„Dagome iudex”, zakotwiczona w polskiej przedhistorii opowieść Zbigniewa Nienackiego o mechanizmach władzy, wytrzymuje porównanie z dziełami Georga R.R. Martina czy J.R.R. Tolkiena. Opublikowana trzydzieści pięć lat temu, w roku 1989, zasługuje na to, by ją na nowo odkryć – w 30. rocznicę śmierci autora pisze Przemysław Poznański.
https://znienacka.com.pl/forum/ksiazki-dla-doroslych/dagome-iudex/paged/2/#post-32692
Aaa... Jakie gapiostwo 😀
Link miał odsyłać do recenzji
Lubię jak Przemysław Poznański recenzuje Nienackiego. Na ogół inteligentne, ciekawie, w pogłębiony sposób. A tym razem, w dodatku, podobnie do mnie:)
Bardzo apropos misji wypełniania białych plam w historii przed chrześcijańskiej Polski, o czym tak rozpisywał się Nienacki. Ejaje są już naprawdę świetne.
https://twitter.com/artur_jonczyk/status/2045103423167586649?s=20
Ale fajna wiadomość. Nowa superprodukcja audio Audioteki. Słuchowisko „Ja, Dago” czyli na razie I tom „Dagome Iudex”. Ponad 30 aktorów, min Hugo Tarres w roli Dago, Helena Englert jako Zyfika i Mariusz Bonaszewski, narrator.
Lubię ich superprodukcje. Mam za sobą dwa odcinki. Dobrze się słucha.
I już. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z Dagome Iudex. Nie wiem jeszcze, jak kolejne części, ale "Ja, Dago" jest naprawdę dobrą książką. Co więcej, moim zdaniem jest to materiał filmowy.
I już. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z Dagome Iudex. Nie wiem jeszcze, jak kolejne części, ale "Ja, Dago" jest naprawdę dobrą książką. Co więcej, moim zdaniem jest to materiał filmowy.
Już? Szybki jesteś. Ja na tę okoliczność dopiero kupiłem subskrypcję w Audiotece. Póki co przesłuchałem dwa odcinki. Bardzo mi się podoba, ja zresztą w ogóle jestem wielkim fanem słuchowisk. Niedoścignionym wzorcem jest "Trylogia Husycka" Sapkowskiego, ale "Ja Dago" też daje radę. Mariusz Bonaszewski jest tu i tu a to najwyższa półka.
Z tym "Dagome Iudex" to Nienacki wyprzedził epokę. Dobrą dekadę później pojawiło się "Narreturm", a po nim "Boży bojownicy" i "Lux perpetua". Jeszcze później cykl "Zjednoczone królestwo" Cherezińskiej. "Pieśń lodu i ognia" czyli "Gra o tron" R.R. Martina, z początku lat 90, też jest późniejsza. Założę się, że to właśnie popularności tych książek zawdzięczamy wskrzeszenie "Dagome". No i git, w każdym razie fajna niespodzianka, na którą nie liczyłem.
Wsiąkłem na amen. Ciężko się od tego oderwać. Mam natomiast zastrzeżenie do rzetelności producenta. Bo mimo, że "Dagome Iudex" czytałem dość dawno temu, odnoszę wrażenie, że to nie jest pełna treść książki, tylko adaptacja. Bardzo obszerna, ale jednak adaptacja. Tymczasem Audioteka informuje, że jest to Audiobook pełny.
Jakim cudem może być pełny skoro książka w wersji "słuchowisko" trwa 10 godzin i 44 minuty, a w wersji czytanej (również dostępnej w Audiotece: 13 godzin i 13 minut)? Różnica aż 2,5 godziny. W dodatku, słuchowisko toczy się wolniej bo słuchamy nie samej treści książki, ale również adaptacji dźwiękowej budującej klimat opowieści.
Ciekawe
Z tym "Dagome Iudex" to Nienacki wyprzedził epokę.
Stara baśń Józefa Ignacego Kraszewskiego jest z 1876.
"Ja Dago" przesłuchane. Nie mogę się doczekać części drugiej. Świetna robota. Wielka wartość dodana do książki. Bardzo polecam.
A dziwiłeś się, że szybko u mnie poszło 🙂 Teraz trzeba ich naciskać pod kątem Skiroławek.
Teraz trzeba ich naciskać pod kątem Skiroławek.
Obawiam się, że z tym może być ciężko. Na adaptację w formie słuchowiska najbardziej nadają się książki z wartką akcją, z rozbudowaną warstwą dialogową, a ze Skiro wiadomo jak jest.



