Forum

Notifications
Clear all

Raz w roku w Skiroławkach - podejścia do ekranizacji powieści

Strona 4 / 4

Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 
Wysłany przez: @hebius

Warmia swoje miała w 1996. 

OK, ale "Warmia" to bardzo niszowe wydawnictwo. Spokojnie można powiedzieć, że w 2002 roku była to książka od 12 lat niewidziana na półkach księgarskich. Dzisiaj już od prawie 30.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4565
Topic starter  

Wysłany przez: @Kustosz:

Intrygowało mnie skąd w 2002 roku wziął się pomysł na filmową adaptację "Skiroławek" i dlaczego nie doszła ona do skutku? Pan Jan Węglowski, autor scenariusza, chętnie odpowiedział na moje pytania, choć sporo szczegółów zdążył zatrzeć czas.

Brawo Kustoszu! Świetnie, że chciało Ci się dotrzeć do Pana Węglowskiego jak też, że on tak chętnie odpowiadał na Twoje pytania.

Początkowo próbowaliśmy razem (drogą mailową) pisać scenariusz,

A to mnie bardzo dziwi. Na pewno nie jest łatwo tworzyć tekst z kimś i to drogą mailową. Pachnie mi to scysjami.

Kustosz, udało Ci się zadać naprawdę kluczowe pytania takie jak np. dlaczego nie doszło do ekranizacji Skiroławek bądź czy znał "Noc mieszania krwi" Kidawy. Pan Węglowski faktycznie wielu rzeczy nie pamiętał, ale jestem prawie pewna, że przez te wszystkie lata nikt wcześniej nie rozmawiał z nim na temat scenariusza Skiroławek więc wspomnienia się zatarły.

Maruta, zobacz do jak ciekawych rzeczy docieramy też dzięki Tobie.

Wysłany przez: @aldona

Kustoszu.....a może jak tak będziesz drążył, to .... znajdzie się chętny do ekranizacji? Może zatrudnią do obsady naturszczyków? Ja mogę wziąć małą rólkę jakby co....

To by mogło być ciekawe. Zawsze marzyłam o karierze aktorskiej.;)

 

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 
Wysłany przez: @milady

Pan Węglowski faktycznie wielu rzeczy nie pamiętał, ale jestem prawie pewna, że przez te wszystkie lata nikt wcześniej nie rozmawiał z nim na temat scenariusza Skiroławek więc wspomnienia się zatarły.

Spróbuję jeszcze złapać Janusza Kijowskiego, może będzie pamiętał coś więcej.

Wysłany przez: @milady

Zawsze marzyłam o karierze aktorskiej.;)

Powoli kompletujemy obsadę. Chyba wiem, do której roli się przymierzasz;)


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4565
Topic starter  
Wysłany przez: @kustosz

Spróbuję jeszcze złapać Janusza Kijowskiego, może będzie pamiętał coś więcej.

Mam nadzieję, ponieważ jeśli nie od niego to nie wiem czy jest możliwość dowiedzenia się skądkolwiek indziej czegoś więcej o planowanej ekranizacji.

PS. Mnie już od dawna chodzi po głowie amatorskie wykonanie którejś z części Pana Samochodzika.

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Potwierdzony
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5962
 
Wysłany przez: @milady

amatorskie wykonanie którejś z części Pana Samochodzika.

Możesz mnie wpisać do obsady. 🙂


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 
Wysłany przez: @aldona

Możesz mnie wpisać do obsady. 🙂

Ale "UFO" to akurat zbyt droga produkcja;)


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Potwierdzony
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 5962
 
Wysłany przez: @kustosz

Ale "UFO" to akurat zbyt droga produkcja

A skąd! Scena przy barze w sam raz do zagrania - charakteryzacji podejmować się nie muszę, kieckę niczym worek mam a nawet klockowy naszyjnik! 


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 

Proszę, jakich mamy czujnych Twitterowych znajomych:) Nie zwróciłem uwagi, że w rozmowie ze mną, pan Jan Węglowski, pomylił Janusza Kidawę z Janem Kidawą-Błońskim. To ten drugi pan reżyserował serial "Warto kochać", o którym wspomina mój rozmówca.

https://twitter.com/cfeter/status/1206856701967814656?s=20


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4565
Topic starter  

Dawno temu na portalu podzieliłam się z wami swoimi odczuciami na temat scenariusza Janusza Kidawy "Noc mieszania krwi". Jeśli ktoś jest ciekaw co Kidawa zrobił ze Skiroławkami w swojej adaptacji, to dziś zamieszczam streszczenie tego scenariusza na PORTALU.

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 

Milady, super, że w końcu zamieściłaś to streszczenie. Świetna robota, unikalna treść. Cóż, albo jest to zamierzona parodia powieści Nienackiego, albo trudno znaleźć wystarczająco obelżywe słowa, którymi można by było podziękować Kidawie za jego adaptację. Gdyby nie jego kretyńskie filmy o Panu Samochodziku, które wszak parodiami nie są, byłbym pewien, że tutaj postanowił po prostu ośmieszyć „Skiroławki” przejmując pałeczkę sarkazmu i drwin od Passenta. Generalnie, trudno okaleczyć tę świetną powieść bardziej.

Nie ma Porwasza, Halinki Turlej, Lubińskiego, Basieńki, Mizerery, leśniczego Turleja (poza drobnym epizodem) czyli całej inteligencji wiejskiej. Pozostał tylko Niegłowicz i jego love story z Brygidą, no i przede wszystkim Turoniowa, która w tej adaptacji wyrasta na kluczową postać. Ciekawe, że postać Renaty Turoń jest tak mocno inspirująca, że w późniejszym scenariuszu Jan Węglowskiego, jej rola jest również znaczenie większa niż w powieści Nienackiego. Zabawne, że Kidawa powyrzucał tyle postaci i pozmieniał niemal wszystko, a pozostawił Piotra Słodowika, budowniczego huśtawki:)

Jak można się było domyślać (sądząc po tytule) fabuła skupia się wokół tego kto z kim, jak, kiedy i gdzie i w jakich konfiguracjach. Dodatkowo, osią scenariusza jest (ledwie wspomniana w powieści Nienackiego) gra w zgaduj zgadulę z rozpoznawaniem nagich kobiecych tyłków, która prowadzi do kulminacyjnej sceny z Turoniową i jej mężem. No, ale scena zgaduj zgaduli stała się sławna za sprawą Passenta, który wyszydził ją w swoim słynnym artykule „Głęboka jama” opublikowanym na łamach Polityki, więc Kidawa ochoczo rozbudował ten wątek w swoim scenariuszu.

Pomysł z tym międzynarodowym zainteresowaniem nocą mieszania, autokarami pełnymi turystów i reporterami stacji telewizyjnych oczekującymi na kulminację, niemalże jak u Spielberga  w „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia” to już w ogóle jakieś horrendum.

Milady, liczę jeszcze na suplement do tego tematu, w którym przedstawisz recenzje kolaudacyjne, z jakimi spotkał się ten scenariusz. To może być bardzo ciekawe:)


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4565
Topic starter  
Wysłany przez: @kustosz

Milady, liczę jeszcze na suplement do tego tematu, w którym przedstawisz recenzje kolaudacyjne, z jakimi spotkał się ten scenariusz. To może być bardzo ciekawe:)

W takim razie zapraszam do lektury zamieszczonych NA PORTALU recenzji scenariusza "Noc mieszania krwi" Panów Ryszarda Koniczka oraz Henryka Jankowskiego.

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
 

Recenzje same w sobie są bardzo ciekawą lekturą. Istotne jest to, że jeden z panów wypowiada się na podstawie samego scenariusza, drugi zaś nie tylko zna pierwowzór, ale (jak można mniemać) należy do jego fanów. Mimo to obaj recenzenci oceniają tekst Kidawy krytycznie, Jankowski z pozycji bardziej chłodnej, Koniczek - głosem zawiedzionego pasjonata, który jednocześnie miażdży scenariusz i broni powieści Nienackiego. Pierwszy widzi w ocenianym materiale po prostu kiepski, chwilami żenujący, chwilami bezsensowny chłam. Drugi przelewa na papier także swoje zawiedzione oczekiwania, podkreślając, że Kidawa pozbył się właściwie wszystkiego, co w "Skiroławkach" było udane, wyjątkowe i wartościowe.

Jednocześnie "Noc mieszania krwi" to bardzo dobry przykład scenariusza, który słusznie pozostał niezrealizowany 😉 . Nasze doświadczenia polityczno-historyczne sprawiły, że hasło "scenariusz odrzucony" często wywołuje automatyczny odzew "cenzura". Tymczasem wiele projektów zdyskwalifikowano po prostu dlatego, że były słabe. Wbrew pozorom większość uwag recenzentów czy członków Komisji Ocen Scenariuszy miała podłoże merytoryczne. Oczywiście zdarzały się i filmy skreślone z przyczyn politycznych, ale wcale nie było to zjawisko powszechne... także dlatego, że autorzy wiedzieli, że pewne tematy nie przejdą i nawet nie próbowali ich poruszać.

Dobrym przykładem jest historia ekranizacji "Pierwszego dnia wolności". Sztukę tę przeniósł na ekran Aleksander Ford, ale niewiele wcześniej chciał to zrobić Andrzej Wajda. Scenariusz wówczas odrzucono i z miejsca można zacząć snuć teorie spiskowe 😉 Tymczasem powód był całkiem zwyczajny - Leon Kruczkowski, który miał silną pozycję zawodową, wymusił, by scenariusz, który pisali z Wajdą, był bardzo wierną adaptacją sztuki teatralnej. A jak wiadomo, to, co sprawdza się na scenie, na ekranie może razić. Zauważyli to członkowie KOS i stąd ich negatywna decyzja.


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 

Pełna zgoda z Marutą, że te recenzje same w sobie są bardzo ciekawą lekturą. Co do wartości merytorycznej recenzji pana, który nie czytał powieści, mam jednak pewne wątpliwości. Odnoszę wrażenie, że pan Jankowski dostał zlecenie, musiał wycisnąć dwie strony maszynopisu i wycisnął. W czasie lektury można odnieść wrażenie, że ocena z komercyjnego punktu widzenia jest raczej pozytywna i mówiąc szczerze, w tym kontekście, zdecydowanie negatywna konkluzja recenzji trochę mnie zaskoczyła. Widocznie pan Jankowski oczekiwał w tym scenariuszu innych walorów. Jakich? Nie napisał. Podsumowując, bicie piany.

Za to recenzja pana Koniczka, który zna i jak widać docenia powieść Nienackiego, jest ze wszech miar wspaniała. W zasadzie pod każdym wnioskiem recenzenta mógłbym się podpisać. Przytoczę tylko kluczowe stwierdzenia:

To co w powieści było oryginalne zostało zbanalizowane, to co czyniło z niej obiekt zainteresowania zostało utracone, a co zakrawało na skandal, czyli swoboda obyczajowa, przystosowane do mieszczańskiej pruderii.

Co zostało z owej kolonii „inteligentów” żyjących wśród chłopów? Gdzie w dzisiejszej literaturze można znaleźć tak plastycznie ukazane postacie i wzajemne związki lokalne? Ksiądz, malarz, komendant posterunku, leśniczy, lekarz, weterynarz? Autor lekko pozbył się tego portretu, a zarazem pozbył się portretu zbiorowego wsi.

(…) sfera mityczna przemieniła się w zdarzenie turystyczne, w banalną plotkę współczesną (…) A z historii mitycznej pozostaje tylko plotka o poznawaniu kobiet po ich zadkach.

Powiem więcej. Ta recenzja byłaby również świetną odpowiedzią na złośliwie krytyczne i stanowcze oceny powieści Nienackiego formułowane przez osoby, które znały ją tylko ze słyszenia, albo fragmentów drukowanych w prasie, jak choćby Daniel Passent.

 Milady, dziękuję za ten artykuł. Stanowi świetną klamrę spinającą temat niezrealizowanych ekranizacji „Skiroławek”.


OdpowiedzCytat
Mirekpiano
(@mirekpiano)
Member Potwierdzony
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 623
 

W odgłosach znalazłem ciekawy artykuł:

1773346859-Sfilmowac-Skirolawki_page-0001.jpg
 
wklejam również  tekst dla lepszego czytania.

Sfilmować Skirolawki?

Zastanawiające jest powodzenie seriali telewizyjnych emitowanych po raz drugi - mają niejednokrotnie dużo większe wzięcie niż w czasie pierwszej emisji. Tak było niewątpliwie z amerykańskim „Waszyngtonem za zamkniętymi drzwiami", który przeszedł przed kilkoma laty niemal bez echa przez ekrany, natomiast jego powtórna emisja zbudziła emocje,  zainteresowanie zdecydowanie powyżej przeciętnej. Podobnie z „Rodziną Połanieckich". To kiepskie - co tu ukrywać - dzieło reżysera Rybkowskiego, na które nie tak dawno wszyscy się krzywili, miało w drugiej emisji zdecydowane powodzenie. Mimo (a może właśnie dlatego?), że na ekrany kin wszedł mniej więcej w tym czasie typowy produkt z odrzutów taśmy, tj. „Marynia". No cóż, każdy lubi o Maryni, Maryni nigdy nie za dużo... .

Tymczasem czekają w kolejce dzieła literatury rodzimej, Opinia publiczna oraz leniwi uczniowie szkół średnich żądają od reżysera Hoffmana „Ogniem i mieczem", bowiem zaczął nakręcać Trylogię od tyłu i nie skończył. A tu aktorzy się starzeją, kłopoty obsadowe będą jeszcze większe niż przy „Potopie".

A i nowa, współczesna literatura też domaga się ekranizacji. Weźmy choćby bestseller drukowany na następnej kolumnie tygodnika, który Drogi Czytelnik właśnie ma w rękach. „Raz w roku w Skiroławkach" jest niesłychanie wdzięcznym i atrakcyjnym materiałem dla filmowca!

Oczyma wyobraźni widzę już wspaniały pejzaż warmiński, a wśród jezior i lasów najróżniejsze sceny z powieści, w tym kluczowa sekwencja owej nocy, jedynej w roku, kiedy to mieszkańcy Skiroławek oddają się pogańskiej prachuci...

Trochę trudności będzie miał autor scenariusza z tymi fragmentami powieści, w których występują dłuższe monologi. Ale przecież takie np. kazanie księdza Mizerery można przedstawić w obrazach. Pięknych  obrazach, ukazujących jakże ludzką wizję nieba i szczęśliwości wiecznej.

Kłopoty obsadowe też, bez wątpienia, wystąpią, choć niektóre decyzje już dziś można zasugerować przyszłym twórcom dzieła, które niewątpliwie sięgnie po najwyższe laury na  światowych festiwalach i będzie ozdobą Konfrontacji. Np. nie wyobrażam sobie, żeby wymienionego już księdza Mizererę zagrał ktokolwiek inny jak Franciszek Pieczka. Byłego playboya doktora Niegłowicza z właściwą sobie klasą i elegancją powinien zagrać Andrzej Łapicki. Kapitana śledzika może zagrać zgodnie z tradycją polskiego filmu  - były  bokser, z tym, że nie reflektowałbym tym razem ani na Leszka Drogosza ani na Jerzego Kuleja. Nikogo nie proponuję - to zmartwienie pozostawiam filmowcom, ewentualnie Bogdzie Madej. Malarza  Porwasza powinien zagrać temperamentny naturszczyk. Nawet mam kandydaturę - Franciszek Starowieyski! Też malarz, duży oryginał i - jak sądzę – nie odmówi występu aktorskiego pod warunkiem, że panią Aldonę zagra aktorka tak atrakcyjna, jak tego wymaga literacki pierwowzór.

Dochodzimy do Delikatnej sprawy obsady ról kobiecych. Nie mam pomysłu na panią Aldonę, ale zaryzykuję propozycję obsadzenia roli Widłągowej przez Annę Seniuk choć jeszcze trochę za szczupła. Zostaje jeszcze kilka bardzo krwistych postaci kobiecych, nakreślonych przez Zbigniewa Nienackiego dosadnie i realistycznie. Obawiam się, że trzeba będzie wykonać wiele zdjęć próbnych i kierownictwo produkcji nałamie sobie głowy, zby znaleźć odpowiednie aktorki. Cóż, prawdziwe dzieła rodzą się w bólach. Mogę tylko polecić przyszłym autorom filmu wizje Janusza Szymańskiego- Glanca. Wyczuł on znakomicie styl autora książki i narysował kilkanaście sylwetek kobiecych wartych zapamiętania. Proponuję także wykorzystać tę - istniejącą już i nadal powstającą – ikonografię przy projektowaniu (he,he„.) kostiumów.

 (Przy okazji - gratuluję, Panie Januszu, nie tylko rysunków zresztą).

W filmie, o ile wiem, płacą nie tylko za scenariusz ale i za pomysł niejednokrotnie. Jeśli dojdzie do realizacji, proszę łaskawie pamiętać, że pomysł był mój ..

ANDRZEJ KAROL

Odgłosy : tygodnik społeczno-kulturalny. 1984-03-03 R. 27 nr 9

Ten artykuł jest ciekawy, bo pokazuje, jak szybko po publikacji Skiroławek zaczęto myśleć o ich ekranizacji. Autor z wyraźną sympatią traktuje powieść Nienackiego i wyobraża sobie film niemal scena po scenie – od pejzaży Warmii po galerię charakterystycznych postaci. Szczególnie interesujące jego propozycje obsady, które dziś czyta się jak małą kapsułę czasu polskiego kina lat 80. Widać też, że już wtedy dostrzegano w Skiroławkach materiał bardzo filmowy – barwny, zmysłowy i pełen wyrazistych bohaterów. Szkoda, że nic z tego nie wyszło. Może gdyby filmowcy wzięli się od razu do roboty?


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 
Wysłany przez: @mirekpiano

Szczególnie interesujące jego propozycje obsady, które dziś czyta się jak małą kapsułę czasu polskiego kina lat 80. Widać też, że już wtedy dostrzegano w Skiroławkach materiał bardzo filmowy – barwny, zmysłowy i pełen wyrazistych bohaterów. Szkoda, że nic z tego nie wyszło. Może gdyby filmowcy wzięli się od razu do roboty?

„Raz w roku w Skiroławkach” wcale nie jest wdzięcznym tematem dla filmowców. Jest tematem trudnym, oczywiście zakładając, że film miałby choć w części oddać wielowymiarowość powieści a nie bezwstydnie ją spłycić do kilku scenek rodzajowych z wiejską erotyką w roli głównej albo zrobić z nich coś w rodzaju serialu „Ranczo”. I taki chyba mniej więcej pomysł miał autor tego artykuliku, zwłaszcza, że jak mniemam przeczytał wyłącznie odcinki opublikowane w Odgłosach więc o tym czym w istocie jest ta powieść miał blade pojęcie albo zgoła żadne.

Od dawna zresztą twierdzę, że film mógłby zrobić „Skiroławkom” jedynie krzywdę, co zdają się potwierdzać obie próby, które drzewiej podjęto.

O scenariuszu „Nocy mieszania krwi” Janusza Kidawy pisały tutaj Maruta i Milady - z tego mógłby powstać jedynie murowany kandydat do Złotej Maliny. O scenariuszu Jana Węglowskiego pisałem ja (nawet z nim rozmawiałem) i też raczej nie wyszłoby arcydzieło.

 

Post został zmodyfikowany 4 miesiące temu 3 times przez Kustosz

OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 3850
 

Kustoszu, zgadzam się. 

Nie sądzę, aby udało się z sukcesem zekranizować tę powieść. 

Jej złożoność, czar opowieści, urok przypowieści zawarty w każdym rozdziale, barwność postaci, dygresje...

To jest nie do przeniesienia na ekran.


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
 

Akurat kilka dni temu miałam materiały do "Panien z Wilka" (Rok Wajdy się rozpędza...). Jest tam odpis listu Anny Iwaszkiewicz, który dobrze ujmuje takie problemy ekranizacyjne. Może jeszcze go znajdę, to wrzucę cytat. Trochę inaczej ujął to w recenzji Aleksander Jackiewicz "Mniej jest niuansów w filmie niż w opowiadaniu. Ale inaczej być nie mogło. To, co było sugerowane w literackiej narracji, introspekcji, opisie słownym, na ekranie musiało przynajmniej częściowo znaleźć się na wierzchu. Postacie z opowiadania przybrały kształt ludzi z krwi i kości". To ostatnie zdanie można uznać zarówno za pochwałę, jak i zarzut, zależnie od kontekstu i dzieła. W przypadku "Panien..." to krytyka, bo to zaburzenie percepcji, kiedy postacie są jednocześnie przeszłością i teraźniejszością, jest zaletą pierwowzoru. I przy Skiroławkach też coś takiego chyba jest - niby rzeczywistość, ale z warstwami, które ekranizacja musiałaby spłaszczyć. No chyba że wziąłby się za to jakiś geniusz od realizmu magicznego, ale trudno takiego znaleźć. Może Kolski kiedyś dawno temu? Ale on miał inne słabości.


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10095
 
Wysłany przez: @maruta

W przypadku "Panien..." to krytyka, bo to zaburzenie percepcji, kiedy postacie są jednocześnie przeszłością i teraźniejszością, jest zaletą pierwowzoru.

Hmm...,nawet jeśli tak to poruszamy się w sferze bardzo miękkich subtelności. Piszę "nawet" bo ja tych mankamentów nie widzę, a uważam się za konesera "Panien z Wilka". Czytałem opowiadanie Iwaszkiewicza, wiele razy widziałem film Wajdy, byłem nawet na "Pannach z Wilka" w Teatrze Jaracza w Łodzi (i nie wyszedłem w połowie;)) Film uważam za absolutne mistrzostwo właśnie dlatego, że w swojej minimalistycznej formie oddał wszystkie subtelności pierwowzoru literackiego.

Wysłany przez: @maruta

Może Kolski kiedyś dawno temu? Ale on miał inne słabości.

Główna słabość jest taka, że Piękną Brygidę zagrałaby zapewne tragicznie drewniana Grażyna Błęcka- Kolska.


OdpowiedzCytat
Strona 4 / 4
Share: