Forum

Sagi rodzinne
 
Notifications
Clear all

Sagi rodzinne


Aldona
(@aldona)
...
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5962
Topic starter  

Autobiografia na czterech łapach, czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, koni, jeży, żółwi, węży...i ich krewnych. Dorota Sumińska 

Przepiękna, wzruszająca i momentami zabawna opowieść napisana przez Dorotę Sumińską o losach jej rodziny. Nie ma tutaj krzty skargi na los, z którym musieli się zmagać jej przodkowie a później i ona sama. Życie pełne niepokoju, trosk codzienności ale też, i chyba przede wszystkim, ogromnego optymizmu i radości z każdego dnia. Przeplatają się tutaj trudne wybory życiowe, zawiłe ścieżki rodzinnych wędrówek aby przetrwać, zawieruchy wojenne, miłość, namiętność, pasje i ….. zwierzęta. One tworzą tę rodzinę od pokoleń. Koń, krowa, ptaki, gady….a nawet szczur są tutaj tak malowniczo przedstawione, że jest to aż wzruszające. Czytałam tę opowieść jednym tchem z psem leżącym na mojej poduszce. Nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt w żaden sposób. Szczególnie bez psów, które są też ważne w tej opowieści i zostały tutaj przedstawione tak, jak i ja odbierałam każdego mojego psa, jak przyjaciela i wiernego towarzysza. Kompana do uciech i trosk wszelakich, powiernika smutku i obserwatora każdej życiowej radości.

Ta książka to gwarancja pogodnego nastroju na długo.


Cytat
Aldona
(@aldona)
...
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5962
Topic starter  

I znowu powieść pełna namiętności przedstawiona w bardzo ciekawy sposób przez Andrew Tarnowskiego.

Od razu zaznaczę, że wypożyczyłam Ostatniego Mazura bez wahania, po doczytaniu, że autor został "wykluczony z rodu" za to o czym napisał i w jaki sposób przedstawił swoją rodzinę. Wzmianka ta zadziała na mnie tak jak powinna. Z wypiekami usiadłam do śledzenia losów rodziny Tarnowskich. Autor nie wybiela tutaj nikogo i czasami mam wrażenie, że z przyjemnością wygrzebuje wszystkie niepochlebne rodzinne sekrety.

Znalazłam w Ostatnim Mazurze wszystko co tworzy klimat i pozostaje w pamięci na długo. Na początku pogubiałam się w zawiłościach rodzinnych. Kto jest kim, kto z kim i dlaczego. Przeplatają się tutaj różnorodne wątki rodzinnych tajemnic, codziennego życia na tle wydarzeń historycznych. II wojna światowa nie jest opisana podręcznikowo. Tak jak i opowieści o obozach koncentracyjnyh, emigracji, Polskim Czerwonym Krzyżu. To są żywe wspomnienia i żywi ludzie, którzy przeszli przez historię i nie zawsze w  bohaterski sposób. Z emocjonalnymi ranami, których nie dało się nigdy uleczyć. Jest to opowieść o rodzinie, która potraciła majątki, miłości, namiętności i która do końca się nie odbudowała.

 

Nie jest to łatwa książka. Dużo w niej smutku, goryczy i czasami aż braku wiary w lepszy los.

Po przeczytaniu pozostała we mnie zaduma nad sensem istnienia. O tym co mamy, co posiadamy i jak łatwo stracić wszystko w jedną chwilę, myśląc nie tylko o majątku. Jak bardzo ważne jest to kim jesteśmy i co ze sobą niesiemy dla innych a nie tylko dla siebie.

 

W Dzikowie i Rudniku byłam. Teraz mam trochę głębszy obraz na klimaty rodzinne Tarnowskich.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
...
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5962
Topic starter  

Halina Mickiewiczówna de Larzac – biografia napisana przez Katarzynę I. Gawęcką

Warszawski Słowik, uczennica Adi Sari, wieloletnia śpiewaczka w Filharmonii Szczecińskiej, urodzony pedagog….. Halina Mickiewiczówna zaiste wielką śpiewaczka operową była. Nie znam się na tego rodzaju artyzmie, nie odróżnię sopranu od sopranu koloraturowego czy jakiegokolwiek innego głosu. Nie czytałam tej opowieści z ciekawości poznania życia śpiewaczki. Czytałam bardziej z chęci poznania czasów w których żyła, co ją otaczało, o losach rodziny i zawiłościach historii.

Szczerze mówiąc zawiodłam się. Z tych informacji o ciekawiących mnie tematach znalazłam może klika. Napisane przez Autorkę dość powierzchownie i płytko. O samej Halinie Mickiewiczównie niewiele dalej mogę powiedzieć, bo wszystkie koncerty, wyjazdy, sceny muzyczno-operowe zlały mi się już później w jedną całość, jako że nie jestem fanką opery w ogóle. Taki to dla mnie zupełnie inny, obcy świat.

Zainteresowałam się Halina Mickiewiczówną, ze względu na jej powiązania z Gdańskiem. Uczyła tutaj w Akademii Muzycznej i tutaj tez zmarła i została pochowana.

Ciekawe w tej biografii były wspomnienia osób związanych z Haliną Mickiewiczówną. Opinie od żywych osób, którym była jak matka, dobra ciocia i przyjaciółka. Miło się czyta miłe i dobre rzeczy nie wyciągnięte ponad skalę normalności. Natomiast źle słuchało mi się muzyki (do książki dołączona była płyta) gdyż kompletnie jej nie zrozumiałam. Wręcz nawet śmiało powiedzieć mogę, że do Opery raczej nie pójdę.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
...
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5962
Topic starter  

Teresko, nie mogłaś znaleźć wątku o biografiach. Oto i on 🙂

Mam nadzieję, że podzielisz się tytułami, o których rozmawiałyśmy, a już niestety zapomniałam. 

 


OdpowiedzCytat
Teresa van Hagen
(@teresa-van-hagen)
Member Potwierdzony
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 1966
 

Tytułami mogę się podzielić, ale dużo więcej z nich nie pamiętam, niestety 😉

Bardzo lubię czytać biografie, szczególnie osób, które mnie w jakiś sposób zainteresowały, ale nie jest to warunek konieczny 😉 Przeczytałam sporo historii bardzo znanych i lubianych aktorów starszego pokolenia. Szczególnie weszłam w życiorys Elżbiety Czyżewskiej (Elka- Iza Komedołowicz), bo jej życie to scenariusz na niezły film, zarówno część polska (rozpasane lata 60) jak i amerykańska (upadek); przeczytałam nawet dość obrzydliwą "książkę" "Słodkie życie" Ewy Morelle, opisującej zdecydowanie nieobiektywnie wspólne ekscesy w środowisku artystycznym tamtych lat.

Świetnie czytało mi się biografię Scarlett O'Hary: „Vivien Leigh”, Anne Edwards. Nie wiem na ile znana jest jej historia, ale ogólnie napiszę, że nie wszystko w jej życiu było bajką... Książka nie idealizuje aktorki, ale też nie skupia się na brudach czy skandalach. Naprawdę zapada w pamięć i warto po nią sięgnąć...

Coś więcej i z większym sensem napiszę, jak będę na świeżo po przeczytaniu kolejnej biografii 😉 W kolejce mam Łapickiego, Romana P, oraz kilka książek na temat autorki Muminków, bo bardzo zaintrygowała mnie sama autorka. Tak jak Hebius napisał w innym wątku, Tove Jansson: Mama Muminków - Boel Westin, jest dość mało wciągająco napisana* i ciągle jej nie skończyłam (podejść miałam już trochę), ale dodatkowo kupiłam książki Tove, w których podobno pojawiają się wątki autobiograficzne...

*za https://lubimyczytac.pl/ksiazka/153597/tove-jansson-mama-muminkow/opinia/52344879#opinia52344879   Nie jest to zła książka, ale myślę, że im bardziej ktoś robi doktorat z Mamy Muminków, tym bardziej będzie się radował podczas lektury.

Bardzo podobają mi się biografie autorstwa Mariusza Urbanka, które bardzo dobrze się czyta, są bogate w fakty, nie pomijają kontrowersyjnych tematów. Z życiorysów napisanych tego autora przeczytałam Brzechwę, Tuwima i Makuszyńskiego oraz rodzinę Kisielewskich, i każda z nich była wg świetna. Kilka jeszcze mi zostało, między innymi Tyrmand.

Innym biografem, którego lubię, ale który może idzie ciut bardziej w stronę sensacji jest Stanisław Koper, który często spaja tematycznie kilkanaście życiorysów w jednej książce: "Życie artystek w PRLu", "Skandalisci PRLu", "Sławne pary PRLu".

 


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
...
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5962
Topic starter  
Wysłany przez: @teresa-van-hagen

dodatkowo kupiłam książki Tove

A ja dostanę pod choinkę "Uczciwą oszustkę". Mam nadzieję, że będzie lekka do czytania.


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5974
 

Czy to jest saga? Pewnie tak. Nie jest to klasyczna biografia, mimo tego, że tytuł w pierwszej chwili by sugerował.

"Ferdynand Porsche. Inżynier Hitlera i jego następcy" autorstwa Moniki Balińskiej i Renaty Pawlak.

Tym razem to był audiobuk i może dobrze, bo w pewnym momencie, podczas czytania, bym wymiękł. Aczkolwiek i tak długo mi zajęło odsłuchanie całości. Zacząłem słucha gdy jeszcze grała liga i skończyłem w pierwszym dniu po przerwie zimowej.

Jestem laikiem jeśli chodzi o historię motoryzacji a jeszcze większym w obszarze mechaniki samochodowej, konstrukcji, silników itd. co nie zmienia, że sporą część książki odsłuchałem z ciekawością.

Zapowiada się nudno, perypetie domowe i szkolne Ferdynanda Porsche nie są specjalnie emocjonujące. Fakt, że miał dryg do dłubania w mechanice, czego nie pochwalał ojciec, to w wielu historiach życiowych standard.

Książka ma dwie płaszczyzny, widzimy geniusza i wizjonera oraz rozwój rynku samochodowego w Europie. Porsche to człowiek, który na początku ubiegłego wieku wyprodukował samochód elektryczny, który budował samochody sportowe, osobowe i w szczególności najbardziej popularny samochód na świecie - Volkswagena Garbusa. W międzyczasie tworzył dziesiątki, jeśli nie setki innych rzeczy. Niestety w tych dziesiątkach rzeczy była również machina wojenna III Rzeszy. Jeszcze z czasów przed 1939 miał bardzo dobre kontakty z Hitlerem, do którego ten miał słabość, bo obaj byli fanatykami samochodów sportowych. W czasie wojny miał niemały udział w zbrojeniu armii niemieckiej. Najbardziej znaną jego konstrukcją były tzw. Ferdynand/Elefant, czyli ciężkie działo pancerne - niszczyciel czołgów.

Odcierpiał za tą swoją pracę po wojnie w więzieniach alianckich.

Co ciekawe, rodzina Porsche, pomimo trudnych czasów po wojnie, stanęła na nogi. Zarówno syn jak i córka, wspólnie z ojcem podnieśli biznes i to co stworzyli, wspólnie, a później przejęli po nich wnukowie Ferdynanda, musi budzić podziw. Oprócz Volkswagena i Porsche członkowie rodziny pracowali lub współpracowali z Audi, Mercedesem a nawet Fordem. Potomkowie Ferdynanda nadal są właścicielami tego co zaczął Ferdynand budując samochody w przydomowym warsztacie.

W książce jest również element samochodzikowy. Bo przecież Ferdynand Porsche był konstruktorem Schwimmwagena czyli Volkswagena typ 166, który występował w serialu Samochodzik i Templariusze, o czym autorki książki wspomniały przy okazji rozdziału o tym pojeździe.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Share: