Forum

Bezdroża (ZKF I)
 
Notifications
Clear all

Bezdroża (ZKF I)

Strona 1 / 3

Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4473
Topic starter  

To już trzeci film w naszym Dyskusyjnym Klubie Filmowym. Czy "Bezdroża" poprawiły wam samopoczucie? Kustoszowi zawsze poprawiają. O tym i o samym filmie napisałem w tekście na PORTALU. Podyskutujmy!:)


Cytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4819
 

Mogę już pomarudzić?


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2736
 

Możesz


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2736
 

Aldoka no marudź już, bo nie chcę być pierwsza.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4819
 
Wysłany przez: @aga

bo nie chcę być pierwsza

No dobra.

Otóż, mi ten film nie podobał się za bardzo. O samopoczuciu za chwilę.

Obejrzałam do końca i mam wrażenie, że były momenty w których się wyłączałam. To nie był odpowiedni moment dla mnie na oglądanie tego typu filmu. Dokładnie to co podobało się Kustoszowi - mi się nie kojarzyło dobrze. Trudno mi ocenić ten film własnie ze względu na poruszaną tematykę - kobiety i związki. Jeszcze to wino mogłoby zostać ewentualnie 🙂 Ale dwójka bohaterów bardziej denerwowała niż pozwalała się im bliżej przyjrzeć. 

Uważam, że to bardziej film dla facetów. Bo ja w te "prawdy" nie wierzę już. Jedyne z czym się zgadzam to:

głębszych relacji i poważnych uczuć nie da się oprzeć na pozorach, że trzeba je budować na prawdzie, jakakolwiek by ona nie była, że budowanie czegoś od nowa wymaga pogodzenia się z sobą samym i swoją przeszłością.

Wrócę do tego filmu za jakiś czas, jak moja świadomość samej siebie nabierze innego kierunku. Póki co, ani mi mi ten film humoru nie poprawił ani nie zepsuł. Chyba nie chciałam w niego mocnej zajrzeć, bo zmusiłby mnie do myślenia a tego ostatnio unikam 🙂


OdpowiedzCytat
Nietajenko
(@nietajenko)
Wkurwiony Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 859
 

No to teraz Nietajenko. Film dało się obejrzeć choć fajerwerków nie było. Od razu nasunęło mi się pytanie: cóż ten Miles napisał na tych 700 stronach maszynopisu swojej książki? Toć to facet nudny jak flaki z olejem. W jego życiu, jak się zdaje, nic się specjalnie wielkiego nie wydarzyło. Ot belfer rozwodnik z depresją, który lubi dobre wino. Może dlatego nikt nie chciał wydać tej grafomanii, a jedynie przez grzeczność wmawiano mu, że jest to dobra literatura. 😉 No i do tego, o zgrozo, bukiecik z "Biedronki" na urodziny mamci tylko po to, by się nażreć i zakosić jej trochę kasy na drogę. 

Jak się mają wyrzuty Milesa względem Jacka, skoro sam ćwikał na boku i przez to stracił żonę? IMO nie ma on do tego mandatu moralnego. A co do wina to uważam, że był to wytrych. Kilka tekstów z "Wielkiej księgi win", trochę mlaskania, trochę wąchania, a wszystko po to by bohaterowie mieli o czym rozmawiać, bo tak pozostałoby im jedynie gapić się w sufit. Jak na winiarską eskapadę to brakuje tam winnic (za wyjątkiem tych za oknem samochodu), brakuje dyskusji z winiarzami, nie ma spacerów w szpalerach winorośli. Zupełnie mnie ten winny aspekt nie przekonał. Może dlatego, że nie jestem amatorem wina. Jedyne co z tego wyniosłem to to, że pinot noir jest lepszy bo trudniej wyhodować ten szczep. Usłyszałem też kilka nazw, których ani nie jestem w stanie powtórzyć, ani nic mi one nie mówią. A wszystko to takie informacje jak z winiarskiej broszurki.

Wątek z korpulentną rozwiązłą kelnerką pominę milczeniem. Był zupełnie niepotrzebny, groteskowy, niepasujący do całości i generalnie psujący cały obrazek. To tak jakby scenarzysta nie miał czym wypełnić półtorej godziny filmu.

No i na koniec moja ocena. Film przeciętny, mało wiarygodny, takie amerykańskie oglądadło, ale da się obejrzeć. Czy poprawił samopoczucie? Raczej zirytował. Szkoda takich dwóch fajnych i nawet ambitnych dziewcząt na tych dwóch pustaków. Tak, tak, uważam zarówno jednego jak i drugiego za pustaka. Tylko że Jack jest pustakiem uczciwszym, a Miles się zgrywa na porządnisia.

 

I wish I could abort the government


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4819
 

Ja oczywiście Kustoszu dopytam o to, dlaczego własnie TEN film wybrałeś. Szczerze mówiąc liczyłam na jakąś akcję, może dlatego byłam trochę znudzona opowieścią " o życiu". Dobrze, że zaproponowałeś wcześniej, żeby do filmu usiąść z winem. Ja akurat miałam pod ręką małą butelczynkę ze szwedzkiego sklepu, więc nie poczułam słońca z winnic (swoją drogą ciekawa jestem skąd to wino pochodziło, bo chyba nie ze Szwecji) Ale i tak w tym wszystkim zabrakło mi pozytywnego przesłania. Jakiejś końcowej optymistycznej myśli lub ewentualnie miłego zaskoczenia. 


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3023
 
Wysłany przez: @nietajenko

Jak się mają wyrzuty Milesa względem Jacka, skoro sam ćwikał na boku i przez to stracił żonę?

Chyba trochę nad interpretowałeś. W filmie z tego co pamiętam powiedziane było jedynie, że żona Milesa gnębiła go na tyle, że sam posunął się do tego żeby kiedyś tam mieć kochankę. I z tego co pamiętam było o tym tylko 1 zdanie za to cała masa informacji wskazywała na to, że to żona źle się z nim obchodziła, nie kochała go i już kompletnie jasno zostało powiedziane, że to ona odeszła z innym.

Wysłany przez: @nietajenko

IMO nie ma on do tego mandatu moralnego.

No to chyba tylko święci mają prawo do jakiejkolwiek oceny.;)

Zresztą cały ten wątek Jacka ma według mnie za cel stworzenie wątku komediowego, więc skupianie się na np. moralności Jacka trochę mija się z sensem tego filmu. Przypomnij sobie scenę gdy Miles próbuje odzyskać portfel Jacka. Przecież to komedia, nie ocena moralności.

Mnie ten film poprawił humor. Pewnie po części dlatego, że za pierwszym razem oglądałam go w towarzystwie Kustosza, przy lampce wina i dobrych serach. Fabuła filmu jest w gruncie rzeczy lekka i nieobciążająca dzięki czemu można się trochę wyluzować. Do tego sporo słońca. A nieporadność Milesa była momentami nieziemsko rozbrajająca. Na przykład scena kiedy był sam na sam z Mayą w domu Stephanie. No do niczego facet nie umiał się zabrać.;)

Wysłany przez: @nietajenko

Szkoda takich dwóch fajnych i nawet ambitnych dziewcząt na tych dwóch pustaków. Tak, tak, uważam zarówno jednego jak i drugiego za pustaka. Tylko że Jack jest pustakiem uczciwszym, a Miles się zgrywa na porządnisia.

Nietajenko, ale to przecież komedia! Ten gatunek ma prawo do absurdalnych i groteskowych rozwiązań, które mają za zadanie dodać komizmu sytuacji. Tego się obawiałam, że zacznie się wyciąganie z tego filmu elementów fabuły, które mają być śmiesznymi wątkami i z całego obrazu wyciągnięte zostanie tylko to, że Jack nie jest moralny. A przecież to nie film romantyczny czy film opowiadający tragedię bo ktoś kogoś zostawił, albo zdradził etc. żeby takie elementy oceniać jako główne.

