Znalazłem ten reportaż wczoraj. O dziwo, wyszukiwarka go wcześniej nie pokazała. A to ważny tekst. I dwa świetne zdjęcia Gerarda Puciato.
Świetny reportaż – i ważny moment „dziesięciolecia” Jerzwałdu u Nienackiego, pokazany bez lukru, ale z wyraźną sympatią autora. Makowiecki trafia w sedno: Nienacki „pomylił kierunek” (nie Warszawa, tylko wieś) i przez to stał się kimś więcej niż pisarzem-przyjezdnym – człowiekiem, który swoją pracą i konsekwencją realnie zmienił otoczenie: od płotów i studni po mentalność sąsiadów.
Dziwny tekst. Sympatyczne spojrzenie na Nienackiego (fragment o wódce byłby dowodem, że Nienacki miał kiedyś z alkoholem problem), ale na samą wieś i jej mieszkańców trochę dziwne.
Odnoszę wrażenie, że to tekst Nienackiego napisany przez Makowieckiego 😉 . Bardzo wyraźnie widać subiektywną perspektywę autora "Pana Samochodzika", a większość wypełniają anegdotki, które mógł opowiedzieć raczej Nienacki, a nie okoliczni mieszkańcy. Rozbawił mnie fragment o środowisku artystyczno-literackim - od razu przypomniał mi się fragment filmu "Jutro premiera", a dokładniej ta scenka w kawiarni literackiej:
Andrzej Makowiecki był zaprzyjaźniony z Nienackim. Pamiętam Alicja w wywiadzie video wspomniała jego.
fragment filmu "Jutro premiera", a dokładniej ta scenka w kawiarni literackiej:
Zwróciliście uwagę, że w 0:50 sekundzie pojawia się Leopold Tyrmand!?
Tak, zresztą część osób w kawiarni to rzeczywiście osoby z kawiarni. Wśród rozmówców są jeszcze dwaj inni znani wówczas literaci - Grzegorz Lasota i Andrzej Jarecki. Teraz nie są rozpoznawalni, ale wtedy byli. Taki easter egg, jakby dzisiaj powiedziano 😅
Odnoszę wrażenie, że to tekst Nienackiego napisany przez Makowieckiego 😉 . Bardzo wyraźnie widać subiektywną perspektywę autora "Pana Samochodzika", a większość wypełniają anegdotki, które mógł opowiedzieć raczej Nienacki, a nie okoliczni mieszkańcy. Rozbawił mnie fragment o środowisku artystyczno-literackim - od razu przypomniał mi się fragment filmu "Jutro premiera", a dokładniej ta scenka w kawiarni literackiej:
Miałem podobne odczucia i czytając, w pewnym momencie musiałem sprawdzić autorstwo 🙂
Dziwny tekst. Sympatyczne spojrzenie na Nienackiego (fragment o wódce byłby dowodem, że Nienacki miał kiedyś z alkoholem problem), ale na samą wieś i jej mieszkańców trochę dziwne.
A to nie jest tak, że wszystko zależy od tego kto z kim rozmawiał i co chciał osiągnąć w rozmowie? Taki nasz ulubiony biograf gdyby się odważył rozmawiać z ludźmi to by pewnie szukał tych, którzy by mu powiedzieli, że widzieli Nienackiego nawalonego jak Ikarus, śpiącego przy drodze, a ktoś inny by posłuchał o tym, że pan pisarz użyczał swojego samochodu do ślubów. Bez wątpienia Nienacki miał swoje za uszami, pewnie byli ludzie, którym nadepnął na odcisk i mieli powód by go nie lubić, ale chyba nie był potworem, tak jak niektórzy próbują go przedstawić, bo przecież wieś go nie spaliła, grób nie był bezczeszczony, co by nie było dziwne gdyby wszystkich ustawiał pod ścianą i wymachiwał pistoletem.
Twtter is a day by day war
To nie to.
Obraz wsi jest dziwny.
Ale w sumie... może mi się to nie skleja z tym, co sam pamiętam ze swojej wioski czy opowieści dziadka, rodziców, bo to pewnie zależy też w dużej mierze tego, skąd się wzięła większość osadników w Jerzwałdzie. Tam u mnie dominowała biedota z Polski (Kurpie i Podlasie), było trochę osób z Wileńszczyzny, a tych z akcji Wisła chyba mniej niż Niemców, którzy nie zdążyli albo nie chcieli uciekać w 1945. W każdym razie raczej nikt nie siedział na walizkach i nie czekał kolejnej przeprowadzki, wszyscy gospodarzyli już na swoim.
