Forum

To własnie miłość (...
 
Notifications
Clear all

To własnie miłość (ZKF I)  

Strona 2 / 3
  RSS

Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 1299
29 października 2019 11:15  
Wysłany przez: @kustosz
Wysłany przez: @yvonne

Cóż ... poza Hugh Grantem, którego lubię, nie podoba mi się w tym filmie nic.

Świetnie. Bałem się, że wszystkim będzie się podobało i zabraknie tematu do dyskusji:)

Chyba nigdy nie jest tak, że coś się wszystkim podoba bądź nie.

Zawsze znajdzie się jakiś odmieniec, który ma inne zdanie i to jest właśnie fajne.

I to sprawia, że nasz klub dyskusyjny ma sens.

Wysłany przez: @yvonne

Primo – wiem, że zamysł scenariusza polegał na przedstawieniu wielu historii, ale moim zdaniem było ich za wiele. Skutkuje to tym, że żadna z tych opowieści nie jest dobrze poprowadzona. Wręcz przeciwnie: są zbyt powierzchowne, płytkie i jako takie dla mnie absolutnie nie wciągające. 

Różne epizody ze wspólnym leitmotivem, spięte w dodatku klamrą wzajemnych relacji towarzyskich to pomysł na film. Pomysł, który zakłada, że poznajemy nie kompletne historie ale smaczki, krótkie opowiastki, anegdotki. Trudno anegdocie stawiać zarzut, że jest powierzchowna. Ma być przewrotna, zaskakująca, zabawna. I taka moim zdaniem jest.

Wysłany przez: @yvonne

Na przykład tę parę, która poznaje się na planie filmowym, gdzie odgrywa „bardzo przekonujące” sceny erotyczne. Wątek pisarza również nie jest dla mnie wiarygodny. Po prostu nie wierzę w to, że ktoś, kto dopiero co przeżył zawód miłosny przez kobietę, z którą mieszkał, czyli taką, którą powinien dobrze znać, nagle po kilkunastu dniach znajomości z kobietą, z którą nawet nie może się porozumieć i swobodnie porozmawiać, postanawia jej się oświadczyć! Nie kupuję tego wątku absolutnie.

Dziwisz się, że komedia jest komedią. Anegdota ma być zabawna, a nie wiarygodna. Wątki, które wymieniłaś są urocze, własnie dlatego, że nie są serio. 

Właśnie w tym problem, Kustoszu!

Ja w tym filmie nie widzę ani jednego uroczego wątku. No może trochę ten z premierem. Reszta wszelkiego uroku jest kompletnie pozbawiona. Przypomnij sobie choćby wątek z polskiej wersji, który opowiada o dziewczynce z domu dziecka i bezdzietnej parze (Malajkat i Wagner), którzy się nią opiekują. W filmie "To właśnie miłość" nie ma ani jednego epizodu, który by mnie tak poruszył.

Wysłany przez: @yvonne

Dawno nie widziałam tak nachalnego i narzucającego się sposobu podrywu, jaki prezentuje Mia. Romantyzm kojarzy mi się z pewną subtelnością, delikatnością, grą słów, spojrzeń ... Mia natomiast podrywa swojego szefa w brzydki, chamski wręcz sposób i zdaje się nie widzieć tego, że on nie ma ochoty na żaden romans!

Mia jest ucieleśnieniem erotyzmu, zmysłowości, grzechu. To też jest oblicze miłości. Serduszka i motylki są w innych epizodach.

Dla mnie Mia jest ucieleśnieniem tylko i wyłącznie nachalności i beznadziejnego narzucania się. Sposób, w jaki próbuje poderwać szefa jest dla mnie żenujący. To kobieta, która sama do siebie nie ma szacunku. Domagając się na siłę jakichś prezentów itp. jest niesmaczna i odpychająca. Przynajmniej ja ją tak odbieram.

Wysłany przez: @yvonne

I sytuacja, która przelała czarę mojej goryczy: pracownica premiera odpowiadająca na jego pytanie: „Kojarzysz Natalie?” w sposób:  „Tę pulchną? Ma duży tyłek i grube uda.” !!! Co to ma być, ja się pytam??? Bo według mnie nie jest to ani zabawne, ani błyskotliwe, a ponadto niczego nie wnosi do fabuły filmu i przebiegu akcji. Wybaczcie, excusez le mot (najwyżej niech mnie ktoś zmoderuje), ale jaką suką trzeba być, aby w taki sposób odpowiedzieć szefowi na pytanie o innego pracownika?

No to jeszcze raz. To jest ko-me-dia, a w komediach są żarty. Moim zdaniem całkiem zabawne, ale nie upieram się, że wszyscy muszę mieć takie samo zdanie:)

Wysłany przez: @yvonne

Polskie „Listy do M.” podobają mi się stokroć bardziej. Są bardziej subtelne, wiarygodne i romantyczne.

"Listy do M", te pierwsze, też mają sporo uroku, ale do "To właśnie miłość" im daleko. 

Nadal będę obstawać przy naszej rodzimej produkcji.

"Listy do M." część perwszą oglądałam już kilka razy i pewnie przed świętami obejrzę znów.

Do tego filmu nie wrócę na pewno.

 

Wysłany przez: @yvonne

Jakie ciekawe wnioski można wysnuć dzięki naszemu dyskusyjnemu klubowi. Jakież odmienne mamy czasem zdania, jaki inny odbiór ...

Prawda? Tym razem dla mnie zaskakująco. Kiedy Aga zaproponowała ten film naprawdę bałem się, że wszyscy będę się ze sobą zgadzać i sobie nie pogadamy:)

Wysłany przez: @hebius

Od siebie tylko dodam, że za wisienkę na torcie nieśmieszności tej komedii uważam występ Rowana Atkinsona

Hmm... dla mnie Rowan Atkinson jest zabawny z definicji.

 

Post został zmodyfikowany 10 miesięcy temu 2 times przez Yvonne

OdpowiedzCytat
Hebius
(@hebius)
Męber Potwierdzony
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 1051
29 października 2019 12:14  
Wysłany przez: @yvonne

Ja w tym filmie nie widzę ani jednego uroczego wątku.

A wątek z szeryfem od "Żywych trupów" zakochanym w dziewczynie/żonie przyjaciela? To było nieśmieszne, ale od początku (zabawny ślub) do końca (wyznania na planszach) ładne. 


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2092
29 października 2019 12:17  
Wysłany przez: @hebius
Wysłany przez: @yvonne

Ja w tym filmie nie widzę ani jednego uroczego wątku.

A wątek z szeryfem od "Żywych trupów" zakochanym w dziewczynie/żonie przyjaciela? To było nieśmieszne, ale od początku (zabawny ślub) do końca (wyznania na planszach) ładne. 

A może nawet romantyczne 😉 .


OdpowiedzCytat
Nietajenko
(@nietajenko)
Harpagan Admin
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 631
29 października 2019 14:10  

No to Nietajenko wrzuci swoje dwa lub trzy grosze. Jak dla mnie te dwie godzinki spędzone przed telewizorem uważam za dobrze spędzony czas. Sporo już zostało napisane. Chciałbym jednak podkreślić, że aby móc obiektywnie ocenić tę produkcję to na czas seansu trzeba przywdziać skórę Brytyjczyka. Ten film aż cieknie brytyjskim humorem, który uwielbiam i który od lat doprowadza mnie do łez radości.

Brytyjczycy są narodem do bólu bezpruderyjnym i świetnie potrafią śmiać się z samych siebie. Dla nich mało jest spraw tabu, a tak rażące dla niektórych używanie słówek "bzykać", "cipka", "dupa", "cycki" czy "fiut" są u nich w tak powszechnym użyciu, że nikt się nad tym nie zastanawia. Brytyjczyk źródła humoru bynajmniej nie upatruje w użyciu tego czy innego kolokwialnego słówka, a w sytuacji, które te słówka opisują.  To polska, imo beznadziejna publiczność wybucha śmiechem gdy kabareciarz na scenie puści "kurwę" w eter. To jest przykre i tego się należy wstydzić, że Polaka sam wulgaryzm bawi. Powinniśmy się wiele od Brytyjczyków nauczyć, a bylibyśmy zdrowszym narodem. 