Wysłany przez: @nietajenko

Może dlatego, że nie jestem amatorem wina.

Sądzę, że to faktycznie może mieć spory wpływ na odbiór i poniekąd z tego wynika Twoja opinia.

Wysłany przez: @aldona

Jakiejś końcowej optymistycznej myśli lub ewentualnie miłego zaskoczenia. 

A wiesz, ze też mi tego zabrakło. Po tym wszystkim na koniec chciałabym zobaczyć taki oczywisty zapowiadający powodzenie u Milesa sygnał. Kustosz mi to jakoś wyjaśnił, ale i tak brakło takiego hmm.. jak to nazwać, chyba hurra happy endu.:) Bo happy to ogólnie był, ale nie hurra.

 

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4819
 
Wysłany przez: @milady

Pewnie po części dlatego, że za pierwszym razem oglądałam go w towarzystwie Kustosza, przy lampce wina i dobrych serach

A własnie! Jak wiele zależy od tego jak się ogląda dany film, prawda? I to własnie komu tam ryczymy w rękaw, albo co się chrupie przy okazji, ma niebagatelne znaczenie. Myślę, że mi te sery z winem wyjątkowo dodałyby uciechy 🙂


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4473
Topic starter  
Wysłany przez: @nietajenko

Jak się mają wyrzuty Milesa względem Jacka, skoro sam ćwikał na boku i przez to stracił żonę? IMO nie ma on do tego mandatu moralnego.

Wysłany przez: @nietajenko

Tak, tak, uważam zarówno jednego jak i drugiego za pustaka. Tylko że Jack jest pustakiem uczciwszym, a Miles się zgrywa na porządnisia.

Nietaj, surowość Twoich sądów moralnych mnie onieśmiela. W realnym życiu też nie wybaczasz żadnych słabości i oceniasz ludzi tak zerojedynkowo? Naprawdę na to samo potępienie zasługuje ten kto raz zbłądził (nie wiemy zresztą z jakiego powodu i czy ten powód przypadkiem jakoś go nie usprawiedliwia) i ten, kto robi to bez przerwy, z premedytacją, za nic mając uczucia innych osób?

Wysłany przez: @nietajenko

(...) cóż ten Miles napisał na tych 700 stronach maszynopisu swojej książki? Toć to facet nudny jak flaki z olejem.

Nie polubiłeś Milesa i moim zdaniem oceniasz go niesprawiedliwie. Bo jakie np. masz przesłanki by zakładać, że książka Milesa była zła? Myślisz, że dobra literatura wychodzi tylko spod pióra tych, którzy mają życiowe ADHD? Przypominam, że taki choćby Karol May miał okazję odwiedzić Stany Zjednoczone dopiero pod koniec życia, długo po napisaniu powieści, które przyniosły mu sławę. Wydawnictwa też raczej nie cackają się z autorami gniotów, które chcieliby u nich wydać. To co wiemy o książce Milesa pozwala raczej zakładać, że była to zbyt ambitna literatura jak na oczekiwania rynku popularnych książek. A Mayi się podobała, chociaż tutaj akurat można domniemywać, że pryzmat rodzącego się uczucia przesłaniał obiektywizm oceny.

Wysłany przez: @nietajenko

Kilka tekstów z "Wielkiej księgi win", trochę mlaskania, trochę wąchania, a wszystko po to by bohaterowie mieli o czym rozmawiać, bo tak pozostałoby im jedynie gapić się w sufit.

Nie lubisz też winiarskich klimatów. Smakowanie wina, ocenianie bukietu, rozmowy o dojrzewaniu tego trunku wydają Ci się nudne, sztampowe, widzisz w nich pewnie snobizm, a nie pasję. A dla mnie to creme de la crème tego filmu, ale ja uwielbiam wino i chciałbym rozumieć je tak jak Miles.

Wysłany przez: @nietajenko

Wątek z korpulentną rozwiązłą kelnerką pominę milczeniem. Był zupełnie niepotrzebny, groteskowy, niepasujący do całości i generalnie psujący cały obrazek.

Jak to niepotrzebny i niepasujący do całości? Był świetny, pokazujący, że Jack nigdy nie ma dość, że żadne nauczki od życia nie zmienią jego charakteru, co też jest przecież na swój sposób urocze. A groteskowość? Przecież to wątek komediowy, to jaki miałby być?

Wysłany przez: @nietajenko

Film przeciętny, mało wiarygodny, takie amerykańskie oglądadło, ale da się obejrzeć.

Cóż, nie zgadzam się w całej rozciągłości. Na szczęście publiczność w USA też  miała zupełnie inne zdanie, a ten „kiepski” scenariusz nagrodzono Oscarem. Ale gwoli prawdy należy dodać, że „Bezdroża” w Polsce przeszły przez ekrany kin raczej niezauważone.


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4473
Topic starter  
Wysłany przez: @aldona

To nie był odpowiedni moment dla mnie na oglądanie tego typu filmu.

Prawdopodobnie to jest klucz do Twojej chłodnej oceny. Jeżeli ten film, przefiltrowany przez Twój aktualny stan ducha przyniósł nie najlepsze skojarzenia, to chciałbym Ci życzyć żeby ten stan ducha jak najszybciej się zmienił:)

Wysłany przez: @aldona

Ja oczywiście Kustoszu dopytam o to, dlaczego własnie TEN film wybrałeś.

Jasne, mogłem zaproponować „Misia” Barei, jakąś komedię Machulskiego albo któryś z filmów z Louisem de Funesem bo one również poprawiają mi samopoczucie. Tylko, że filmy te każdy pewnie widział i poza czystą rozrywką nie ma w nich nic więcej. „Bezdroża” to nie jest propozycja oczywista, to film zabawny ale i mądry niosący kilka prawd życiowych, może mało odkrywczych ale ważnych. To również film ciepły, nie tylko dlatego, że akcja dzieje się wśród rozgrzanych słońcem dojrzewających gron winorośli.

Wysłany przez: @aldona

Ale i tak w tym wszystkim zabrakło mi pozytywnego przesłania. Jakiejś końcowej optymistycznej myśli lub ewentualnie miłego zaskoczenia. 

Tego nie rozumiem. Nie ma tu tandetnego happyendu w hollywoodzkim stylu ale film kończy się przecież optymistycznie. Wszystko wskazuje na to, że Miles w końcu zamyka za sobą swoją przeszłość, wychodzi z depresji i ma szansę na nowe życie z Mayą, która wydaje się bardzo do niego pasować. Co jest nie tak z tym zakończeniem?


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4473
Topic starter  
Wysłany przez: @milady

Zresztą cały ten wątek Jacka ma według mnie za cel stworzenie wątku komediowego, więc skupianie się na np. moralności Jacka trochę mija się z sensem tego filmu.

Założeniem twórców filmu było zderzenie zupełnie odmiennych charakterów, a ponieważ to jednak komedia wyostrzono te różnice. Jeśli coś jest tu nie moralne to przede wszystkim to, że Thomas Haden Church kreuje tak sympatyczną postać, że ciężko gniewać się na Jacka za jego niemoralne wyskoki.

Wysłany przez: @milady

Mnie ten film poprawił humor. Pewnie po części dlatego, że za pierwszym razem oglądałam go w towarzystwie Kustosza, przy lampce wina i dobrych serach.

Lojalnie wszystkich uprzedzałem, że film należy oglądać w towarzystwie butelki wina i odpowiednich przekąsek. Zamiast tego napełnili szkło whisky czy inną gorzałą a potem się dziwią, że klimat nie ten;) 


OdpowiedzCytat
Nietajenko
(@nietajenko)
Wkurwiony Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 859
 
Wysłany przez: @milady

W filmie z tego co pamiętam powiedziane było jedynie, że żona Milesa gnębiła go na tyle, że sam posunął się do tego żeby kiedyś tam mieć kochankę. I z tego co pamiętam było o tym tylko 1 zdanie za to cała masa informacji wskazywała na to, że to żona źle się z nim obchodziła, nie kochała go i już kompletnie jasno zostało powiedziane, że to ona odeszła z innym.

Odniosłem zgoła inne wrażenie. Przez te dwa czy trzy lata od rozwodu miewał nadzieję, że się zejdą. O poważnym związku byłej żony i jej ślubie, który odbył się miesiąc temu dowiaduje się w czasie trwania fabuły filmu i jest to dla niego spore zaskoczenie. Imo chwiejna natura Milesa, skok w bok i pewnie lekki alkoholizm oparty na winie pchnęły Victorię do rozwodu. Tak mi się Miles zaprezentował i takiego go nie polubiłem. No i jeszcze ta kradzież pieniędzy od matki, błe!

I wish I could abort the government


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2736
 

Film obejrzałam, co prawda nie z winem, jak rekomendował Kustosz, lecz z innym trunkiem, ale myślę, że ta podmianka nie wpłynęła znacząco na odbiór obrazu. Przez pierwsze kilkanaście minut film nudził mnie niesamowicie. Nie zapałałam sympatią do faceta, którego zobaczyłam na ekranie. Myślałam, że zmienię o nim zdanie, gdy ten postanowił na chwilę przerwać wypad z kumplem, po to by zajechać do mamy i złożyć życzenia z okazji jej urodzin. Jakże się rozczarowałam. Facet nie tylko nie był nawet zainteresowany rozmową z rodzicielką, ale ewidentnie przyjechał tam tylko po to, żeby ukraść pieniądze. Nie polubiłam też drugiego bohatera, chociaż ten stracił moją sympatię dopiero w momencie w którym oświadczył, że zamierza "zaliczyć" jeszcze kogoś (w sumie kogokolwiek) przed tym jak stanie na ślubnym kobiercu. 

Miles nie jawi mi się, jako ciekawy facet z wielką pasją, któremu nie powidło się w życiu. Tylko facet, który i owszem jest wielkim znawcą win (czego mu zazdroszczę), ale ma też duży problem z alkoholem i każde swoje niepowodzenie i problemu, przynajmniej te pokazane w filmie, zapija. Nie ma tu znaczenia, że alkoholem z wyższej półki.

Jack natomiast to dla mnie totalny egoista. Nie dostrzegam w nim nic z luzaka. Raczej kolesia, który wykorzysta każdego i każdą sytuację, aby tylko osiągnąć swój cel. Miał ochotę "zaliczyć panienkę", to po prostu to zrobił. Nie liczył się z ty, że kogoś może skrzywdzić, że kogoś zdradzi, że będzie nielojalny, że postawi swego przyjaciela (czy oby na pewno?) w trudnej sytuacji. Prawie nabrałam się, gdy mówił Milesowi o tym jak to zakochał się w Stephanie. Chyba chciałam żeby tak było, bo to by umniejszało jego wcześniejsze sku..o (przepraszam, ale to słowo było tu najodpowiedniejsze). Epizod z kelnerką, był tu jak najbardziej potrzeby, bo rozwiewał wszelkie wątpliwości, co do natury Jacka. 

A jeśli chodzi o przyjaźń. No cóż. Czy naprawdę można tak wykorzystywać kumpla jak Jack Milesa (wymaganie lojalności, epizod z portfelem i samochodem) i dalej nazywać się jego przyjacielem. Nie wiem...

Film nie poprawił mi nastroju. Raczej pozostawił w nastroju bojowym. Wkurzyłam się, że Jack właściwie na zapłacił za to co robił przez te kilka pokazanych w filmie dni. Że to wszystko uszło mu na sucho. Że bez problemu, bez wyrzutów sumienia tak po prostu ożenił się. A Miles... Być może on zrobi ze sobą coś pozytywnego, no ale film już tego nie pokazuje.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4819
 
Wysłany przez: @aga

Myślałam, że zmienię o nim zdanie, gdy ten postanowił na chwilę przerwać wypad z kumplem, po to by zajechać do mamy i złożyć życzenia z okazji jej urodzin.

 

Oprócz roślin dał jej wino więc nie tak źle.... A tak poważnie, to ja nie wiem jak można takich facetów lubić nawet filmowo. Owszem, nie oceniam ich moralności, ale skoro film miał poprawić w założeniu samopoczucie, to spodziewałam się, że chociaż na koniec będzie ten "happy end" z wykrzyknikiem. 


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4473
Topic starter  
Wysłany przez: @aldona

(...) ale skoro film miał poprawić w założeniu samopoczucie, to spodziewałam się, że chociaż na koniec będzie ten "happy end" z wykrzyknikiem. 

Happyendy z wykrzyknikiem to są w komediach romantycznych:) Tutaj to byłby kicz;)


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4819
 
Wysłany przez: @kustosz

Happyendy z wykrzyknikiem to są w komediach romantycznych

No dobrze, dobrze. 🙂 Po prostu miałam inne wyobrażenie. Cieszę się, że pogłębiłam swoją wiedzę filmową o film, którego pewnie nie obejrzałabym, gdyby nie DKF. 


OdpowiedzCytat
Hebius
(@hebius)
Męber Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 1408
 

Dwa wieprze w podróży, oba mimo wszystko sympatyczne, więc kibicowałem lekko temu pisarzowi-nieudacznikowi, żeby ułożył sobie jakoś życie z ambitną kelnerką. Nie jestem amatorem wina, ale rozmów o trunkach słuchałem z przyjemnością. Dobry film, przyjemna rozrywka, jeśli nie myśleć za dużo o bohaterach i samej historii. Dlatego nie bardzo rozumiem, co kieruje Kustoszem, że wraca co jakiś czas do tego tytułu.


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4473
Topic starter  
Wysłany przez: @hebius

Dlatego nie bardzo rozumiem, co kieruje Kustoszem, że wraca co jakiś czas do tego tytułu.

Kluczem do zrozumienia jest wino. Gdyby nie ono, gdyby nie ten wspaniały klimat winnego ucztowania z pewnością nie wracałbym do tego filmu. Policzył ktoś ile butelek poszło podczas pierwszej kolacji z Mayą i Stephanie? Plus after party w domu Stephanie. A po tym wszystkim wsiedli do samochodu i pojechali:)


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4473
Topic starter  
Wysłany przez: @aga

Miles nie jawi mi się, jako ciekawy facet z wielką pasją, któremu nie powidło się w życiu. Tylko facet, który i owszem jest wielkim znawcą win (czego mu zazdroszczę), ale ma też duży problem z alkoholem i każde swoje niepowodzenie i problemu, przynajmniej te pokazane w filmie, zapija.

Miles przede wszystkim cierpi na depresję. Nie jest alkoholikiem, więc IMO nie ma dużego problemu z alkoholem.

Wysłany przez: @aga

Prawie nabrałam się, gdy mówił Milesowi o tym jak to zakochał się w Stephanie. Chyba chciałam żeby tak było,

Jack przecież nie kłamał. W tamtej chwili wydawało mu się, że naprawdę ją kocha. Bo Jack to emocjonalnie po prostu duży mały chłopiec. 

Wysłany przez: @aga

Film nie poprawił mi nastroju. Raczej pozostawił w nastroju bojowym.

To już wiem dlaczego Nietaj płonął takim świętym oburzeniem. Buduje grunt pod przyszłą zgodę na mały męski wypad;)


OdpowiedzCytat
Strona 1 / 3
Share: