"Autócska úr és a titkok titka" czyli ilustracje w węgierskiej edycji powieści "Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic". Można obejrzeć na PORTALU.
"Autócska úr és a titkok titka" czyli ilustracje w węgierskiej edycji powieści "Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic". Można obejrzeć na PORTALU.
Ilustracje Lehoczkyego – karykaturalne, przerysowane, chwilami wręcz groteskowe - świetnie pokazują, jak inaczej można wyobrazić sobie Protazego czy wehikuł, kiedy patrzy na to ktoś z innej kultury.
W Jerzwałdzie mieszka jegomość, który zna węgierski „od środka” (pierwsza żona była Węgierką, ma też dwóch dorosłych synów Węgrów), a do tego jest z wykształcenia polonistą. Dopiero teraz przyszło mi do głowy, że warto go zagadnąć o Nienackiego i o to, jak „Pan Samochodzik” brzmi po węgiersku (zwłaszcza po tekście Kustosza o wydaniu z 1984). Jak wróci z północnej Norwegii, gdzie jest od miesiąca, to na pewno z nim pogadam — bo jakoś wcześniej nigdy nie wyszła nam rozmowa o jerzwałdzkim pisarzu.
W sumie ciekawy pomysł na zilustrowanie powieści, tylko taki poziom humoru sugeruje chyba też od razu, że to książka raczej dla młodszych dzieci, dziesięciolatków góra.
Jako nastoletni czytelnik nie doceniałem rysunków z Zagadek Fromborka wydanych przez Naszą Księgarnię. Teraz mnie bawią i jestem na tak. Jednak te kompletnie mi nie leżą. Nawet nie chodzi o poziom abstrakcji, moim zdaniem są po prostu słabe.
Jako nastoletni czytelnik nie doceniałem rysunków z Zagadek Fromborka wydanych przez Naszą Księgarnię.
Ja ich nie doceniałem i nie doceniam. W dzieciństwie wręcz obrzydziły mi książkę. A tym węgierskim do Petera Klucika daleko, ale doceniam humor.
