w "Laseczce i tajemnicy" Zbigniewa Nienackiego. Oczywiście nie wszystko było jasne od początku, ale i tak jest to dość wdzięczny materiał prowadzący do odkrywania rzeczywistych miejsc. Choć jak przekonacie się z artykułu, ostatecznie, nie wszystko da się odnaleźć.
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
Na PORTALU zamieściłam wpis, w którym znajdziecie pierwowzory miejsc opisanych w "Laseczce i tajemnicy" Zbigniewa Nienackiego. Oczywiście nie wszystko było jasne od początku, ale i tak jest to dość wdzięczny materiał prowadzący do odkrywania rzeczywistych miejsc. Choć jak przekonacie się z artykułu, ostatecznie, nie wszystko da się odnaleźć.
Fajnie to pokazałaś, lubię takie wycieczki, tylko... link do mapy google nie działa, bo wymaga uprawnień.
Twtter is a day by day war
Dorzuciłam jeszcze kilka zdjęć z rejonu, w którym powinna znajdować się willa Butyłły.
tylko... link do mapy google nie działa, bo wymaga uprawnień.
Pawelk, wiesz może jak mogę to zmienić? Miałam ostatnio identyczny problem przy udostępnianiu zdjęć z google.
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
Pawelk, wiesz może jak mogę to zmienić?
A to masz w "moich mapach" czy trasę na google maps?
Twtter is a day by day war
W moich mapach, ale jeśli znasz lepszy sposób na stworzenie mapki to chętnie wszystko przeniosę. W ogóle świetnie by było gdyby dało się taką mapę osadzić.
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
W moich mapach, ale jeśli znasz lepszy sposób na stworzenie mapki to chętnie wszystko przeniosę. W ogóle świetnie by było gdyby dało się taką mapę osadzić.
Gdy otworzysz w "Moich mapach" i wybierzesz udostępnianie to na dole będziesz miała opcję [Zmień na "Każda osoba mająca link"].
Gdy ją upublicznisz, należy kliknąć na 3 kropeczki menu przy nazwie i wybrać opcję "Umieść na mojej stronie".
Twtter is a day by day war
Ok, zmieniła ustawienia na każdą osobę mającą link, ale nie wiem gdzie szukać opcji "umieść na mojej stronie". Na naszym portalu? Tam nie miałam.
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
Dobra, coś znalazłam. Teraz chyba powinno być ok. Dzięki Paweł za cenną wiedzę, przyda się.:)
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
Dobra, coś znalazłam. Teraz chyba powinno być ok. Dzięki Paweł za cenną wiedzę, przyda się.:)
Zobacz, całkiem fajnie ta mapka się wkleiła.
Twtter is a day by day war
Sympatyczną mieliśmy wycieczkę Milady i powstał z tego fajny przewodnik. Najbardziej podobał mi się Cmentarz Stary w pięknym czerwcowym rozkwicie. Nie jestem nekrofanem ale to miejsce zdecydowanie warto zobaczyć. Robi zupełnie inne wrażenie niż opisywane w powieści. Tam jest zapuszczonym siedliskiem okolicznych mętów, teraz jest uporządkowany, zadbany, pełen pięknych przedwojennych pomników.
Piotrkowska, to żadna niespodzianka, ale warto przejść się jeszcze raz tym łódzkim "Nowym Światem" śladem głównego bohatera "Laseczki".
Najmniej do mnie przemawia poszukiwanie miejsc, moim zdaniem, wymyślonych, takich jak dom Butyłły w okolicach Ozorkowa. IMO nie ma on żadnego pierwowzoru. Ale czego się nie robi dla miłej sercu towarzyszki wycieczki:)
A osadzona mapka wygląda teraz git. Dostajesz Pawle wirtualne "pomógł":)