Forum

Aldonka gości na Wa...
 
Notifications
Clear all

Aldonka gości na Warmii i nie tylko

Strona 1 / 3

Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  

No.....wyspałam się, doszłam do siebie, trzy razy weszłam pod zimny prysznic i w końcu mogę powiedzieć, że upalne lato jest ok. Dzięki Nietajom, w ostatni weekend, mogłam sobie przypomnieć jak to jest szlajać się po wądołach, zaroślach pokrzywnych, łazić po ściernisku, umierać na słońcu a przy okazji się świetnie bawić. 

Aga, Nietaj i pacholęta - dziękuję za gościnę i oprowadzenie po Olsztynie i wszystkie atrakcje i te nadprogramowe też. Z tych przeżyć to koniecznie musi powstać relacja. 🙂

 

 

 

1597658866-20200814_183015.jpg

Cytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2759
 

@aldona

Aldonka, to my się niesamowicie cieszymy, że nareszcie(!!!) udało Ci się do nas dotrzeć, no i że Ci się podobało. A relacja, rzeczywiście mogłaby powstać, jest o czym pisać (napiszesz? 😆 ).

PS. Na zdjęciu miał być dziubek (jak u bab warmińskich, znaczy tych rzeźb), ale chyba tylko ja zrobiłam 😉


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  
Wysłany przez: @aga

Na zdjęciu miał być dziubek

Też zrobiłam 🙂 tylko, że Tobie wyszedł profesjonalny.

Relację napiszę oczywiście. Z dokładnym przebiegiem dnia wraz z opisem porannej pobudki, której mi to dzisiaj zabrakło, niestety. 


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2759
 
Wysłany przez: @aldona

wraz z opisem porannej pobudki,

Może ten element pomiń, bo ludzie się będą bali do nas przyjeżdżać. No chyba, że chcesz ich przestrzec.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  

Tegoroczny sierpień obfitował (czy jest takie słowo w ogóle?) w szał spotkań towarzyskich i mnóstwo dobrej energii.

 - Przyjeżdżaj do nas i nie marudź! - zachęcała Aga.

 - Chałupę wysprzątalim - darł się z oddali Nietaj.

- Jak Igor zrobi placki a Lenka mnie na krok nie opuści to będę - zarzekałam się cała szczęśliwa z możliwości oglądnięcia dawno niewidzianych pysków z Warmii.

Jako, że odpoczęta byłam już po wojażach z poprzednich weekendów i w miarę na siłach żeby ruszyć znowu, podjęłam się wyzwania, aby gościć jako gość u Nietajów. Na peronie przywitała mnie trójosobowa czereda. Aga i Nietaj niby tacy sami a jakby tacy bardziej... starsi 🙂 Tylko Lenka promieniście młoda i urośnięta od zeszłego lata niesamowicie. Ja, tylko niestety grubsza. I do dziś nie wiem czemu nie przywitali mnie chlebem i solą.

Do rezydencji Nietajów za nic w świecie sama już nie trafię, specjalnie mój ulubieniec kluczył wśród uliczek olsztyńskich, niby przy okazji opowiadając historię miasta, z której tylko pamiętam kościół w budowie od ponad dwudziestu lat. Albo nawet trzydziestu. Lenka, na szczęście i zgodnie z obietnicami nie odstępowała mnie na krok, więc czułam się jak rasowa ciocia.  Igor, biedactwo zakatarzone alergicznie, wyrósł również i tu, od razu na wstępie, składam ogromne wyrazy smakowitego ubóstwienia tej  młodej latorośli, ze względu na kunszt kulinarny, dzięki któremu mogłam delektować się soczystymi plackami.

Zajęłam sobie pierwszego wieczoru hamak balkonowy i stwierdziłam, że w zasadzie przyjechałam na wieś. W hamaku chciałam spędzić  wieczność ale, niestety, Nietaje nie pozwoliły mi ani na drzemkę, ani na wylegiwanie się i zostałam zapędzona do podziwiania miasta.

1603208656-moj-lezak.jpg

Zaparkowaliśmy gdzieś na uboczu, tak mi się wydawało, bo w zasadzie okolica trąciła spelunką, tymczasem miejsce okazało się parkingiem w centrum miasta. Ach ten Olsztyn. Najpierw baby zrobiły sobie zdjęcie z babami, które można podziwiać wyżej, potem przemaszerowałam z zamkniętymi oczami (wypowiadając życzenie po cichu) przez Bramę Wysoką, nie wykopyrtnęłam się tylko dlatego, że Aga trzymała mnie za jedną rękę a Lenka za drugą. Życzenie się nie spełniło.

1603208712-2.jpg

1603208746-31.jpg

1603208792-41.jpg

Następnie przeszliśmy na Starówkę, gdzie było tłoczno i gwarno i nawet zapomnieliśmy, że istnieje coś takiego jak zabójczy wirus. Grupa dziewcząt zdecydowała się również na bliskie spotkanie z Mikołajem, co zostało uwiecznione na poniższej fotografii.

1603208826-51.jpg

Była też żaba oraz miejsca Stawkowe, które zamiast pięknie obfotografować, delektowałam się ino samym widokiem i wysilaniem pamięci do przypomnienia kadrów z filmów. Jako, że starość puka do mych drzwi, Nietaj włączył po powrocie do domostwa odpowiednie momenty z Klossem i mogłam poczuć się usatysfakcjonowana i przeszczęśliwa. 
Wieczór nadszedł. Pani Domu (czyt. Aga) zarządziła ciszę nocną. Grzecznie poszliśmy spać. (Sąsiedzi są wdzięczni po dziś dzień, jak można wnioskować z listów do administracji).
Następny dzień był jeszcze obfitszy (jednak istnieje takie słowo) w wydarzenia, bo wyszlajaliśmy się jak prawdziwi urbexowcy po okolicznych nietypowych atrakcjach, w upale i w kurzu dodając całej ekspedycji ogromne ilości radości z pokaleczonych nóg na ściernisku. CDN

Post został zmodyfikowany 9 miesięcy temu 7 times przez Aldona

OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  

A tu mamy żabę i baby olsztyńskie. 

1603210738-2a.jpg

Oraz temat Stawkowy w postaci maszerującego żołnierza Werhmachtu czyli Lenki.

1603210767-1a.jpg
Post został zmodyfikowany 9 miesięcy temu 2 times przez Aldona

OdpowiedzCytat
Nietajenko
(@nietajenko)
Wkurwiony Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 860
 

Tak było, wysoki sądzie. 🙂

I wish I could abort the government


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2759
 
Wysłany przez: @aldona

Wieczór nadszedł. Pani Domu (czyt. Aga) zarządziła ciszę nocną. Grzecznie poszliśmy spać.

Serio? Tak było? I ktoś się posłuchał?

Aldonka, jak fajnie, że coś napisałaś o swoim pobycie u nas. Nie mogę się doczekać ciągu dalszego. Pomiń może, że nie miałaś warunków do wyspania się...


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  
Wysłany przez: @aga

I ktoś się posłuchał?

Wszyscy 🙂

 

Wysłany przez: @aga

jak fajnie, że coś napisałaś o swoim pobycie u nas.

No mówiłam, że napiszę przecież 🙂


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  

Szur, szur....szur, szur....Przekręciłam się na drugi boczek nie otwierając oczu, przecież dopiero co zasnęłam....jest noc...jeszcze pod powiekami mam Hansa Klossa w Olsztynie przy filarze tak pięknie pokazanym przez Nietaja...szur, szur....Przesunęłam ręką po poduszce w poszukiwaniu namacalności komórki. Godzina 5:25 czyli w zasadzie ranek.

Czy Nietaje mają żółwia, który biegnie do kuchni po żarcie?

Szur, szur....Psa? Kota?

Cholera może z balkonu jakiś wiewiór wpadł?

Czy my jedliśmy jakieś orzeszki?

Cisza....cisza nadal....Zasypiam.

Szur, szur....No nie!

- Śpisz? - błysk w oku, miękka łapka na moim czole...Ach! Lenka 🙂

- Ależ skąd, czekałam aż do mnie przytuptasz, tylko nie przypuszczałam, że aż tak wcześnie - roześmiałam się.

Młoda zaprowadziła mnie do kuchni i paluszkiem wskazała odpowiednie szafki gdzie znajdowało się kakao, mleko, kubek i nawet poinstruowała mnie jak obsłużyć mikrofalówkę. Bo ja głąb, mało się znam na takich wynalazkach. Podczas docieplania mleka, polazłam krętą ścieżką prosto do łazienki, aby popluskać twarz zimną wodą w celu zmartwychwstania. Niestety przy okazji strąciłam coś co wydało obrzydliwy dźwięk, który by ruszył nawet stęchłe zwłoki. Agę i Nietaja nie ruszyło. Za to Lenkę i owszem.

- Siku robiłaś?

- Nie....ten mi tu no....spadło....ale już dobrze - kręciłam w zeznaniach.

Lenka wnikliwie przyglądała się mojej mokrej twarzy i z wyczuciem podała mi ręcznik. Mleko się zagrzało o czym poinformowało nas urządzenie kuchenne (luksusy) Wyciągając łyżeczkę do zamieszania brunatnej zawiesiny musiałam otworzyć trzy szuflady, bo tu mi Lenka nie pomogła tylko obserwowała jak się guzdram. Natknęłam się w końcu na właściwą  i przez dobrą minutę bawiłam się jej zamykaniem (luksusy) . Następnie otworzyłam lodówkę w poszukiwaniu czegokolwiek do jedzenia. Zamknęłam. Bo chyba tak rano mi w gościach żreć nie wypada. Ale jednak z głodu otworzyłam ponownie.

- Jedz co chcesz, my mamy dużo jedzenia - straszna bestia rozszyfrowała moje zamiary.

- E nie....tak patrzę. O serek. O mleko. O kawę sobie zrobię.

Kawa zrobiona. Wyszłyśmy sobie na balkon poleżakować.

- Co robisz?

- Palę.

- Ja też bym chciała

I od razu przeszedł mi nałóg......no, na chwilę.

- Lenka, masz zimne racice. Zmiataj mi z tym kubkiem do łóżka albo po skarpety! Matka twoja mnie ubije.

Nie, nie pobiegła. Nawet nie poszła kurcgalopkiem po te skarpety. Ona się dosłownie doczołgała.......A potem się odczołgała już przyodziana w skarpety. Takie na Irkuck albo chociaż zimowe Suwałki.

Leżałyśmy z Lenką zakutane w pościel pachnącą wiosną kiedy nadeszła Pani Domu.

- A wy tu co?

Zamiast odpowiedzi był rechot z pod kołdry, bo akurat z Lenką uskuteczniałyśmy łaskotki plecowo szyjne.

- Nic, nic....kawe sobie zrób, czy co tam chcesz - wydałam dyspozycje dla Agi. Łyżeczki są w szufladzie, która się zamyka w zwolnionym tempie a na końcu przyspiesza (luksus) Nie pomyślałam, że Aga swoje szafki zna jak własną kieszeń. A może pomyślałam?
Po jakiejś dłuższej chwili wynurzyły się pozstałe Nietaje i nastała chwila śniadaniowa. Jak co najmniej w tym.....no....Bristolu. 

****Żałuję, że nie mam żadnych zdjęć z tej wyżerki. Aga, może Ty coś tam masz? 

 


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3079
 

Czekam na ciąg dalszy. No i rzeczywiście szkoda, że nie ma żadnych zdjęć. Aldona, nie wiem czy Ci wierzyć.:)

Wysłany przez: @aldona

Młoda zaprowadziła mnie do kuchni i paluszkiem wskazała odpowiednie szafki gdzie znajdowało się kakao, mleko, kubek i nawet poinstruowała mnie jak obsłużyć mikrofalówkę.

Ona na prawdę wstaje tak wcześnie?! Masakra.

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2759
 
Wysłany przez: @milady

Ona na prawdę wstaje tak wcześnie?! Masakra.

Tak, ona naprawdę wstaje tak wcześnie... Młody jak był młodszy też tak wstawał, teraz robi to trochę później, tak koło 7 😋 .

 

Aldonka, straaaasznie lubię Twoje relacje  😆 . Oczywiście z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  

Proszę bardzo, oto ciąg dalszy. Niestety pisze na raty w dogodnych chwilach więc trochę to potrwa. 

 

 

Po obfitym (będę nadużywać tego słowa, bo bardzo mi się spodobało używanie go, szczególnie w formach, wymyślonych przez samą mnie) posiłku dokonaliśmy szybkiego wyboru pierwszego punktu programu.

Thomareinen czyli Tomaryny. 
Zanim dojechaliśmy do miejsca docelowego rozrywkę podczas jazdy zafundowała nam Młoda, śpiewając pieśni z Krainy Lodu, a Nietaj wsłuchany w swą córkę pogubił drogę. W zasadzie droga zgubiłaby nas, gdybyśmy dalej nią pojechali. W zasadzie nie nas, tylko samochód. Dziury, wyboje i pola....wysuszylibyśmy się tutaj na leśno-polny wiór, w oczekiwaniu na pomoc drogową, która by nigdy tu nie nadjechała, bo nie miałaby już po kogo.....Nasze szkielety siedziałyby w szczerym polu oparte o zmurszałą karoserię pojazdu.....
 
Na szczęście rezolutny Nietaj pozbawił nas szybko wizji czarnej przyszłości i w porę zatrzymał rozpędzony samochód. Pojawiliśmy się więc w Tomarynach od innej strony ale cali, nawet samochód nie ucierpiał. Chociaż mam wrażenie, że coś mu się tam urwało czy też pękło. 
Po wyjściu z klimatyzowanego pojazdu (luksus, chociaż mój wehikuł, zdobyty za złoty pięćdziesiąt, nie ma wielu różnych rzeczy i luksusów, to klimatyzacje jednak ma). Lenka oczywiście szła w parze ze mną. Ufając mi bezgranicznie i pokładając we mnie nadzieję na przygodę mrożącą krew w żyłach. Jeżeli ktoś chciałby teraz stwierdzić, że Lenka ma po ojcu zamiłowanie do dramatycznych, na pierwszy rzut oka, wydarzeń, to chciałabym od razu sprostować, że niekoniecznie ma to po ojcu.....Aga .....człowiek zagadka, kobieta roku, mistrz cichej wody.....
 
Tablica informacyjna. 
1603393824-1c.jpg
 
 
W drodze do blokhauzów. 
1603393870-2c.jpg
Pogoda, którą Aga wychwalała mnie nie zadowoliła. Topiłam się. A może trafniej - obficie się wytapiałam. Nietajowi było bez różnicy. Nie wiem czy zwróciłby uwagę, że pada deszcz. Młoda dalej śpiewała. Zmieniła niestety Krainę Lodu na przyśpiewki w olsztyńskim narzeczu. Aga szła za nami i miałam wrażenie, że coś tam kombinuje. Albo może boi się szaleńców w takiej masie. Drugą myśl odrzuciłam w zasadzie zanim zawitała mi pod grzywką, bo Aga jest niesamowicie .... odważna. Obfituje jej charakter w tę cechę nad wyraz.
 
 
Oto i pierwszy blokhauz.
1603393914-3c.jpg
 
Wnętrze zrobiło na mnie pozytywne wrażenie gdyż powiało stęchłym chłodem. Poczułam się o niebo lepiej niż trzy sekundy wcześniej na otwartej gorącej przestrzeni. Czterdzieści stopni w cieniu to jest pogoda dla szalonych desperatów.
1603394119-6C.jpg
Oczywiście od razu, jak na komendę, w trzech a może nawet i w tej czwartej główce powstał pomysł, który wyartykułował Nietaj.
- Tu trzeba by z drabinką, jesienią, tak o!
- Koniecznie i te szuwary będą mniej drapiące i w ogóle teren przejrzystszy - dodałam
- A ja gdzieś taką drabinkę widziałam - to już dodała Aga kiwając głową ze zrozumieniem. 
Lenka stała zamyślona. Uśmiechała się całą sobą, gdyż wiedziała, że będzie uczestniczyć w kolejnej eskapadzie i to z taką ciocią! Ścisnęła czulej moją dłoń. Wiedziałam, że jej nie zawiodę. Ani teraz ani w ogóle.
1603393954-4C.jpg
 
Zostawiliśmy plany na przyszłość chwilowo odłogiem, bo korcił nas przegląd pozostałych pomieszczeń. Przyznać muszę, że jak na taki obiekt, to warmińsko-mazurskie menelstwo tutaj nie dotarło albo jednak trafiłam od razu na pierwszy dzień po wiosennych porządkach. Przyszła mi do głowy również taka cicha, skroma myśl, że Nietaj tu był wczoraj i wszystko wysprzątał, żebym miała jak najmilsze wspomnienia estetyczne. 
1603394224-7C.jpg
Obejrzeliśmy wszystko bardzo dokładnie. Gdyby tak wziąć śpiworek, karimatę, baniaczek z winem....to można by było spędzić rozkoszny tydzień z dala od cywilizacji, ulic wielkiego miasta, zgiełku człowieków pędzących do nikąd. W tym samym czasie, prawie o tym samym pomyślał Nietaj i coś cicho nawet napomknął o abnegackiej przygodzie. Z niejakim trudem przyszło mu zostawić marzenie w formie słownego szelestu, który rozszedł się po pomieszczeniu i echem wrócił do uszu Agi, która nie okazała zainteresowania. Rzekłabym, że okazała raczej rozczarowanie naszymi postaciami. 
- Jesteście banalni - zdawało mi się widzieć takie słowa w jej oczach. 
1603394026-5C.jpg
Bałam się, że zabierze mi Lenkę, co by dziecko nie przesiąkło głupimi pomysłami ciotki, ale Aga machnęła ręką i zatopiła się we własnych rozważaniach. 
Gdy tak sobie dzisiaj o tym pomyślę, to sądzę, że Aga liczyła na jakiś wyskok z naszej strony. Na odrobinę szaleństwa połączonego z logiką dorosłości. Na szał beztroskiego przeżywania przygody. Na wirtuozerię przemyślanych działań. Na ekstrawagancję połączoną z taktem i odrobinę głupoty. To, że się to wszystko razem wyklucza nie ma w zasadzie znaczenia. Aga jest nieprzenikniona. 
 
Wyszliśmy wprost na malowniczą rzekę Pasłękę. 
1603394392-10C.jpg
 
Wdrapaliśmy się na nasyp kolejowy.
1603394318-9C.jpg
Sesja zdjęciowa zajęła nam około 10 minut, nie nadjechał na szczęście żaden pociąg żadnej relacji (czyli ani TLK, ani IC, ani pendolino ani tym bardziej REGIO), mogliśmy w spokoju podziwiać widoki i uroki miejsca. Co czyniliśmy pełni szczęśliwości i nieokiełznanej radości z własnej głupoty i pomysłów. 
1603394585-a.jpg
 
No i tu doszliśmy do punktu, który do dziś denerwuje mnie najbardziej. Oczywiście chodzi o wejście po metalowej drabince na blokhauz. Nanosiłam cegieł, uchetałam się jak dziki koń
1603394632-11C.jpg
przez chwilę nawet nie myślałam, że mnie to słońce zabije, pokrzywy mnie pokuły, w oczach miałam łzy od pylących roślin, z ran po kolcach dzikich róż sączyła mi się krew (drogocenna) ...... a  niestety przegrałam z przyciąganiem ziemskim! Tak bardzo Ziemia lubi chyba moje ciało, że nie pozwoliła mi się odbić, żeby się wybić w przestworza. W skrytości sądzę jednak, że to przez te ciastka o dziesiątej w nocy i światło w lodówce.
1603394728-12C.jpg
Za to Nietaj wlazł. Chudy wypłosz!
1603394897-14a.jpg
1603395004-15.jpg
- Nie rycz, oj już nie wyj tak. Jesienią wrócimy z drabinką - zapewniał mnie gdy już zszedł. A ja prawie padłam z rozgoryczenia.
- Nigdy ci tego nie wybaczę - mówiłam łkając i ocierając twarz brudnymi łapami. 
Aga nie ryczała, bo wcale nie spieszno jej było zlecieć z samej góry. Gdzieś tam w swoim jestestwie cieszyła się nawet, że i ja nie zleciałam.
 
Zrobiliśmy jeszcze jedną rundkę po wnętrzach i po wypiciu hektolitrów wody, którą Aga przezornie zabrała z domu, zapakowaliśmy się do samochodu. Po chwili owiało nas nadmorskie zimne powietrze z klimatyzacji (luksus....ale, jak już wszyscy wiedzą, nie do końca luksus zarezerwowany, ino ogólnodostępny, nawet dla samochodów klasy Z jak złom)
 
 
 
CDN.
1603395133-17.jpg
Post został zmodyfikowany 9 miesięcy temu 17 times przez Aldona

OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2759
 

Tak było, tak było, Aldonka no jakby to było wczoraj.


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  
Wysłany przez: @aga

no jakby to było wczoraj.

Ożywiłam wspomnienia? 🙂 Piękne chwile, dlatego warto je upamiętnić. 


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2759
 

Aldonka, a może do nowego wątku warto by było to przerzucić? 


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  

Właściwie....przecież jeszcze tego będzie sporo 🙂 No dobra, jak umiesz, to zrób nowy wątek o ekspedycji po ziemi warmińskiej. 


OdpowiedzCytat
Nietajenko
(@nietajenko)
Wkurwiony Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 860
 
Wysłany przez: @aldona

to zrób nowy wątek o ekspedycji po ziemi warmińskiej.

Done 🙂

I wish I could abort the government


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2759
 
Wysłany przez: @aldona

Aga szła za nami i miałam wrażenie, że coś tam kombinuje.

Ktoś przecież musiał mieć Was na oku, a poza tym nie mielibyście takich ładnych zdjęć 😉

 

Wysłany przez: @aldona

Czterdzieści stopni w cieniu to jest pogoda dla szalonych desperatów.

No co Ty? Góra 35 było.

 

Wysłany przez: @aldona

Aga nie ryczała, bo wcale nie spieszno jej było zlecieć z samej góry. Gdzieś tam w swoim jestestwie cieszyła się nawet, że i ja nie zleciałam.

A jasne, że nie miałam takich rozrywek w planach i całkiem jawnie przecież cieszyłam się, że Ty tam nie wlazłaś i wyrażałam swoje niezadowolenie, że Nietaj jednak polazł. 

 

Wysłany przez: @aldona

CDN.

Kiedy, kiedy?


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4821
Topic starter  

Kolejny punkt programu został przedstawiony niejasno i zawile. 

- Czyli jedziemy gdzie? - dopytywałam rozgorączkowana. 
(nie żadne 35 tylko jak już, to 45 Celsjuszy i to w cieniu)
- Spodoba ci się na pewno - odrzekł powoli Nietaj i coś zaczął przeglądać w komórce. Twarz Nietaja była nieco zagubiona. 
Wtedy pomyślałam, że w zasadzie nie mamy żadnego planu. I tak sobie tylko chłopak myśli, jak mi tę Warmię jeszcze zaprezentować okazalej, a w zasadzie już nic więcej ciekawego po drodze nie ma. Że jedyne co Nietaj może mi teraz pokazać, to narastające napięcie uczucia niepewności. Że jak do tego wszystkiego doda zamyślone i skupione oblicze, to ja to odbiorę jako plan profesjonalny i doskonały. Że w tej właśnie chwili nawet połamane drzewo będzie historyczne (.....to wtedy jak Kiejstut leciał ze swoją świtą na Zamek w Barczewku). Że, to takie tam, w oddali, to ślady bitew i innych zbrojnych napaści wrogich jednostek . A ja, oczywiście wszystko przyjmę jako świętą prawdę, bo poważna bywam rzadko i jaram się głupotami.  
 
Teraz chwila powagi. Zajechaliśmy pod cmentarzyk, którego w planach na pewno nie było.
1603489768-1z.jpg
 
Uruchomiliśmy komórki w poszukiwaniu informacji na temat miejsca i znaleźliśmy tylko kesza.
1603489917-2za.jpg
Kesz przyzwoity ale opis bardzo krótki - mogiły żołnierzy z I wojny światowej. Chwilę zadumaliśmy się nad kruchością życia i nad tym, że w zasadzie żyje się tylko raz i w dodatku za krótko. 
Podjechaliśmy dalej i już w zasadzie zapomniałam, że niby jest jakiś tajemniczy plan....tak mi się dobrze z Nietajami jeździło po bezdrożach. Wytrząsłam się obficie na wszystkie możliwe strony.
 
A za dosłownie moment............
 
Żuchwa opadła mi na trawę i zaorała się w zieleni!!!!
Że Tannenberg Denkmal to jest właśnie TU?! Mauzoleum Hindenburga na wyciągnięcie mojej ręki ot tak? Nagle? Bez uprzedzenia? Nie, no coś tam jednak Nietaj mówił, kiedy nie słuchałam, bo słuchałam zupełnie czegoś innego. Przecież nie mam podzielności uwagi - gdybym miała iść i żuć gumę, to na pewno bym się przewróciła (..albo bym wypluła gumę). A Nietaja nie słuchałam, bo marudził. Mogłam, cholera, słuchać. Nawet marudzenia, dąsów, fochów...byleby jednak być przygotowaną na taki wstrząs.
1603490034-3z.jpg
 
 
Jest rok 1914. Upalne lato. Za mniej więcej tydzień, czyli 23.08 dojdzie do bitwy między wojskiem rosyjskim i niemieckim pod wsiami -  Orlau i Frankenau. Chwilę później generał von Scholtz wycofa XX Korpus wojsk niemieckich do Tannenberga. Czyli do wsi Stębark. I do tej wsi przybędą, w oka mgnieniu, generałowie Hindenburg i Ludendorff (niestety nie na koniach, a szkoda). I teraz mogłabym opisać cały przebieg akcji łącznie z zejściem z tego świata generała Samsonowa, bo czuję, że prawie przy tym byłam, ale to może w innym temacie. Tym bardziej, że jednak mogłabym do tej całej historii dorobić zupełnie inne, trzecie dno. 
 
Wróćmy więc do wycieczki po Mauzoleum Hindenburga.
1603490140-6z.jpg
Aga temat miejsca przyjęła z pobłażaniem w oczach i życzliwością dla mojego oszołomienia. Przedzierając się przez zachwaszczone pole myślałam li i jedynie o Hindenburgu i nie zważałam, że kłuje mnie wszędzie i we wszystko, to obrzydliwe zielsko. Lenka wpadła w pokrzywy i dała temu wyraz boleśnie płacząc. Gdyby myślała o tym co ja, to nie zwróciłaby uwagi na niedogodności.
1603490267-8z.jpg
A Aga....Aga....właściwie powinnam poświęcić tej osobistości osobny rozdział. I kiedyś to uczynię, tylko niechaj zgromadzę trochę więcej materiałów dowodowych. 
Znajdujemy się między Olsztynkiem, Sudwą, obwodnicą Olsztynek-Zachód i Nadleśnictwem Jagiełek. Przed nami rozpościera się.....teren tzw .zielony. Pełen roślin kłujących (o których pisałam wyżej) parzących (Lenki bąble na nóżkach) denerwujących (rzepy) wkur...denerwujących bardzo (akacje z kolcami) i zwierząt, much, pająków, motyli gryzących i niezidentyfikowanych pełzających. Ale wśród tej całej zapomnianej przyrody znajdują się ruiny. Ruiny wież. Znaleźliśmy trzy pozostałości w chaszczach.
1603490346-7z.jpg
Dokopałabym się do pozostałych pięciu gdyby nie bunt mojego jestestwa na tę sobotnią gorączkę pogodową. Krocząc za Nietajem rozmyślałam o 07.08.1934 a potem o pozostałych wydarzeniach lat późniejszych i poczułam, że wiem stanowczo za mało. Wszystko to, co przed nami, to właśnie jedyne pozostałości po Mauzoleum. 
1603490431-5z.jpg
Przez chwilę nie mówiliśmy nic. Każde nas myślało zapewne o czym innym, ale zbiegło się nam to kierunkowo i tematycznie.
 
Najbardziej umęczona trójca postanowiła położyć się na trawie i odpocząć od nadmiaru wrażeń.
1603490507-9z.jpg
 
 
Jednostka najmniej uchetana, czyli Aga, promieniała od nadmiaru witaminy D3 i wmuszała w nas wypicie kolejnych hektolitrów wody. 
Myślałam, że to na ten dzień koniec wrażeń....o jakże się myliłam! O jakże pochopne były moje myśli w kierunku leżaka, hamaka, kąpieli i drzemki....Nic z tego. Takie rzeczy to tylko na papierze a nie u Nietajów. 
 
Jedziemy dalej. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
* Młody z nami nie jechał. Rodzice uznali, że lepiej aby został w domu i powtórzył tabliczkę mnożenia i układ okresowy pierwiastków. 
Post został zmodyfikowany 9 miesięcy temu 9 times przez Aldona

OdpowiedzCytat
Strona 1 / 3
Share: