Już dwa tygodnie później w Trybunie Ludu z dn. 10-11.03.1984 (Nr 60/1984) pojawia się pierwszy polemiczno-interpretacyjny artykuł odnoszący się do powieści Zbigniewa Nienackiego „Raz w roku w Skiroławkach”. Autor, Michał Misiorny zaczyna od przypomnienia ogromnego skandalu, jaki wybuchł wokół książki jeszcze przed jej publikacją – głównie z powodu rzekomej obsceniczności, często powtarzanej przez prasę bez rzeczywistej lektury utworu.
Po przeczytaniu powieści Misiorny przyznaje, że jego obawy były przesadzone. Ocenia Nienackiego jako pisarza poważnego, o dużej wyobraźni i kulturze literackiej i broni powieści przed zarzutami o obsceniczność, wskazując, że jest to wartościowa, wielowarstwowa książka o historii, społecznych przemianach i ludzkiej naturze, a skandal wokół niej był w dużej mierze przesadzony i powierzchowny.
Odnoszę wrażenie, że stosunek do "Skiroławek" nie zależał od indywidualnej oceny dziennikarza/recenzenta tylko od linii przyjętej przez dany tytuł prasowy. Trybuna Ludu stanęła po stronie Nienackiego więc wszystkie teksty broniły "Skiroławek". Polityka, odwrotnie, i tam obowiązywała wykładnia Passenta.
Zanim jednak ta polemika rozgorzała na dobre, jeszcze w grudniu 1983 roku, Polityka opublikowała list Nienackiego z komentarzem pisarza do felietonu Passenta. Komentarz opublikowano w mało eksponowanym miejscu, w dziale listów do redakcji, na dole strony.
W liście tym nie widać jeszcze późniejszego zacietrzewienia Nienackiego. Można nawet powiedzieć, że z pewną dozą humoru składa hołd Passentowi jako wybitnemu publicyście i jest mu po prostu przykro, że tak świetne pióro potraktowało temat tak "nieostrożnie".
Tekst "Kobiety o książce Nienackiego" ukazał się w 1984 roku w piśmie Warmia i Mazury. Gdzieś to już kiedyś czytałem, ale na forum znaleźć nie mogę więc chyba nie ma. A rzecz bardzo ciekawa, bo tym razem na temat "Skiroławek" nie mądrzą się krytycy, dziennikarze czy też inni zawodowo władający piórem, a zwykli czytelnicy, a ściślej czytelniczki.
No i widać, że to jednak trudna książka, że te wszystkie warstwy, z których jest zbudowana nie są takie oczywiste. A skoro nie są, to oczywistą warstwą, oczywistą i zadekretowaną przez krytykę, jest właśnie erotyka. Tylko pani korektorka z wydawnictwa, osoba wyrobiona literacko, widzi szerszą perspektywę.
Pani z księgarni opisuje zabawną sytuację, kiedy jedna z klientek, kierując się nazwiskiem autora, jako znanego pisarza dla młodzieży, zamierzała nabyć 20 egzemplarzy "Raz w roku w Skiroławkach" na nagrody dla dzieci w szkole. Uświadomiona w kwestii zawartości, zrezygnowała z zakupu. A szkoda, bo mógłby być fajny skandalik szkolny:)