Co do wątków to uważam, że wszystkie są warte uwagi. Nawet wątek rudego lowelasa jeśli spojrzy się na niego przez pryzmat podpowiecznej mrzonki. Wątek piosenkarza wzrusza, wątek wdowca takoż, a już kompletnie rozkłada na łopatki wątek niespełnionej miłości do żony kumpla, szczególnie scena gdy Juliet przegląda taśmę z wesela. Generalnie film pokazuje potrzebę posiadania drugiego człowieka, niezależnie od poziomu uczuciowości i jej jakości. Po prostu o tej potrzebie i jej zaspokojeniu bo to jest właśnie miłość.

Podsumowując film jest świetny, poprawia nastrój, bawi i sprawia radość. O aktorach nie wspomnę bo to śmietanka i wybitny warsztat. Co do postaci odgrywanej przez Rowana Atkinsona to chyba nikt z was się nie zorientował, że to był anioł stróż. 


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2109
29 października 2019 18:56  

 

Wysłany przez: @yvonne

A już totalnie idiotycznym wątkiem jest dla mnie ten, który opowiada o młodym facecie wybierającym się do Ameryki.

No jest trochę dziwny i jak dla mnie mogłoby go w ogóle nie być, choć ostatecznie polubiłam tę postać za konsekwencję w dążeniu do swojego celu.

Dawno nie widziałam tak nachalnego i narzucającego się sposobu podrywu, jaki prezentuje Mia. Romantyzm kojarzy mi się z pewną subtelnością, delikatnością, grą słów, spojrzeń ... Mia natomiast podrywa swojego szefa w brzydki, chamski wręcz sposób i zdaje się nie widzieć tego, że on nie ma ochoty na żaden romans! Wierzcie lub nie, ale miałam ochotę strzelić jej w tę buźkę z wielkimi oczami, w których jednakże nie widziałam czaru, a jedynie spryt i bezmyślność.

Pomimo, iż w ogólnym odbiorze filmu nie podzielam Twojej opinii to tutaj jak najbardziej zgodzę się z Tobą. Jestem też dodatkowo zła na Allana Rickmana za to, że dał się tak łatwo wciągnąć w egoistyczną grę Mii. A że bardzo polubiłam w tym filmie postać kreowaną przez Emme Thompson to jestem na niego zła podwójnie za to, że jak to ujęła zrobił z jej życia głupotę.

Wysłany przez: @kustosz

Mia jest ucieleśnieniem erotyzmu, zmysłowości, grzechu.

Ok, ale ona akurat jest wulgarna, narzucająca się i egoistyczna. Erotyzm i zmysłowość to chyba coś trochę innego.

Wysłany przez: @kustosz

Różne epizody ze wspólnym leitmotivem, spięte w dodatku klamrą wzajemnych relacji towarzyskich to pomysł na film.

Dokładnie jest to po prostu nieco inna forma, która oczywiście ma swoje zalety i wady. Podobnie jest z filmem "Zakochany Paryż" aczkolwiek tam nie ma nawet tej nici łączącej wszystkie historie razem, są kompletnie odrębne. W tym filmie dzięki temu zabiegowi ukazane są różne rodzaje miłości. Inaczej byłoby to trudne. I tak na przykład mamy miłość do przyjaciela, niespełnioną miłość do dziewczyny przyjaciela, miłość do brata, miłość grzeszną, pierwszą miłość itd.

Wysłany przez: @maruta

Nie lubię fragmentów z podstarzałym piosenkarzem

Serio? Ja go bardzo lubię chociaż bywa irytujący. Zawsze umiał sprawić, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech.:)

Najważniejsze, żeby był szacunek. Wtedy może i miłość się zrodzi.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2109
29 października 2019 18:56  

Ja film "To właśnie miłość" widziałam już wielokrotnie. Nie jestem nawet w stanie przypomnieć sobie ile dokładnie. Za każdym razem film ten poprawia mi nastrój, jest ciepły, wesoły i powoduje, że po seansie na jakiś czas zapominam o różnych przyziemnych sprawach i problemach.

Bardzo lubię pierwsze sceny na lotnisku Heathrow. Lektor nadaje klimat i naprowadza na wspomniany przez Agę wspólny mianownik wszystkich historii opowiedzianych w filmie - miłość.

Ja zawsze uwielbiałam wątek z Keirą. Podobał mi się tak bardzo, że zaczęłam marzyć, iż na swoim własnym ślubie usłyszę Love Is All You Need Beatles'ów.

Choć przy którymś tam ponownym obejrzeniu To właśnie miłość doszłam do wniosku, że Mark nie jest jednak w porządku wobec przyjaciela, ponieważ gdyby chciał być w porządku to odpuściłby sobie wyznawanie miłości Juliet i cierpiałby w samotności. Później oczywiście zmieniłam zdanie. W końcu Juliet zorientowała się o co chodzi kiedy obejrzała nagrania ze ślubu i scena pod drzwiami była potrzebna bo Mark musiał to wszystko jakoś wyjaśnić. 

Bardzo lubię też wątek Jamiego i Aurelii. Ja wiem, jak pisała Yvonne czy Maruta, jest on nieco nierealny. Ale czy wszystko musi być takie realne i sprawdzalne? Ja chcę wierzyć w ich szczęście. Są tak uroczy, że nie sposób nie darzyć ich sympatią.

Również para, która poznała się na planie (zabawne, że nigdy nie mogę zapamiętać jak się nazywają) jest bardzo sympatyczna. Zawsze bawiło mnie pytanie ich znajomych o to jak się poznali.:)

Hugh Granta lubię w naprawdę niewielu rolach. W roli premiera Wielkiej Brytanii uwielbiam! Ich historia to kolejna historia, która sprawia, że po moim ciele rozlewa się przyjemne ciepło.

Najmniej ze wszystkich lubię Sarę. Wiem, że ma niemały problem z bratem, ale jakoś nie mogę w sobie wyrobić sympatii do tej dziewczyny.

I nieważne jak bardzo te historie są nierealne, sztampowe czy stereotypowe. Poprawiają mi nastrój i to się dla mnie liczy.

Najważniejsze, żeby był szacunek. Wtedy może i miłość się zrodzi.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2109
29 października 2019 18:59  

Aga, dzięki Tobie dowiedziałam się o krótkometrażowej komedii romantycznej pt. „Red Nose Day Actually”. Nie wiem jak inni, ale według mnie słabe to.:/

A Listów do M. nie mogę sobie przypomnieć...

Najważniejsze, żeby był szacunek. Wtedy może i miłość się zrodzi.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
Słońce, leżak, piach...wiosna! Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 4594
30 października 2019 07:02  
Wysłany przez: @nietajenko

Co do postaci odgrywanej przez Rowana Atkinsona to chyba nikt z was się nie zorientował, że to był anioł stróż. 

Nie wiem czy Anioł...ale na pewno postać, która wnosi do filmu chwilę zastanowienia -  jak u Kieślowskiego Barciś. (choć to zupełnie inna tematyka i Barciś był w Dekalogu bardziej sumieniem niż Aniołem)

To właśnie miłość i od razu chciałoby się dodać coś jeszcze do tego tytułu. Bynajmniej ja tak mam, jakby brakowało: "że aż miłość" albo "to tylko".

Zastanawiałam się, czy nasze recenzje są stricte o filmie - grze aktorskiej, kostiumach, scenografii i innych aspektach samej sztuki filmowej, czy oceniamy, li i jedynie, odbiór tematu. Kogoś rażą słówka "bzykać" czy "fiut" a ktoś inny zauważa jak zakochani na siebie patrzą, jakimi gestami wyrażają uczucie, zarówno samej miłości i uwielbienia jak i zawstydzenia, rozpaczy i smutku. A wszystkie one są nieodzownymi emocjami związanymi z miłością  (choć nie tylko z nią). A może oceniamy wszystko razem? Bo jeśli nie podoba mi się od zawsze Hugh Grant i dodam mu jeszcze "pulchną" panią od cateringu, to czy o tym wątku mogę myśleć pozytywnie? A jeśli zapomnę, że Hugh Grant jest premierem i przestanę się utożsamiać z grubymi udami Natalie (Natali)  to czyż ich miłość nie jest tak naprawdę fantastycznie prawdziwa?  Prawdziwa, bo jest ich wokół tak wiele i większość z nich ma szczęśliwy finał.

A gdyby tak w ogóle wyłączyć porównywanie, ocenę przyzwoitości, nie zwracać uwagi na typowe brytyjskie "bzykania" i "cipki" to przecież jest to piękny film, który mówi o potrzebie bycia z drugim człowiekiem. O bliskości, o życiu we dwoje (czasem plus cała rodzina) o dzieleniu się sobą i dawaniu szczęścia.

Wkomponowanie tematu miłości w okres przedświąteczny miał nas wyciszyć, pozwolić poczuć magię świat, ucieszyć wszystkimi kolorowymi światełkami wokół i dodać właśnie wiary, że wszystko jest możliwe i że każde uczucia są ważne. Oczywiście zależnie co komu w duszy gra. (ja nie cierpię świąt 🙂 ) Ale dałam się ponieść opowieści, nie oceniając żadnej z par, nie roztkliwiając się  za specjalnie nad samą miłością. Nie znaczy to, że film mi przeleciał po oczach bez większych emocji. Emocji wzbudził aż nadto i za to Ci Aga bardzo dziękuję.    


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2092
30 października 2019 07:27  
Wysłany przez: @aldona

A gdyby tak w ogóle wyłączyć porównywanie, ocenę przyzwoitości, nie zwracać uwagi na typowe brytyjskie "bzykania" i "cipki" to przecież jest to piękny film, który mówi o potrzebie bycia z drugim człowiekiem. O bliskości, o życiu we dwoje (czasem plus cała rodzina) o dzieleniu się sobą i dawaniu szczęścia.

I to jest chyba kwintesencja tego filmu...

Wysłany przez: @aldona

Emocji wzbudził aż nadto i za to Ci Aga bardzo dziękuję.    

😀 😀 😀  


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 3312
30 października 2019 20:44  
Wysłany przez: @milady

Ja zawsze uwielbiałam wątek z Keirą.

Zgoda. Trudno o bardziej romantyczny ślub, trudno o bardziej romantyczną wpadkę, jak ta z filmem z wesela.

Wysłany przez: @milady

Bardzo lubię też wątek Jamiego i Aurelii.

Trudno o bardziej romantyczną scenę niż oświadczyny w tej pełnej publiczności portugalskiej knajpie. Jak z bajki o Kopciuszku. Yvonne, jak to możliwe, że brakuje Ci romantyzmu w tym filmie?:)

Wysłany przez: @milady

Zawsze bawiło mnie pytanie ich znajomych o to jak się poznali.:)

Mnie też:)

Wysłany przez: @milady

A Listów do M. nie mogę sobie przypomnieć...

Idą świętą to sobie przypomnimy. W zeszłym roku z tej okazji oglądaliśmy "To właśnie miłość":)

Wysłany przez: @aldona

A gdyby tak w ogóle wyłączyć porównywanie, ocenę przyzwoitości, nie zwracać uwagi na typowe brytyjskie "bzykania" i "cipki" to przecież jest to piękny film,

Gdybym przestał zwracać uwagę na typowe brytyjskie "bzykania" i "cipki" (ja nie wiem czy są typowo brytyjskie, to Nietajenko tak twierdzi) zrobiłoby się z tego nudne i poważne filmisko;)


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 1299
30 października 2019 21:21  
Wysłany przez: @kustosz
Wysłany przez: @milady

Bardzo lubię też wątek Jamiego i Aurelii.

Trudno o bardziej romantyczną scenę niż oświadczyny w tej pełnej publiczności portugalskiej knajpie. Jak z bajki o Kopciuszku. Yvonne, jak to możliwe, że brakuje Ci romantyzmu w tym filmie?

 

Nigdy bym nie chciała, żeby facet oświadczał mi się publicznie.

W takich oświadczynach nie ma dla mnie ani krzty romantyzmu.

Są takie na pokaz i trochę wymuszające odpowiedź: "tak" 🙂 


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
Słońce, leżak, piach...wiosna! Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 4594
30 października 2019 21:37  
Wysłany przez: @kustosz

zrobiłoby się z tego nudne i poważne filmisko

Marudzisz 🙂 

Ale faktycznie, film straciłby na swej lekkości. 


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 3312
30 października 2019 21:59  
Wysłany przez: @aldona

Marudzisz 🙂 

Ja marudzę? Przecież to wy cały czas marudzicie i szukacie dziury w całym:)


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2092
31 października 2019 07:52  
Wysłany przez: @milady

Aga, dzięki Tobie dowiedziałam się o krótkometrażowej komedii romantycznej pt. „Red Nose Day Actually”.

Czy ktoś jeszcze widział ten filmik? Co o nim sądzicie?


OdpowiedzCytat
Teresa van Hagen
(@teresa-van-hagen)
Member Potwierdzony
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 1216
31 października 2019 10:01  
Wysłany przez: @yvonne

Nigdy bym nie chciała, żeby facet oświadczał mi się publicznie.

W takich oświadczynach nie ma dla mnie ani krzty romantyzmu.

Są takie na pokaz i trochę wymuszające odpowiedź: "tak" 🙂 

A chciałabyś, żeby ktoś zakładał Ci buta, którego milion bab wcześniej próbowało zmieścić na stopę? A chciałabyś, żeby Cię nieznajomy całował, kiedy jesteś nieprzytomna? Albo po Twoich włosach się do Ciebie wspinał?  Czasem to tylko taka konwencja- ma być uroczo i romantycznie, a nie realistycznie... Jak zaczniemy analizować na zimno to mało co się ostanie. Najważniejsze jest jakie uczucia to w nas wzbudza; akurat powyższa scena jest dla mnie zabawna i bardzo ciepła, urocza, co wcale nie znaczy, że chciałabym być jej bohaterką 😉 Choć Colinek jest w niej przesłodki 😍 😉 


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 3312
31 października 2019 10:27  
Wysłany przez: @teresa-van-hagen

A chciałabyś, żeby ktoś zakładał Ci buta, którego milion bab wcześniej próbowało zmieścić na stopę? A chciałabyś, żeby Cię nieznajomy całował, kiedy jesteś nieprzytomna? Albo po Twoich włosach się do Ciebie wspinał?  Czasem to tylko taka konwencja- ma być uroczo i romantycznie, a nie realistycznie... Jak zaczniemy analizować na zimno to mało co się ostanie. Najważniejsze jest jakie uczucia to w nas wzbudza; akurat powyższa scena jest dla mnie zabawna i bardzo ciepła, urocza, co wcale nie znaczy, że chciałabym być jej bohaterką 😉

W punkt!


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 1299
31 października 2019 11:31  
Wysłany przez: @kustosz
Wysłany przez: @teresa-van-hagen

A chciałabyś, żeby ktoś zakładał Ci buta, którego milion bab wcześniej próbowało zmieścić na stopę? A chciałabyś, żeby Cię nieznajomy całował, kiedy jesteś nieprzytomna? Albo po Twoich włosach się do Ciebie wspinał?  Czasem to tylko taka konwencja- ma być uroczo i romantycznie, a nie realistycznie... Jak zaczniemy analizować na zimno to mało co się ostanie. Najważniejsze jest jakie uczucia to w nas wzbudza; akurat powyższa scena jest dla mnie zabawna i bardzo ciepła, urocza, co wcale nie znaczy, że chciałabym być jej bohaterką 😉

W punkt!

Wy mnie chyba nie rozumiecie. Albo ja nie potrafię się wysłowić 🙂 

Ja nie szukam w tej scenie realizmu, bo ta akurat JEST realistyczna.

Ja w niej właśnie nie widzę tego, co Wy widzicie: uroku i romantyzmu.

I być może narażę się większości pań tutaj, ale słodyczy w Colinie też nie widzę. Co więcej. Nawet wyrobu czekoladopodobnego 🙄 

Post został zmodyfikowany 10 miesięcy temu przez Yvonne

OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2092
31 października 2019 11:34  
Wysłany przez: @yvonne

I być może narażę się większości pań tutaj, ale słodyczy w Colinie też nie widzę. Co więcej. Nawet wyrobu czekoladopodobnego 🙄 

A ja widzę i uwielbiam. No może taki fajtłapowaty facet (chodzi mi o postać, która gra) do nie do końca mój typ, ale może własnie przez to albo dzięki temu jest słodki.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 2109
31 października 2019 18:55  
Wysłany przez: @yvonne

I być może narażę się większości pań tutaj, ale słodyczy w Colinie też nie widzę.

Całkowicie się z Tobą zgadzam! On nie kojarzy mi się ze słodyczą a z dojrzałym, męskim, pewnym siebie, inteligentnym facetem. 😉

Najważniejsze, żeby był szacunek. Wtedy może i miłość się zrodzi.


OdpowiedzCytat
Hebius
(@hebius)
Męber Potwierdzony
Dołączył: 1 rok temu
Posty: 1051
1 listopada 2019 00:27  

A słodycz jest w Hughu(?) Grancie.


OdpowiedzCytat
Strona 2 / 3
Share: