Forum

Bandyta (1997) - br...
 
Notifications
Clear all

Bandyta (1997) - brzydki film, który wzrusza (ZKF IV)


Nietajenko
(@nietajenko)
Wkurwiony Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 859
Topic starter  

Film jest już stary, ale niezmiennie porusza zarówno tematyką, jak i muzyką. Krótki opis zamieszczam na PORTALU, a tu sobie o nim podyskutujemy mam nadzieję.

I wish I could abort the government


Cytat
Tagi tematu
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3020
 

Pierwsze co mi się nasunęło na myśl to "co te Nietaje się tak w kółko filmowo dołują".;)

Ten film rzeczywiście nie należy do lekkich. Akcja dzieje się w sierocińcu i już z góry wiadomo, że przyjemnie nie będzie.

To co mnie kłuło w oczy, to że wszyscy tam rozmawiali po angielsku mimo, że to Rumunia. Skąd Ci wszyscy ludzie w tamtych czasach znali tak świetnie angielski? A może Brutecki znał rumuński?

Do tego główny bohater przeszedł przemianę wewnętrzną w zupełnie niezauważalny sposób. Na początku gardzi dzieciakami, gotowy jest nawet do rękoczynów. W kolejnej scenie jest już z nimi zaprzyjaźniony i przywiązany do nich. Całą droga przejścia od zbira do fajnego faceta zostaje pominięta przez co dla mnie mało wiarygodna.

No i oczywiście jak to zawsze w takich filmach, zastanawiam się czemu na samym początku nie wyeliminuje się problemu.

Spoiler
Spoiler
Przecież wiadomo kto jest winny tej sytuacji. Przez cały film wszyscy użerają się z tą postacią a w końcówce Brutecki wreszcie tę postać zabija. Czemu nie wcześniej? Tym bardziej, że jak widać żadne konsekwencje odnośnie tego zabójstwa nie zostają wyciągnięte.

Ale żeby nie zabrzmiało, że mam tylko same "ale" to film nawet mi się spodobał (choć nie miałam akurat ochoty na ciężkie kino) i szczególnie wzruszyła mnie historia młodej cyganki, Eleny. Według mnie była ona najciekawszą postacią w tym filmie. I w nawiązaniu do niej przypomnę muzykę końcową czyli taniec Eleny. Przepiękna melodia!

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Nietajenko
(@nietajenko)
Wkurwiony Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 859
Topic starter  
Wysłany przez: @milady

No i oczywiście jak to zawsze w takich filmach, zastanawiam się czemu na samym początku nie wyeliminuje się problemu.

 

To jest kwestia uzależnienia, takim rozszerzonym syndromem sztokholmskim. Babits jest alkoholikiem bez widoków na inną pracę. Mara wcześniej poprzez męża, potem przez poczucie odpowiedzialności za dzieci nie wychyla się. Brut póki jest więźniem jest całkowicie zależny od jego opinii. Dopiero jak odzyskuje wolność zyskuje zdolność do reakcji. Dzieciaki są całkowicie zależne. Dlatego właśnie wyepitetowałem go kanalią.

I wish I could abort the government


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3020
 
Wysłany przez: @nietajenko

Brut póki jest więźniem jest całkowicie zależny od jego opinii. Dopiero jak odzyskuje wolność zyskuje zdolność do reakcji.

To odzyskanie wolności przez Bruta nie jest takie jednoznaczne. Zauważ, że już od początku swojego pobytu w sierocińcu powtarzane jest "jesteś wolny". W związku z tym nie do końca rozumiem zasady jego pobytu tam.

Mara również mnie dziwi. Rozumiem, że jest wychowanką tego ośrodka i przez to czuje się bardziej związana z sierocińcem niż inni. Ale czy naprawdę łatwiej jest płacić ciałem niż spróbować znaleźć inny sposób? Tym bardziej, że pojawia się Brut, którego można skutecznie w tym celu wykorzystać.

I jeszcze wracając do niego. Jego przemiana jest dla mnie mało wiarygodna ponieważ początkowo jest on na tyle zepsuty, że wierzyć się nie chce w jego końcową postawę (tym bardziej, że pominięty został cały proces resocjalizacji). Ot, jest bad boy i nagle mamy miłego faceta. Hmmm.

Ale jak już wspomniałam, film warto obejrzeć.

Kto jeszcze oglądał?

Post został zmodyfikowany 3 miesiące temu 2 times przez Milady

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 1909
 
Wysłany przez: @nietajenko

Film jest już stary (...)

Przyznam, że ten początek mocno mnie rozbawił, bo kiedy go czytałam właśnie przeglądałam program do filmu, który w tym roku kończy 105 lat. Czas rzeczywiście jest pojęciem względnym 😉

 


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4465
 

Kolejny film wprowadzający w zły nastrój i kolejny, który jakoś mnie nie porwał. Od pierwszych scen scenariusz zarysowuje taki kontrast, że w zasadzie od razu wiadomo o czym to będzie. W złym do szpiku kości Brucie, w zderzeniu ze skrajną nędzą i nieszczęściem dzieciaków, musi obudzić się sumienie i zapłonąć lodowate dotąd serce. Tyle, że (tu zgadzam się z Milady) ta metamorfoza  jest właściwie niewidoczna, dzieje się gdzieś poza kadrem. Być może dlatego, że mam problem z umiejscowieniem tej historii na osi czasu. Nie wiem ile czasu spędził Brut w rumuńskim sierocińcu, jak długo więc serce jego topniało. Nie wiem jak długa miała być jego kara i dlaczego tak szybko (przynajmniej z perspektywy widza) został z niej zwolniony. Wszystko to średnio trzyma się kupy, ale rozumiem, że to jedynie pretekst do właściwej opowieści.

Postać Eleny najpierw wkurza a potem, w miarę poznawania jej historii, wzrusza. I jest to zapewne świadomy zabieg twórców filmu bo przychodzimy tę drogę razem z Brutem, od irytacji do współczucia i smutku, kiedy jej historia się kończy. Dzieciaki w tym filmie grają świetnie i wiarygodnie. Z wielkim zdziwieniem odkryłem, że Elena, Iorgu i  Moscu to polscy dziecięcy aktorzy.

Zakończenie filmu odczytuję symbolicznie. Brut zabiera ze sobą do wyimaginowanego przez dzieci raju, chłopca, który był najdroższą osobą dla Eleny. Spełnia się tym samym wielka nadzieja dzieciaków z sierocińca, że któreś z nich wygra swój szczęśliwy los.

Podsumowując. Film wydaje mi się mocno jednoznaczny, o oczywistym przesłaniu, z jasno zarysowanymi charakterystykami postaci, nie pozostawia tym samym zbyt szerokiej płaszczyzny do interpretacji i sporów.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3020
 
Wysłany przez: @kustosz

Zakończenie filmu odczytuję symbolicznie. Brut zabiera ze sobą do wyimaginowanego przez dzieci raju, chłopca, który był najdroższą osobą dla Eleny. Spełnia się tym samym wielka nadzieja dzieciaków z sierocińca, że któreś z nich wygra swój szczęśliwy los.

A ja zastanawiałam się czemu Brut właściwie nie został, ponieważ sytuacja na koniec w jakiś sposób się wyklarowała i wreszcie mógł zostać na swoich warunkach i być z Marą. Ale Twoje tłumaczenie może mieć lepszy, głębszy sens niż samo jego pozostanie w sierocińcu.

Wysłany przez: @kustosz

Z wielkim zdziwieniem odkryłem, że Elena, Iorgu i  Moscu to polscy dziecięcy aktorzy.

Też się tym zdziwiłam. Tym bardziej, że dzieciaki naprawdę fajnie zagrały swoje role.

Wysłany przez: @maruta

Przyznam, że ten początek mocno mnie rozbawił, bo kiedy go czytałam właśnie przeglądałam program do filmu, który w tym roku kończy 105 lat. Czas rzeczywiście jest pojęciem względnym 😉

Rzeczywiście.:) Dla mnie kategoria starego filmu zaczyna się gdy film powstał przed lub niedługo po moich narodzinach.;)

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 1909
 
Wysłany przez: @nietajenko
Wysłany przez: @milady

No i oczywiście jak to zawsze w takich filmach, zastanawiam się czemu na samym początku nie wyeliminuje się problemu.

 

To jest kwestia uzależnienia, takim rozszerzonym syndromem sztokholmskim. Babits jest alkoholikiem bez widoków na inną pracę. Mara wcześniej poprzez męża, potem przez poczucie odpowiedzialności za dzieci nie wychyla się. Brut póki jest więźniem jest całkowicie zależny od jego opinii. Dopiero jak odzyskuje wolność zyskuje zdolność do reakcji. Dzieciaki są całkowicie zależne. Dlatego właśnie wyepitetowałem go kanalią.

Nie do końca się zgodzę. Ten film powstawał niedługo po zakończeniu wojny w byłej Jugosławii, kiedy w Polsce określenie "Rumun" oznaczało żebraka ("Noelka"). To był świat ogromnej biedy, przemocy, przestępczości, świat, z którego ludzie uciekali i któremu "Zachód" pomagał tak jak dzisiaj "pomaga" krajom afrykańskim. Miejscowi bohaterowie "Bandyty" tkwią w takich realiach i nie widzą sposobu na ich zmianę. Nie dostaną nagle pieniędzy, personelu, nowego budynku. Nawet jeśli pozbędą się dyrektora to następny będzie taki sam albo gorszy, bo w ich świecie na wyższe stanowisko dociera się po trupach. Nikt na górze się nimi nie zainteresuje, bo większość decydentów ma swoje brudne sprawki i ciemne interesy. Dlatego godzą się na działalność dyrektora, bo przynajmniej sierociniec działa. Analogicznie godzą się na poświęcenie Jorgu i Mary by ratować Elenę.

Dlatego odejście Bruta było dla mnie bardzo dołującym zakończeniem. Przyznaniem, że tak naprawdę nic się nie da zrobić, można tylko uciec. Dyrektor nie żyje, ale warunki, dzięki którym mógł działać, pozostały. Czy sytuacja w szpitalu się poprawi? Śmiem wątpić. Może w perspektywie lat, jeśli będą mieli szczęście. W każdym razie nie dzięki Brutowi, ale dzięki tym, którzy zostali. Dlatego zakończenie, kiedy Brute odchodzi niczym rewolwerowiec w starych westernach, jest według mnie nietrafione. Nie te czasy, nie te realia.


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2733
 

Pierwszy raz oglądałam "Bandytę" kilka lat temu i muszę przyznać, że zapamiętałam jedynie scenę seksu pomiędzy Brutem a Marą i postać młodziutkiej Cyganki. Podczas drugiego seansu czułam się prawie tak jakbym oglądała ten film pierwszy raz. 

Akcja filmu rozpoczyna się w więzieniu, później przenosi do rumuńskiego sierocińca, obydwa te miejsca są okropne i tak naprawdę niewiele się od siebie różnią. No może tym, że z więzienia można wyjść po odbyciu wyroku i żyć w normalnej, lepszej rzeczywistości.

Sierociniec jest strasznym miejscem. Dzieci, które w nim mieszkają, potrzebują nie tylko uwagi i miłości oraz warunków do godnego życia, ale również specjalistycznej opieki medycznej, gdyż większość z nich ma problemy zdrowotne. A co otrzymują? Ich "dom" to rozpadający się budynek z przeciekającym dachem, łuszczącą się farbą, przepełnionymi salami i kiepskim jedzeniem. Opieka zdrowotna to lekarz alkoholik, brak leków i właściwie brak szans na wyleczenie czegokolwiek poważniejszego niż zwykłe przeziębienie. Jedyną zaś namiastką miłości, należnej każdemu dziecku, jest Mara.

Mara nie mieszka w tym sierocińcu dlatego, że nie ma pomysłu na siebie. Ona tam jest dlatego, że opieka nad tymi dziećmi stała się sensem jej życia. Kobieta doskonale zdaje sobie sprawę z realiów. Wie, że system nie jest w stanie zapewnić niczego "jej" dzieciom, że nikogo te dzieci nie obchodzą. Ona postanawia dopilnować, żeby dzieci dostały jakąkolwiek szansę na poprawę swojego losu, szansę na zdrowie, szansę na przeżycie. To dlatego Mara wspomaga dyrektora sierocińca w procederze sprzedaży dzieci. Kobieta wie, że dla nich to jedyna szansa. Wie, że tylko w ten sposób mogą otrzymać niezbędna pomoc medyczną i tylko tak przeżyć. Rozumie, że żeby zapewnić im jakakolwiek przyszłość musi wyrwać je z tego miejsca. 

Brut pojawia się w sierocińcu właściwie tylko na chwilę. To nie jest miejsce z którym łączy on swoją przyszłość. Trafia do świata, który rządzi się zupełnie innymi prawami. Tu nic nie jest jednoznaczne- białe lub czarne, dobre lub złe. Mężczyzna nie może zmienić systemu, ale chyba nie zamierza tego robić. Brut nie przeżywa z rumuńskim sierocińcu duchowej przemiany, on zwyczajnie postanawia zadbać o osoby, które stały mu się bliższe. Być może przez lata, które spędził w więziennej celi zapomniał o uczuciach, a to miejsce mu o nich przypomniało?


OdpowiedzCytat
DuchPuszczy
(@duchpuszczy)
Member
Dołączył: 10 miesięcy temu
Posty: 5
 

Moja siostra katowała mnie tym filmem i muzyką z tego filmu, więc prędko do tego filmu nie wrócę 🙂 Wolę muzykę Lorenca z innych filmów, np. Psy czy Różyczka. Kiedyś byłem na koncercie jego utworów w wiejskiej szkole, nawet się pojawił sam kompozytor.


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4465
 
Wysłany przez: @duchpuszczy

Wolę muzykę Lorenca z innych filmów, np. Psy czy Różyczka.

Lorenc to mistrz. Też wolę suitę jazzową z "Psów" i ścieżkę muzyczną pod wyjazd z Polski w "Różyczce". Taniec Eleny jest trochę zbyt ekspansywny jak dla mnie, ale to też świetna muzyka, która mocno usadza się w głowie.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3020
 

No co Wy, "Taniec Eleny" jest dużo lepszy. A już na pewno od muzyki z "Psów".

Wysłany przez: @duchpuszczy

Kiedyś byłem na koncercie jego utworów w wiejskiej szkole, nawet się pojawił sam kompozytor.

A zdradzisz coś więcej? Gdzie i mniej więcej kiedy to było?:)

Post został zmodyfikowany 2 miesiące temu przez Milady

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Share: