Forum

O filmach, których ...
 
Notifications
Clear all

O filmach, których nie ma 😉  

Strona 6 / 6
  RSS

Kustosz
(@kustosz)
Medycyna zna różne przypadki Admin
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 2699
16 stycznia 2020 10:34  
Wysłany przez: @maruta

Wydaje mi się, że Minkowski błędnie używa zwrotu "odmowa sprzedaży". Pod koniec 1982 roku serial musiał być dawno sprzedany,

Pod tym warunkiem rzeczywiście wszystko się zgrywa.


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 1014
24 stycznia 2020 19:50  

Dubluję wpis z wątku o Chmielewskiej

Dla zainteresowanych Chmielewską filmową, zrealizowaną i niezrealizowaną:

(Nie)upiorny legat czyli Joanna Chmielewska w zbiorach FINA

Tym razem to bardziej krótki przegląd, niż próba opisania - jak ktoś miałby pytania dodatkowe, to do Teresy 😆 .


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
Słońce, leżak, piach...wiosna! Moderator
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 3939
28 stycznia 2020 11:26  

Posty dotyczące ekranizacji powieści Chmielewskiej oraz nasze pomysły na obsadę zostały przeniesione tutaj


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 1014
4 lutego 2020 11:05  

Dzisiaj coś dla wielbicieli historii (lub "historii 😉 )

"Sygryda Storrada" Jerzego Hoffmana


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Medycyna zna różne przypadki Admin
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 2699
4 lutego 2020 22:48  

Wielkie widowiska historyczne wymagają wielkich budżetów, inaczej efekty są żałosne. Komputerowe efekty specjalne, które usatysfakcjonują widza również tanie nie są. Wniosek z tego nie jest dla nas łaskawy. Ani wtedy, na przełomie lat 70 i 80 XX wieku, a nie teraz nie ma w Polsce warunków do produkcji takich dzieł. Dowodzą tego takie produkcje jak "Stara baśń" czy polski "Wiedźmin", choć ten ostatni z trochę innej bajki. "1920 Bitwa Warszawska" też zresztą Hoffmanowi nie wyszła.

Szkoda, bo książki Cherezińskiej to gotowe scenariusze. Przynajmniej te, które czytałem, bo akurat "Królowej" i "Hardej"nie znam. A tamten scenariusz Jerzego Lutowskiego (u mnie ma wielki plus z "Pociąg" Kawalerowicza) wart był realizacji? Czytałaś?


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 1014
17 lutego 2020 19:29  
Przegapiłam...
 
Wysłany przez: @kustosz

A tamten scenariusz Jerzego Lutowskiego (u mnie ma wielki plus z "Pociąg" Kawalerowicza) wart był realizacji? Czytałaś?

Owszem, podobał mi się, choć dziś zapewne byłby staroświecki. Lutowski miał świetne wyczucie filmowej dramaturgii i parę scen mogło wyjść znakomicie. Choćby sam początek - dialog między Mieszkiem a Dobrawą, kiedy książę wraca z Niemiec bez pozostawionego na dworze Bolesława. Albo spotkanie między Świętosławą i Olafem - kiedyś byli kochankami, teraz spotykają się już jako królowa Szwecji i król Norwegii.

Z drugiej strony Lutowski poszedł w rozmach, zaplanował przynajmniej kilka bitew, w tym morskich. Podobno Hoffman był w latach 80. w Skandynawii na plenerach...

 


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 1014
17 lutego 2020 19:35  

A dzisiaj jeszcze coś raczej niszowego, ale może akurat ktoś lubi milicyjne kryminały sprzed lat?

Ostatnie śledztwo sierżanta Fidybusa czyli o nieznanym tekście Jeremiego Bożkowskiego


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Medycyna zna różne przypadki Admin
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 2699
17 lutego 2020 23:55  

Poza krótkim epizodem w podstawówce, kryminały nie kręciły mnie i nie kręcą. Zdarzają mi się czasem incydenty. Przeczytałem np. kilka odcinków serii Ćwirleja o poznańskich policjantach, stylizowanej właśnie na powieści milicyjne. Bożkowskiego, czy też pani Bożeny, ukrywającej się pod tym kamuflażem w ogóle nie znam i nie zachęca mnie do niej informacja, że jej styl przypomina nieco Chmielewską. Rodzaj humoru aplikowany przez panią Joannę zdecydowanie mi nie odpowiada:)

Ale zainteresowało mnie co innego. Wielu ludzi pióra w czasach PRL-u pisało różne rzeczy ukrywając się pod pseudonimem. Pierwszy raz jednak spotykam się z sytuacją, żeby do pseudonimu stworzono całą fałszywą tożsamość z niemalże kompletnym CV osoby. Po co to zrobiono? Czy była to tylko część zabawy, czy kryły się za tym jakieś inne cele? Może chodziło o efekt propagandowy, że autorem jest taki self made man, co to żadnej pracy się nie boi, również fizycznej?


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 1014
18 lutego 2020 08:31  
Wysłany przez: @kustosz

Ale zainteresowało mnie co innego. Wielu ludzi pióra w czasach PRL-u pisało różne rzeczy ukrywając się pod pseudonimem. Pierwszy raz jednak spotykam się z sytuacją, żeby do pseudonimu stworzono całą fałszywą tożsamość z niemalże kompletnym CV osoby. Po co to zrobiono? Czy była to tylko część zabawy, czy kryły się za tym jakieś inne cele? Może chodziło o efekt propagandowy, że autorem jest taki self made man, co to żadnej pracy się nie boi, również fizycznej?

Raczej nie, a właściwie nie do końca. Ta notka pochodzi z debiutanckiego zbioru opowiadań, potem już jej nie powielano. Opowiadania mają spora rozpiętość tematyczną, więc możliwe, że wydawcy chodziło o uprawdopodobnienie ich autentyczności - autor z bogatym życiorysem, który przelewa swoje doświadczenia na papier. Zrezygnowano z tego w powieściach kryminalnych, które zresztą są średnio pochlebne dla milicji i prawa. Z ciekawostek - ktoś ustalił kiedyś, że Bożkowski to jedyny autor, który w powieści milicyjnej wspomina o wymuszaniu zeznań siłą przez stróżów polskich prawa i porządku. Wiem, że dziś to nic nadzwyczajnego, ale żaden inny autor nie ruszył wtedy tego tematu.

W ogóle Ciecierska-Więcko to dość ciekawy przypadek, ponieważ większość ludzi, którzy pisali kryminały pod pseudonimem, to byli literaci, pisarze, dziennikarze, dość znani także pod swoim prawdziwym nazwiskiem. Tworzyli sobie alter ego na potrzeby kultury "niższej", popularnej, często trochę ironicznie, na przykład wybierając nazwiska "zachodnie" - Joe Alex, Noel Random, Robert Stratton... Tymczasem Ciecierska-Więcko była raczej kimś, kto oddzielał życie zawodowe od prywatnego. Pisała głównie pod pseudonimem, nie tylko książki, ale i artykuły czy recenzje. Nie była znana w środowisku. Te podejrzenia co do Chmielewskiej były całkiem poważne...


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Medycyna zna różne przypadki Admin
Dołączył: 9 miesięcy temu
Posty: 2699
18 lutego 2020 11:24  
Wysłany przez: @maruta

Ta notka pochodzi z debiutanckiego zbioru opowiadań, potem już jej nie powielano. Opowiadania mają spora rozpiętość tematyczną, więc możliwe, że wydawcy chodziło o uprawdopodobnienie ich autentyczności - autor z bogatym życiorysem, który przelewa swoje doświadczenia na papier. Zrezygnowano z tego w powieściach kryminalnych, które zresztą są średnio pochlebne dla milicji i prawa.

I tak ciekawe. Spodziewałem się raczej, że wymienisz mi pięciu innych autorów, którzy również mieli dorobioną tożsamość do alter ego, a których ja po prostu nie znam:)


OdpowiedzCytat
Strona 6 / 6
Share: