Czy pamiętacie Szopki Noworoczne?
Pojawiły się w latach 60 tych XX wieku jako ściśle koncesjonowane odstępstwo od oficjalnej propagandy PRL. Choć wykorzystywała kukiełki, piosenki i maski, satyra wobec najwyższych władz miała charakter ograniczony i afirmatywny. Po emisji ostatniej szopki w 1969 roku zniknęła z anteny na całą dekadę.
Do tej formy powrócono po stanie wojennym: w latach 1983–1985 nadawano nowe szopki, łączące elementy satyry z oficjalną narracją polityczną. Po 1985 roku zaniechano tej formuły.
Od lat 90. była realizowana w zmieniających się formach (kukiełki, maski, animacje, montaż) i emitowana nieregularnie, stając się trwałym świadectwem relacji między humorem, polityką i wolnością słowa. Ostatnią mieliśmy w roku 2019.
Dokładnie 41 lat temu została przedrukowana we fragmentach w „Gazecie Krakowskiej” nr 3 z 4 stycznia 1985 roku Szopka Noworoczna roku 1985 z udziałem miedzy innymi Zbigniewa Nienackiego.
Oto fragment dotyczący Jerzwałdu (Skiroławek):
BRONIAREK: (mówi)
A któż to znów do Szopki wtargnął tak zNienacka?
NIENACKI: (j.w.)
Nienacki.
Ja do Szopki? To jakaś zasadzka.
Jakaś mowa krytyków! Wciąż mi dają przytyczki
I za złe mi wciąż mają, nudne zasadniczki!
Deprawator, gorszyciel — piszą — literacki,
To pornograf maniacki ten cały Nienacki!
Tak już od Polityki do Rzeczywistości,
Że mi książka znów wyszła, pękają z zazdrości
Lecz im więcej świętoszków piórem we mnie godzi,
Tym lepiej mi się książka z zazdrości, w księgarniach rozchodzi!
BRONIAREK: (j.w.)
To samotnik z Jerzwałdu. Piewca Skiroławek.
Chyba tylko z Wisłocką może dzielić sławę,
Swych przeciwników w „Szpilkach” dowcipem przyszpili.
nasz polski Boccaccio. Czy też Pitigrilli?
NIENACKI:
Jestem sobie Nienacki.
BRONIAREK:
A propos nazwiska...
Kiedyś zaczytywały się w panu dzieciska.
Dzisiaj może wspominać wstydliwie...
NIENACKI;
Nie szkodzi.
Bohaterem tych przygód był Pan Samochodzik.
Pamiętam wszystkie dzieci rzucały zabawki
I czytały jak dzisiaj starzy Skiroławki!
Teraz skoro się w szopce przedłuża wizyta —
Parna Samochodzika ciąg dalszy odczytam...
(śpiewa na mel. „bajeczkową”. Skomponowana)
Był sobie raz Pan Samochodzik,
Gwałciciel małych motorynek,
Silnik mu jeszcze dobrze chodził
Gdy spotkał Panią Limuzynę.
Gdy ją zobaczył pośród miasta,
W punkcie naprawczym, rozebraną,
To aż mu się podniosła maska,
I tłok mu aż z wrażenia stanął.
A kiedy ruszył do niej gazem,
I otarł się o karoserię,
To zwarcie poszło mu na masę.
Ze świec wytrysły iskier serie.
Gdy do garażu więc Brygida
Z doktorem przyszła Niegłowiczem,
W podroż poślubną żądni ruszać,
To żądza spełzła im na niczym...
I wtedy z nieba sfrunął Kłobuk,
Parno zrobiło się od chuci,
Niegłowicz do Samochodzika
Brygidę na siedzenie rzucił...
Zjawiła się Renata Turoń,
Pani Basieńka i Justyna,
Lubiński, Porwasz i Pasemko
Czar Skiroławek powspominać...
I tak się stało, że tej nocy,
A była to Kłobuka sprawka,
Wszyscy robili w tym garażu,
To co raz w roku w Skiroławkach!
(mowi)
Opisuję ludzkie sprawy, a poza tym
Sławię wierzb uroki rosochatych,
Wsi co z wolna w mitologię się oddala,
Gani, które w szarych polach jesień nam rozpala..
Lecz ja tu nagadałem koszałek-opałek,
A tu nowy gość wchodzi...
SEKRETARZ MICHAŁEK
BRONIAREK:
Od rolnictwa specjalista. Może w ziemię czarną,
Rzuci nam nadziei bodaj jedno ziarno...
NIENACKI:
Chociaż ja wśród pól ojczystych sieję wciąż zgorszenie,
Lecz pół pisarz jam pół rolnik — i rolnictwo cenię.
MICHAŁEK:
Każdy orze tak jak może, obywatelu redaktorze.
Ja rolę władzy dzisiaj uprawiam w tym kraju,
I czekam na tej roli klęski... urodzaju.
załączam skan gazety
http://old.mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=119716&from=&dirids=1&ver_id=&lp=1&QI=
W 1985, to pewnie to oglądałem.
To był chyba czas największej popularności Nienackiego powstałej na fali skandalu wokół "Skiroławek". Swoją drogą fala ta nie była taka krótka. Zapoczątkował ją Passent w listopadzie 1983 roku swoim słynnym felietonem "Głęboka jama" a w pierwszych miesiącach 1985 roku, jak widać, nadal trwała. Wynika z tego, że rok 1984 to rok "Skiroławek".
Inną szopkę noworoczną opublikowały Odgłosy w lutym 1985 i tam też "Skiroławki" wzniecały inwencję twórczą.
To ciekawe ujęcie tej fali w czasie. Dla mnie ma ona jeszcze jeden, bardzo osobisty wymiar. Od kwietnia 1984 do kwietnia 1986 roku byłem w wojsku – w Orkiestrze Wojskowej w Braniewie – i dokładnie w okresie największej intensywności krytyki wokół Skiroławek byłem od niej całkowicie odcięty. Bez prasy, bez bieżących dyskusji, bez świadomości, że właśnie „waży się” coś tak istotnego. Dopiero po latach zrozumiałem, że rok 1984 rzeczywiście był rokiem Skiroławek – tylko że ja przeżyłem go poza obiegiem.
Dopiero po latach zrozumiałem, że rok 1984 rzeczywiście był rokiem Skiroławek – tylko że ja przeżyłem go poza obiegiem.
Pytanie czy tak czy inaczej nie byłbyś poza obiegiem nie mieszkając wtedy w Jerzwałdzie. Ja byłem oczywiście za mały, ale czy w wieku 19-20 lat interesowałaby mnie ta sprawa? Z pewnością nie.
Mnie też nie (gdybym miał wtedy choćby naście lat). Do Skiroławek trzeba dojrzeć i to dojrzewanie może się wlec w nieskończoność. Ale w Jerzwałdzie miało to zupełnie inny wymiar, bo nagle ukryta gdzieś na uboczu wieś pojawiła się na językach "całej" Polski. Pojawiła się i jątrzyła w świadomości mieszkańców Jerzwałdu. Co tam się musiało dziać, gdy ludzie odkrywali siebie na kartach książki. Ciekawe, ilu z nich rozumiało, co się wydarzyło, ilu miało świadomość krytyki przetaczającej się po Nienackim.
Z socjologicznego punktu widzenia to musiało być arcyciekawe zjawisko.
A wracając jeszcze do szopkowych teksów. Jak już ktoś zauważył na FB, poziom tych rymowanek bywa żenujący, nawet jeśli obniżymy poprzeczkę zakładając, że takie teksty z założenia nie są najwyższych lotów.
Był sobie raz Pan Samochodzik,
Gwałciciel małych motorynek,
Jeśli to jest tekst z szopki telewizyjnej to zdecydowanie poza skalą żenadomierza.
Jeśli to jest tekst z szopki telewizyjnej to zdecydowanie poza skalą żenadomierza.
Zgadzam się z Tobą.
Nazwiska autorów tych konkretnych tekstów — Andrzeja Kleyny i Romana Sowy — nie są mi szerzej znane. Owszem, Kleyny bywa kojarzony ze „Szpilkami”, ale nawet to nie zmienia faktu, że poziom tej rymowanki jest trudny do obrony.
Trzeba jednak pamiętać o realiach tamtego czasu. Szopki powstawały w warunkach ostrej cenzury i autocenzury — najlepsi autorzy, ci naprawdę sprawni w satyrze i aluzji, często nie byli dopuszczani do głosu albo wybierali inne formy wypowiedzi. To, co trafiało na antenę, bywało więc kompromisem: uproszczonym, topornym, czasem wręcz nieporadnym.
Ten cytat rzeczywiście znajduje się „poza skalą żenadomierza”, ale jest też świadectwem epoki — nie tylko jej satyrycznych ambicji, lecz również ograniczeń.
Ja traktuję tę Szopkę noworoczną z 1985 roku raczej jako dokument epoki niż przykład udanej satyry. To zapis kompromisów i ograniczeń tamtego czasu, a nie literackich ambicji.
To wszystko pewnie prawda, ale i tak się dziwię. Porównując obie te szopki, z tego samego roku przecież, szopka z Odgłosów prezentuje znacznie wyższy poziom, a mówiąc współczesnym językiem, miała nieporównywalnie mniejsze zasięgi niż emitowana w TVP. Mogli (i powinni) bardziej się postarać.
To wszystko pewnie prawda, ale i tak się dziwię. Porównując obie te szopki, z tego samego roku przecież, szopka z Odgłosów prezentuje znacznie wyższy poziom, a mówiąc współczesnym językiem, miała nieporównywalnie mniejsze zasięgi niż emitowana w TVP. Mogli (i powinni) bardziej się postarać.
Masz rację — skoro „Odgłosy” w tym samym roku potrafiły lepiej to zrobić, TVP tym bardziej mogła. Tyle że im większy zasięg, tym częściej wygrywała asekuracja, nie ambicja.
Znalazłem coś takiego :
Fragment Szopki noworocznej 1983/84 — dziś odbieram to bardziej jako dokument epoki niż klasyczną satyrę.
Czas Szopek Noworocznych chyba już bezpowrotnie minął.
Czasy zmieniają się dziś tak szybko, że satyra nie nadąża, a rzeczywistość skutecznie ją wyprzedza.
Na pocieszenie polecam coś sprawdzonego:
„Rozmowy przy wycinaniu lasu”
Polecam kanał: THE MOMENTS / CHWILE
Ja z szopek noworocznych to kojarzę tylko tę z serii "Polskie Zoo"
Rzeczy, które posiadasz w końcu zaczynają posiadać ciebie
Chuck Palahniuk - Fight Club
Abstrahując od poziomu rymów (mogą być żenujące, ale nie wiemy, jak to wypadało na żywo, niektóre teksty śpiewane w czytaniu są nieznośne) to myślę, że warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element: to, że "Skiroławki" najwyraźniej uważano za powieść powszechnie znaną i czytaną. Inaczej ten poziom szczegółowości, tj. przywoływanie konkretnych postaci, nie miałby sensu, bo widzowie nie wiedzieliby, o co chodzi. A przecież szopki były kierowane do szerokiej widowni i nawet jeśli zdarzały się aluzje zrozumiałe tylko dla wybranych to jednak większość była czytelna dla większości 😉 .

