Ja Minkowskiego mam chyba tylko "Grażynę" i to także nieprzeczytaną.
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
Ja Minkowskiego mam chyba tylko "Grażynę" i to także nieprzeczytaną.
No to ja czytałem więcej, tak z listy w wiki:
Gruby
Kosmiczny sekret Lutego
Nasturcja i Lew
Niezwykłe lato Izydora i spółki
Podróż na wyspę Borneo
Pojedynek z Johnem
Ząb Napoleona
Szaleństwo Majki Skowron
Błękitni z latającego talerza
Chyba kiedyś niektóre czytałem po kilka razy ale teraz nie wracam.
Twtter is a day by day war
Ciekawe, bo wydawało mi się, że Minkowskiego nie znam, a znakomita część tytułów wymienionych przez Pawła znam. Tzn w ogóle nie pamiętam o czym to, ale książki czytałam. Ale zaskoczenie...
Dziesięć lat temu, 7 marca 2016 roku zmarł Aleksander Minkowski. A Mirek znał Minkowskiego. Nie raz i nie dwa prowadził z nim rozmowy, które czasem nazywa się istotnymi. Bo są to poważne rozmowy o ludziach, życiu i tych rzeczach, o których nie śniło się filozofom. Mirek przetworzył literacko przyjaźń Minkowskiego z Nienackim w nostalgicznej impresji Rozmowy nad wodą, która jest jednym z rozdziałów jego książki pod tytułem Skiroławki czterdzieści lat później. A ja jestem wielkim fanem tych mirkowych impresji. Pełnych ciepła, poetyckiej frazy i miłości do miejsca i ludzi, którzy z tym miejscem związali swój los. Zachęcam do lektury na PORTALU.
Dziesięć lat bez Aleksandra Minkowskiego.
Prawie trzydzieści dwa bez Zbigniewa Nienackiego.
Czas naprawdę szybko leci.
Jerzwałd, który kiedyś kojarzył się z tymi pisarzami, powoli staje się — także dzięki nowym mieszkańcom — miejscem kultowym.
Ja z kolei planuję otworzyć w Jerzwałdzie Stodołę Artystyczną — wszystko dzięki przyjaciołom z Łodzi.
Mam różne pomysły na nazwę tego miejsca (Jerzwałd 4): Chata za wsią, Zagroda Skiroławki, Stodoła.
A może macie jeszcze inne propozycje?
Chciałbym, aby 9 maja 2026 roku, w setną rocznicę urodzin malarza Alfonsa Kułakowskiego, który spoczywa na jerzwałdzkim cmentarzu, pokazać jego obrazy oraz muzykę Leszka Możdżera.
Może uda się też wreszcie wydać w formie audiobooka moje „Skiroławki 40 lat później”, z Redą Pawłem Haddad jako lektorem.
Wspominając dziś Aleksandra Minkowskiego, w 10 rocznicę jego śmierci, myślę o człowieku, który potrafił patrzeć na świat jednocześnie z ironią i czułością. Słuchał ludzi, zapamiętywał drobne szczegóły i z tych szczegółów potrafił budować opowieści — takie, które bardziej przypominały gawędy niż zwykłe historie.
Jerzwałd był dla niego tylko jednym z wielu miejsc, ale dla mnie pozostanie częścią tej literackiej historii.
Pierwszy raz zobaczyłem go w Jerzwałdzie latem 1993 roku. Ale dopiero od roku 2012 nasza znajomość nabrała prawdziwego rozpędu.
Szedł w stronę sklepu z gazetą pod pachą i z uśmiechem na twarzy. Zatrzymał się przy mnie, spojrzał uważnie i zapytał:
— Pan to od instrumentów?
— Od fortepianów — odparłem.
— Aha — uśmiechnął się. — To musi pan mieć mocny kręgosłup. I fizycznie, i mentalnie.
To było pierwsze zdanie, które mnie z nim połączyło — niby żart, a jednak trafione w sedno.
Podszedł bliżej, uścisnął mi dłoń i dodał:
— Wie pan, fortepian to nie mebel. To lokator. Z lokatorem trzeba umieć rozmawiać.
Od tego dnia zaczęły się nasze rozmowy.
Spotykaliśmy się często wieczorami. Raz u mnie, wśród fortepianów, raz u niego.
Jego chatka, niemal wpadająca w jezioro, pachniała herbatą, książkami i drewnem. Na stole leżały notatki, ołówki, otwarty laptop i zawsze najświeższy numer Polityki.
Choć tamten świat powoli odchodzi, jego echo wciąż jest obecne.
Mam tę przyjemność spotykać się co roku z Krzysztofem, synem Aleksandra, który pokochał Jerzwałd tak samo jak jego ojciec. I zawsze mamy o czym rozmawiać.
Bo są takie miejsca i takie rozmowy, które nie kończą się nigdy.
Piękne wspomnienie, Mirku 🙂
W ostatnią sobotę mieliśmy okazję spotkać się z niektórymi z Was u Berty i Emesa, podczas ogniska w ich jerzwałdzkiej posiadłości. Przybyłem tam wraz z gośćmi, m.in. z Krzysztofem Minkowskim i jego małżonką Ewą.
Sympatyczny facet ten Krzysztof Minkowski.
Krzysztof powiedział, że Ojciec kupił posiadłość w Jerzwałdzie latem 1978 roku. Akt notarialny podpisał wtedy 16 letni Krzysztof. W tym celu wyrobiono mu Tymczasowy Dowód Osobisty.




