No to już są jakieś jaja.
No to już są jakieś jaja.
No bo wiesz, sekretarka brzmi niezbyt poważnie, sekretarka odbiera telefony i parzy kawę, sekretara będzie odbierana jako stara sekretarka 🙂 no to trzeba było coś wymyśleć. Szkoda tylko, że sekrecośtam jest tylko gościnią a nie gościówą, bo gdyby była gościówą to by nie pozwoliła na takie cyrki.
Twtter is a day by day war
Spoko luz. Osłuchacie się i przyzwyczaicie. Tak jak do gościni, która jest już na tyle powszechna, że mało u kogo budzi jakieś emocje.
Spoko luz. Osłuchacie się i przyzwyczaicie. Tak jak do gościni, która jest już na tyle powszechna, że mało u kogo budzi jakieś emocje.
W życiu. Za stary jestem na tę nowomowę. I obawiam się, że ten świat nie idzie w kierunku utrzymania się na powierzchni, coraz częściej zwraca się uwagę, siły i środki na takie rzeczy, pomijając rzeczy mocno przyziemne.
Twtter is a day by day war
Mnie gościni kiedyś też śmieszyła, a teraz sam używam bez oporów.
Mnie gościni kiedyś też śmieszyła
Mnie nie śmieszy, więc pewnie jest w innej grupie.
Grupie oporu.
Ja nadal, świadomie i z premedytacją mówię „na Ukrainie” ale zaczynam mieć przy tym wrażenie, że robię coś niestosownego.
Też tak mówię i piszę, i nie mam wrażenia. Może dlatego, że nigdy mi nie było po drodze po linii i na bazie.
Twtter is a day by day war
Mnie gościni kiedyś też śmieszyła
Mnie nie śmieszy, więc pewnie jest w innej grupie.
Mnie też to słowo nigdy nie śmieszyło i nie śmieszy nadal.
Wręcz przeciwnie.
Wkurza mnie jak mało co.
A to, co wrzucił Paweł, pokazuje głupotę tych feminatywów: Sekretarzyni była gościnią ...
Posłuchajcie jak idiotycznie to brzmi 🫣
A mnie to już zobojętniało. Sam nie stosuje i nikt mnie nie zmusi do "w Ukrainie" czy "w Węgrzech" lub "zadziało". Feminatywy czasami nawet mnie bawią. Bardziej wkurza mnie przyklepywanie błędów językowych tłumaczeniem, że język żyje.
Trzymam się tego, na co mam wpływ.
A co myślicie o słowie „uważność”? Słyszę je w kółko w mediach, zwłaszcza w wypowiedziach rozmaitych psychologów, psychiatrów i innych tego typu ekspertów. Mnie oczywiście „uważność” wnerwia strasznie:)
Tak, "uważność" dociera z wielu stron.
Nie jestem fanką tego słowa, ale jakoś specjalnie mnie nie wnerwia.
Natomiast nie mogę strawić bardzo popularnego "umieć w".
To jest straszne 😠
Jakiś czas temu już pisałam, że zauważam, iż przyzwyczaiłam się do niektórych "nowych" słów, zarówno feminatywów, jak i zapożyczeń czy neologizmów. Może dlatego, że jakoś siedzę jednak w kulturze i popkulturze, a tam to powszechne zjawisko. W każdym razie też przy niektórych słowach czuję się dziwnie stosując lub widząc tradycyjną formę.
A co myślicie o słowie „uważność”? Słyszę je w kółko w mediach, zwłaszcza w wypowiedziach rozmaitych psychologów, psychiatrów i innych tego typu ekspertów. Mnie oczywiście „uważność” wnerwia strasznie:)
Jeśli wnerwia Cię uważność, to polecam środowisko piwowarów. Tam królują takie słowa jak słodowość, waniliowość, kwasowość, owocowość, kawowość, paloność itp.
Efekty tresury widzę na przykład w przypadku zwrotu „w Ukrainie”. Ja nadal, świadomie i z premedytacją mówię „na Ukrainie” ale zaczynam mieć przy tym wrażenie, że robię coś niestosownego. Straszna jest ta presja politycznej poprawności.
O! Ja mam podobnie z Murzynem! Lekko mnie to wkurza, ale nic się z tym już nie da zrobić.
uważność jest notowana w WSJP, więc słowo musiało już na dobre wejść do polszczyzny
Przy uważności irytuje mnie nie tyle istnienie tego słowa, ale fakt, że zostało utworzone o istniejącego słowa, ale ma inne znaczenie. Czy zdominuje przymiotnik "uważny" i go zawłaszczy? To możliwe. Dodatkowo przykład ten pokazuje, że do naszego języka przenika znana z angielskiego metoda słowotwórcza, która pozwala tworzyć wyrazy poprzez dowolne przekształcenie jednych części mowy w inne, np. czasownik pochodzący od rzeczownika czy rzeczownik od przymiotnika. Dotąd takie przypadki były w języku polskim dość stałe i niezależne od indywidualnego stylu (np. telefonować), ale może się to zmienić i już wkrótce ludzie będą narcić a nie jeździć na nartach.
Przed narceniem uratuje nas chyba ocieplenie klimatu 😀
Przed narceniem uratuje nas chyba ocieplenie klimatu 😀
Maruta tworzy słowa, których nie trzeba tworzyć. 😃
W pokskim języku już dawno było słowo nartować.
Twtter is a day by day war
Gościni też jest w słowniku, bo to stare słowo. I tu pytanie: czy gdyby ktoś użył w artykule lub rozmowie "nartować" to czy byłoby oburzenie, że głupi neologizm i psucie języka?

