Niepokazana historia – „Sygryda Storrada” Jerzego Hoffmana

Postać Świętosławy/Sygrydy, mitycznej córki Mieszka I i potężnej skandynawskiej władczyni, zagościła na dobre w świadomości Polaków dzięki Elżbiecie Cherezińskiej i jej dylogii Harda królowa. Wprawdzie nie ma pewności, czy słowiańska księżniczka w ogóle istniała ani czy rzeczywiście można utożsamiać ją z równie legendarną królową Danii i Szwecji [1], ale od kiedy to takie drobiazgi komuś przeszkadzają? Liczy się ciekawa opowieść, która wydaje się idealnym materiałem na film. Nic więc dziwnego, że w dyskusjach na temat potencjalnych możliwości polskiego kina historycznego pojawiają się propozycje ekranizacji książek Cherezińskiej.

żródło

Tymczasem film o Świętosławie mógł powstać dawno, dawno temu… A dokładniej? Cóż… Już w 1975 roku na łamach tygodnika „Film” ukazała się notka na temat planów Zespołu Filmowego SILESIA. Znalazła się w niej między innymi krótka informacja:

Zatwierdzono dwa scenariusze: „Sygryda Storrada” i „Najpiękniejsza na świecie” . Pierwszy napisał Jerzy Lutowski dla Jerzego Hoffmana na kanwie awanturniczego życiorysu siostry Bolesława Chrobrego Świętosławy, która najpierw była żoną króla Szwecji Eryka Zwycięskiego, a potem króla Danii Svena Widłobrodego.[2]

Jerzy Hoffman, opromieniony sukcesem Potopu, kręcił wówczas Trędowatą, ale najwyraźniej marzył o twórczym powrocie do odległej przeszłości. Wkrótce potem otrzymał „propozycję nie do odrzucenia” i rozpoczął pracę nad monumentalnym, choć dziś właściwie zapomnianym, widowiskiem z okresu II wojny światowej  – Do krwi ostatniej. Propagandowa superprodukcja przedstawiała historię Pierwszej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki od jej utworzenia do „bojowego chrztu” pod Lenino.

   W czasie pracy na planie Hoffman udzielił wywiadu, który kończył się ciekawym akapitem:

(…) kolejnym filmem będzie znów obraz historyczny, tyle że nieco „odleglejszy w czasie”, bo sięgający do początków państwa polskiego. Jest to „Sygryda Storrada” – to znaczy Świętosława Dumna. (…) Do filmu przygotowuję się już od kilku lat. Będzie to film o wielkiej miłości kobiety, poświęconej dla obowiązku.[3]

Mimo powyższej deklaracji Hoffmana jego następnym dziełem okazał się Znachor (1981). Dopiero w kwietniu 1981 roku w ZF SILESIA złożono scenopis filmu Sygryda Storrada. Może to świadczyć o dość zaawansowanym stopniu prac – scenopis to materiał, który powstawał zazwyczaj po zaakceptowaniu scenariusza, jako literacki etap przygotowań do realizacji. W materiale tym fabułę podzielono na dwie części zatytułowane Świętosława i Sygryda. Część pierwsza skupiała się na młodości bohaterki i kończyła namiętnym romansem z Olafem Tryggvasonem, przyszłym królem Norwegii. Część druga rozpoczynała się w chwili wyjazdu córki Mieszka do Szwecji, ukazując jej życie wśród Wikingów. Każda odsłona miała trwać ok. 90 minut. Nie wiadomo, czy zamierzano wyświetlać je wspólnie, czy też, wzorem Potopu, oddzielnie, jako samodzielne filmy.

Dlaczego film jednak nie powstał? Wiele lat później Jerzy Hoffman tłumaczył to kwestiami finansowymi:

Na etapie przygotowań do produkcji był już scenariusz o Sygrydzie Storradzie, czyli Świętosławie Dumnej.(…) Jej niesamowite losy, w których przeplatały się wielka miłość, walka o tron i wielka przygoda, aż się prosiły o sfilmowanie. Na ten projekt nie znaleziono za czasów PRL środków, więc upadł. Wtedy parę milionów złotych kosztowałaby jedna łódź wikingów, a takich do filmu trzeba by mieć kilka. Potrzebne były spore dekoracje. Dzisiaj można by je zastąpić efektami komputerowymi, ale ćwierć wieku temu? To była przecież zupełnie inna epoka. Wszystkie dekoracje trzeba było robić naprawdę.[4]

Przez długi czas Hoffman wracał do scenariusza Lutowskiego. O planach zekranizowania historii Sygrydy wspominał jeszcze w 2002 roku, w wywiadzie Świat legend, czarów i guseł[5], którego udzielił reporterowi „Dziennika Polskiego” podczas realizacji Starej baśni. Być może właśnie wątpliwy sukces[6] tego ostatniego dzieła ostatecznie pogrzebał projekt filmu o legendarnej córce Mieszka I?


[1] Temat ten jest szeroko omawiany w sieci, na przykład tutaj: https://opinie.wp.pl/swietoslawa-legendarna-corka-mieszka-i-i-krolowa-wikingow-6126040293217921a (dostęp: 26.01.2020)

[2] „Silesia” nabiera rozpędu, „Film” 1975, nr 35, s.2

[3] Andrzej Wojnach Historyczny zwrot, „Film” 1978, nr 8, s.8

[4] Stanisław Zawiśliński, Filmy, wojny i rozróby. Rozmowy z Jerzym Hoffmanem, Warszawa 2011, s.

[5] Ewa Cieślik, Świat legend, czarów i guseł, „Dziennik Polski” 2002, https://dziennikpolski24.pl/swiat-legend-czarow-i-gusel/ar/2344026, (dostęp: 22.01.2020)

[6] Chociaż Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem odniosła sukces frekwencyjny (w dużej mierze dzięki wycieczkom szkolnym) to film został bardzo negatywnie oceniony przez krytyków i widzów.


Popisać można tradycyjne na forum: https://znienacka.com.pl/index.php/forum/rozmaitosci-filmowe/o-filmach-ktorych-nie-ma/paged/6/#post-17855