"W cieniu Babiej Góry" pierwsza część serii cyklu Baśka Zajda. Baśka to policjantka, która po problemach w pracy w Krakowie, została zesłana do komisariatu w rodzinnej Zawoi. Historia toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych - wypadku samolotu WAW-KRK na Babiej Górze w 1969 roku, oraz 50 lat później, w 2019 roku gdy nagle zostaje zamordowana młoda dziewczyna. Czy historia tajemniczego wypadku, która nigdy nie znalazła rozwiązania, jest powiązana z tragedią na Babiej Górze? Tego dowiadujemy się, uwaga!, na samym końcu. Tym razem nie mogę powiedzieć, że od połowy książki wiedziałem kto zabił, aczkolwiek byłem blisko. Dlaczego nie mogłem wcześniej wpaść na rozwiązanie? Bo autorka nie dała szansy, ukrywając fakty. Fakty, które powinny być znane wszystkim bohaterom z roku 2019, a wygląda tak jakby nie zauważali oczywistej oczywistości. To nie przeszkadza w czytaniu ale...
No i jedna słabość. Gdy w treść beletrystyki wkleja się wydarzenia historyczne, to warto dołożyć należytej staranności. A autorka tego nie zrobiła i wystartowała samolot LOT relacji Warszawa - Kraków (2 kwietnia 1969) z Międzynarodowego Dworca Lotniczego i to na dodatek przed jego oficjalnym otwarciem (27 kwietnia 1969). Trudno teraz uwierzyć ale Krajowy Dworzec Lotniczy przy 17 stycznia otwarty w 1934 obsługiwał loty krajowe do końca XX wieku. Do tego wszystkiego autorka dokłada sklep wolnocłowy na pokładzie samolotu w locie krajowym!
I jeszcze moje subiektywne spojrzenie na majątek pasażerów, którzy mieli porwać samolot i skierować do Wiednia (to nie spojler, to jedna z teorii), mianowicie według autorki mieli ze sobą rolki dolarów i sztabki złota. No nie. W 1969 roku jeśli ktoś się decydował na porwanie samolotu, to raczej nie ktoś kto miał dolary w rolkach i mógł kupić sztabki złota. Ludzie, którzy mogli mieć taki majątek, mogli też mieć paszport, zaproszenia od rodziny ze Stanów czy innych Niemiec i normalnie mogli wyjechać. I wracając do tego wolnocłowego, pasażerka z torbami pełnymi kosztowności i dolarów nagle spełnia marzenie życia, kupuje sobie Chanel No. 5, tak jakby wcześniej, mając taki majątek, by nie mogła.
Twtter is a day by day war
Czytałam to kilka lat temu i oceniłam na taki średniak.
Po kolejne części nie sięgnęłam.
A Ty, Pawle, będziesz czytał?
A Ty, Pawle, będziesz czytał?
Pewnie jeszcze coś przeczytam. Zobaczymy jak się będzie rozwijało. Teraz zaczynam biografię Kory.
Twtter is a day by day war
"Więcej niż jedno życie" - druga książka z serii Baśka Zajda. Rzecz się dzieje w szpitalu pediatrycznym w Krakowie. Moim zdaniem bardzo amerykański pomysł na scenariusz zawierający wszystko: morderstwa, zniknięcia ludzi, brudny biznes, ludzie bez skrupułów. Czy możliwe w polskiej rzeczywistości? Nie wiem. Czyta się szybko, ale dla mnie mocno męczące są fragmenty opisujące choroby i metody leczenia. Nie lubię tego i nie widzę potrzeby epatowania bólem, to nie ten typ książki.
Twtter is a day by day war
"Daleko od Babiej Góry" to powieść, której akcja, tym razem, dzieje się w Mysłowicach. Tych współczesnych (2021) i dawnych (druga dekada XX wieku). Moim zdaniem to chyba najlepsza z tych trzech, które przeczytałem. Autorka sprytnie łączy zdarzenia sprzed lat ze współczesnością. Jeśli coś może mi się nie podobać to zbyt dużo trupów. Ale to chyba taki styl autorki, bo i w poprzednich dwóch bohaterowie ginęli masowo.
Twtter is a day by day war
"Demony Babiej Góry", czwarta i na tę chwilę, na szczęście, ostatnia część z Baśką Zajdą.
Na szczęście, bo ta książka jest zwyczajnie nudna. Gdyby nosiła tytuł "Analiza psychologiczna dojarki z PGRu", to by nie był on daleki od prawdy. Do tego "kryminały" są słabo osadzone w rzeczywistości, opisane bez należytej staranności, a Baśka robi wszystko źle. Gdyby nie to, że w policji cały czas są tysiące vacatów, to nie powinna się utrzymać na stanowisku z takimi brakami w logice myślenia. No i te nieszczęścia, które u Małysy i w życiu Baśki, nie chodzą parami, tylko setkami. Nie, szczerze nie polecam.
Twtter is a day by day war
"Mosty na Wiśle", to również kryminał policyjny Ireny Małysy, z zupełnie innym bohaterem, ale schemat taki sam jak w powieściach z Baśką. Czyli czytamy równolegle dwie historie, które na końcu wiążą się ze sobą. Dopiero powiązanie tych dwóch historii pozwala na rozwiązanie zagadki. Tym razem rzecz się dziej w Krakowie od wiosny 1939 roku, do końca wojny, oraz w roku 1993. Bohaterem jest Walenty Cichocki, komisarz, dziwak z nerwicą natręctw. W czasie wojny przechodzimy przez całą gehennę krakowskich Żydów obserwowanych oczami Polki, ale trafiamy również do mieszkania słynnego rzeźnika-kanibala.
Autorka nieźle się przygotowała w temacie historii krakowskiej piłki nożnej, bo trzeba chwilę się pochylić nad tym żeby znaleźć daty i wyniki meczów pomiędzy Wisłą i Cracovią, w szczególności te, które nie były rozgrywane w ramach oficjalnych rozgrywek ligowych czy pucharowych.
Natomiast autorka poległa w temacie telefonu komórkowego. Mianowicie wyposażyła komisarza komendy wojewódzkiej w telefon komórkowy. W 1993 roku. W tym czasie telefon komórkowy kosztował miliony monet i posiadali je głównie prezesi dużych firm prywatnych, które właśnie niedawno wyrosły na rynku. Nikt nie dawał telefonu komisarzowi z Krakowa. No i autorka zapomniała/nie sprawdziła, że wtedy, gdy telefony komórkowe wchodziły na rynek, koszty rozmów na numer komórkowy były dzielone, w związku z tym prywatnie ludzie nie byli chętni do dzwonienia.
Twtter is a day by day war
czwarta i na tę chwilę, na szczęście, ostatnia część z Baśką Zajdą.
Nie była ostatnia. Teraz już na stówę ostatnia, "Polowanie na Babiej Górze" jest w tej chwili ostatnią częścią.
Wszystko się zmieniło, Baśka już nie jest policjantką, prowadzi biuro detektywistyczne. Czyli autorka otwiera sobie więcej możliwości, bo detektywi zajmują się nie tylko przestępstwami.
Reszta według stałego scenariusza Małysy - dwa wątki - wojenny oraz współczesny (2024). Znów leje się krew i wtedy i teraz, a na końcu wątki się łączą. Części dziejące się na Babiej i okolicach przypomina serię Gortycha i chyba te części lepiej wychodzą autorce.
Twtter is a day by day war
