Co do Piersi
hehe brzmi jak brzmi, to nie jest wybitna muza (w odróżnieniu do Czerwonej Aya RL) ale znak czasów. Dokładnie tak pamiętam 90' - szelesczące kolorowe dresiki, stragany ze szczękami, stadionowe podróby i piraty i Piersi lecące z bumboxa. Łupu cupu. I kilka dogłębnych imprez przy tych przyśpiewkach. To nie jest dobre ale to jest nasze.
Dokładnie tak pamiętam 90' - szelesczące kolorowe dresiki, stragany ze szczękami, stadionowe podróby i piraty i Piersi lecące z bumboxa. Łupu cupu. I kilka dogłębnych imprez przy tych przyśpiewkach.
i tak największym przebojem początku lat dziewięćdziesiątych była piosenka "Straciłam cnotę" zespołu Dekret.
Mój kumpel, który sprzedawał kasety w podziemiach pod Marszałkowską i Alejami, w jeden dzień sprzedał tyle tych kaset, co standardowo w tydzień.
Twtter is a day by day war
"Straciłam cnotę" zespołu Dekret.
czekałem na coś takiego 🙂
Ja się nie odważyłem 🤮 miał być emotek walący łbem w blat ale nie znalazłem
Nie powiem że nigdy tego nie słyszałem, ale chyba wyłączałem/oddalałem się/głuchłem.
Dzisiaj przesłuchałem całość.
O ja pierd...
Nie powiem że nigdy tego nie słyszałem, ale chyba wyłączałem/oddalałem się/głuchłem.
Dzisiaj przesłuchałem całość.
O ja pierd...
A teraz sobie wyobraź, że w najbardziej zapchanym miejscu w Warszawie, czyli przejściu podziemnym, w Centrum, pomiędzy przystankami autobusowymi i tramwajowymi a dworcem pociągów podmiejskich, ta piosenka leciała cały dzień. Od rana, do późnego wieczora.
Twtter is a day by day war
Dla przypomnienia, w latach 90 Kukiz ciągnął jeszcze projekt Aya RL, wydając 2 płyty, ale to już kompletny odlot dla świrów albo kolekcjonerów dziwolągów.
Już chciałem napisać, że jestem odlatującym świrem bo całkiem lubię "niebieską" Aya RL, ale właśnie sprawdziłem, że ona wyszła w 1989 r. więc nie o tę płytę Ci chodziło.
Zgadzam się z Tobą, że "czerwona" Aya RL to płyta WYBITNA, dla mnie w topie polskich płyt, po prostu kocham i dziękuję za nią Kukizowi i s-ce!
Rzeczy, które posiadasz w końcu zaczynają posiadać ciebie
Chuck Palahniuk - Fight Club
Czekam jeszcze na ewentualne propozycję do poniedziałku.
Dobra, tu już się chyba nic nie wydarzy. Zabieram się za zebranie propozycji i za chwilę polecimy dalej.
A pamiętacie mocno dwuznaczne - albo bardzo jednoznaczne - dzieło Jacka Skubikowskiego, którego swoja drogą ceniłem, w tej wersji z gościnnym udziałem Macieja Januszko? Wielki skandal.
Pamiętamy. Na szczęście to nie mój obciach tylko - jakby nie było - znanego i szanowanego piosenkarza i tekściarza. Zresztą to chyba był taki trend: Mydełko Fa i te sprawy. Dlatego właśnie nie znoszę tej dekady.
Czasy takie, że wiele z tego rodzaju piosenek powstawało dla tzw. jaj, a ludzie wzięli to na serio. Tak było m.in. z Mydełkiem Fa.
Albo dla jaj albo dla mamony albo pod wplywem
🙃
A pamiętacie mocno dwuznaczne - albo bardzo jednoznaczne - dzieło Jacka Skubikowskiego, którego swoja drogą ceniłem, w tej wersji z gościnnym udziałem Macieja Januszko? Wielki skandal.
To była chyba cała płyta "Piosenki z różowej scenki".
Twtter is a day by day war
