Forum

Magia, czary, zjawy...
 
Notifications
Clear all

Magia, czary, zjawy, mary...


PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 2729
Topic starter  

Wierzycie w duchy? Życie po śmierci? Wycieczka do wsi wisielców, była ciekawą przygodą ze znajomymi czy jednak liczyliście, że "coś się odezwie w ciemności"?

Książkę będącą niezłym kompendium wiedzy na temat czarów w czasach po Chrystusie, napisaną w okresie międzywojennym przez Stanisława Wotowskiego, opisałem tutaj.

A na forum możemy podyskutować 🙂

Twtter is a day by day war


Cytat
Tagi tematu
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 5429
 

O rany, Paweł, skąd Ty takie cudo żeś wytrzasnął? 😀 Jak tam są porady jak wywoływać duchy, to się podziel z nami - może w końcu uda się nam spędzić noc w opuszczonym dworze, pałacyku czy ślicznej urbexowej chatce i będzie jak znalazł dla klimatu "Niesamowitego Dworu". 

Nie wiem czy wierze w duchy. Raczej nie, bo zdrowy rozsądek jakoś mi tam czasem się przeciska, ale czasem mam wrażenie, że coś "w tym" jest. Jako dziecko niesforne miałam okazję uczestniczyć w zabawach w duchy i potem miałam wrażenie, że ciągnie się za mną jakiś cień....jasne, że to wyobraźnia, z tym że wtedy wierzyłam, że to ten wywołany pozostał wśród żywych. 

Ale dużo później miałam taką sytuację, mrożącą krew w żyłach, do dzisiaj nie umiem jej wytłumaczyć. Otóż mojemu koledze zmarła mama, nic w tym nadzwyczajnego, tak się czasem dzieje, ale ja ją spotkałam przy kiosku jak kupowała gazety, zdziwiłam się, bo była chora i z domu nie wychodziła od dłuższego czasu. A później, jak się zgadałam z kolegą, to on twierdził, że to niemożliwe, bo ona już wtedy nie żyła. Duch?


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 2729
Topic starter  
Wysłany przez: @aldona

skąd Ty takie cudo żeś wytrzasnął?

Z cyfrowej Biblioteki Narodowej - polona.pl. Ta biblioteka jest kopalnią książek i prasy.

Wysłany przez: @aldona

Ale dużo później miałam taką sytuację, mrożącą krew w żyłach, do dzisiaj nie umiem jej wytłumaczyć. Otóż mojemu koledze zmarła mama, nic w tym nadzwyczajnego, tak się czasem dzieje, ale ja ją spotkałam przy kiosku jak kupowała gazety, zdziwiłam się, bo była chora i z domu nie wychodziła od dłuższego czasu. A później, jak się zgadałam z kolegą, to on twierdził, że to niemożliwe, bo ona już wtedy nie żyła. Duch?

Ja ducha nigdy nie spotkałem, natomiast niewytłumaczalne zjawiska jak najbardziej. Pierwsze, to moje doświadczenie - gdy się zatrudniłem dawno temu w firmie, pracował tam pewien człowiek, od początku miałem wrażenie, że go znam, ale nie potrafiłem sobie przypomnieć skąd, wreszcie zagadałem do niego na ten temat i okazało się, że on też ma takie wrażenie - niestety, nasze drogi do firmy były tak rozbieżne, że mimo prześledzenia wszelkich możliwych punktów kontaktu, nie udało nam się znaleźć tego wspólnego. Druga sytuacja prosta - moja mama, gdy wracała z pogrzebu swojej mamy, mojej babci, z Kanady, w samolocie cały czas czuła zapach jaśminu, który to zapach był ulubionym zapachem babci - autosugestia? Nie wiem. Trzecie zdarzenie, najbardziej makabryczne - kolega wrócił z pracy późno w nocy, żona spała, nagle usiadła na łóżku i (okazuje się bez obudzenia) mówi - "słuchaj NN nie żyje", na co mój kolega powiedział "co ty, przecież go wczoraj widziałem", odpowiedziała "a to dobrze" i się położyła. Następnego dnia się okazało, że osoba, o której mówiła, właśnie w tym dniu zginęła pod kołami pociągu. Dziewczyna oczywiście wcześniej nic o tym nie wiedziała i nie kojarzyła nocnej "dyskusji".

Natomiast co do duchów, kojarzycie pewnie Zofiówkę w Otwocku, czyli ten żydowski zakład psychiatryczny z historią jak ze Szpitala przemienienia? To popularne miejsce wśród eksploratorów, do weryfikacji istnienia duchów. Rozmawiałem z gościem, który był tam kilka razy w nocy, twierdzi, że zdarzyło mu się poczuć dotyk ducha. W tym mniejszym budynku "lekarskim" siedział sam, w nocy, na balkonie i poczuł, że ktoś z tyłu łapie go za ramię. Zeskoczył na ziemię skręcając nogę w kostce.

Czy rzeczywiście to tylko autosugestia, czy może coś w tym jest ale niektórzy są bardziej wrażliwi? Nie wiem.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 2519
 

Ta trzecia historia rzeczywiście niesamowita, Pawle.

Ja również ducha nie spotkałam, ale też byłam świadkiem kilku niesamowitych zdarzeń, a o kilku opowiadała mi moja ukochana Babcia Elżbieta. A jej wierzyłam bezgranicznie.

Przytoczę jedną z moich i jedną z babcinych.

Moja mama ma w pokoju piękny przedwojenny zegar szafkowy, który wybija kwadranse, pełne godziny i pół godziny. Kiedyś siedzieliśmy przy stole i wspominaliśmy mojego Tatę, który niedawno zmarł. I nagle zegar zaczął bić, mimo że nie była żadna z godzin, które wybijał. Siedzieliśmy i słuchaliśmy zaskoczeni. Nigdy wcześniej ani nigdy później się to nie zdarzyło. Lubię myśleć, że to mój Tata dawał nam znak.

 


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 2519
 

I jeszcze historia mojej Babci, bardzo dla niej bolesna. 

Kiedy moja babcia była w drugiej ciąży (z moją chrzestną), przebywała akurat gdzieś w gościnie kilka dni. Pewnej nocy obudziła się z ogromnym bólem brzucha, cała zdenerwowana bez powodu. Nagle zaczęła mocno krwawić. Była przekonana, że poroniła, ale pojechała do szpitala i okazało się, że dziecko ma się dobrze. Do dziś zresztą.

A co było przyczyną całego zajścia?

W szpitalu babcia dowiedziała się, że jej jedyny brat zginął w wypadku motocyklowym. W wieku niespełna osiemnastu lat.

 

Post został zmodyfikowany 4 miesiące temu przez Yvonne

OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 2296
 

Ja doświadczeń wprost nie pamiętam, ale mimo to wierzę... no właśnie, czy w duchy? Bardziej w zjawiska, których nie możemy wyjaśnić, a które mogą się przejawiać jako to, co nazywamy duchami czy wizjami. Czyli wierzę, że mamy ograniczoną percepcję, niekompletną wiedzę o świecie i nas samych, że może istnieć coś, co jest dla nas jak prąd elektryczny dla jaskiniowców. Może być to telepatia, może być wymiar astralny. I że za jakiś czas - 10, 100 albo 1000 lat (jeśli ludzkość tyle przetrwa) - to, czego dziś nie rozumiemy, może być codziennością. A teraz się czasem objawia.

Natomiast uważam, że nie należy lekceważyć autosugestii. Człowiek potrafi wmówić sobie naprawdę sporo i często tkwi to w podświadomości przez dłuższy czas. Dlatego nie zdecydowałabym się na zabawy typu wzywanie Krwawej Mary 😉


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 3003
 

Moje spojrzenie na sprawy związane z duchami i zjawiskami dla nas niepojętymi jest chyba zbieżne z tym, co napisała Maruta. W duchy, zmory, zjawy itp. nie wierzę, natomiast jestem przekonana, że my ludzie bardzo wielu rzeczy nie pojmujemy z uwagi na nasze ograniczenia (też gatunkowe) lub brak wiedzy. 

Nie pamiętam, aby w moim życiu zdarzyło się coś takiego, co mogłabym zinterpretować jako zjawisko nadprzyrodzone lub spotkanie z duchem. 

Nie znajduję jednak zabawy w akcjach typu wywoływanie duchów. To nie jest to zwyczajnie rozrywka dla mnie.


OdpowiedzCytat
irycki
(@irycki)
Pan Motocyklik Potwierdzony
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 292
 

To ja porobię za sceptyka.

 

Najpierw w kwestii tzw. "przeczuć" czy "snów proroczych".

 

Kiedyś na jednym z for podczas dyskusji na podobne tematy padł argument - nie mój, ale całkowicie się pod nim podpisuję - który przytoczę swoimi słowami.

 

Na Ziemi żyje 7 miliardów ludzi. Przeważająca większość z nich (pomijając pojedyncze chorobowe przypadki) śpi w nocy i ma sny. Ze względu na działanie mózgu, sny często dotyczą realnych mogących się zdarzyć sytuacji. Niektórym śni się wojna, innym katastrofy, jeszcze innym śmierć jakiejś osoby. To normalne.

I teraz wchodzi prawo wielkich liczb, całe na biało. Przy 7 miliardach śniących osób po prostu raz na jakiś czas musi się zdarzyć, że ktoś "trafi". Jakkolwiek mało prawdopodobne jest to w przypadku pojedynczego człowieka, w tej masie jest to prawie pewnik. To jak z totkiem - prawdopodobieństwo że wygra Kowalski, jest znikome, ale jednak w większości losowań ktoś trafia szóstkę. Innymi słowy, raz na jakiś czas komuś przyśni się, że umrze jego babcia i ta babcia faktycznie krótko po tym umiera. Przy czym pomija się te miliony osób, którym przyśni się smierć babci, a babcia dalej ma się bardzo dobrze.

 

Od siebie dodam, że w niektórych przypadkach prawdopodobieństwo znacząco rośnie. Jeśli czyjaś bliska osoba ciężko choruje, to szansa na sen ze śmiercią tej osoby jest większy, no i także prawdopodobieństwo śmierci jest znacząco wyższe. A potem jest "wyobraźcie sobie kumo, Zenobii śniło się że jej babka zmarła, i faktycznie zmarła dwa dni później."

 

Druga sprawa to rozmaite "prorocze sny bez konkretnego wskazania". Czyli komuś śni się anioł śmierci z mieczem ognistym, a tydzień później przychodzi powódź - no wyśnił to, tylko nie domyśleliśmy się, o co chodzi! Zawsze, zwłaszcza w dzisiejszych czasach przy dzisiejszym przepływie informacji, można dopasować jakieś tragiczne zdarzenie. A to zatonie łódź z uchodźcami, a to gdzieś będzie zamach, samolot się rozbije, pociąg wykolei... do wyboru do koloru. I mamy proroctwo. 

 

Do tej samej kategorii zaliczyłbym rozmaite przeczucia i różne "dziwne uczucia". Większość ludzi raz na jakiś czas ogarnia niepokój czy lęk bez powodu - tak działa nasza psychika. Raz na jakiś czas zdarzy się, że akurat w tym samym czasie (albo krótko po) ktoś inny umrze albo będzie miał wypadek - czyli faktycznie przeczuł! No nie, nie przeczucie tylko prawo wielkich liczb.

 

To samo dotyczy rozmaitych "zjawisk" typu zegar zaczął bić. Ja kiedyś miałem tajemniczą i niewyjaśnioną sytuację, gdy bez żadnego powodu pękł nagle wazon stojący na półce, do którego nawet nikt się nie zbliżał. Nie, nikt znajomy wtedy nie umarł. Po prostu pękł wazon. Ale jakby coś się jeszcze wydarzyło to miałbym złowrogą opowieść 😛

Zegar może się zepsuć, w wazonie kumulują się naprężenia - może akurat temperatura wzrosła czy zmalałą i wystarczyło - i tak dalej. Nie trzeba dorabiać do tego nadprzyrodzonych ideologii.

 

BTW zdarzało mi się w młodości parę razy być w nocy na cmentarzu. Że posłużę się cytatem - "sprawdzono, duchów brak". 😀

 

A żeby skończyć bardziej na wesoło, to przytoczę suchara:

 

Pewien facet zwykł wracać z pracy późnym wieczorem i najbliżej mu było przez cmentarz. Bał się trochę, ale nie chciał nadkładać drogi. Chodził więc z duszą na ramieniu przez ów cmentarz.

Któregoś razu przy wejściu spotkał innego człowieka. We dwójkę raźniej, więc ruszyli razem. Kiedy już doszli do wyjścia, facet powiedział:

- Fajnie, że pana dziś spotkałem. Trochę wstyd się przyznać, ale samemu zawsze mam stracha.

Na co nieznajomy odpowiedział:

- Dlaczego od razu wstyd? Ja, jak jeszcze żyłem, to też się bałem.

🙂


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 2729
Topic starter  
Wysłany przez: @irycki

Pewien facet zwykł wracać z pracy późnym wieczorem i najbliżej mu było przez cmentarz. Bał się trochę, ale nie chciał nadkładać drogi. Chodził więc z duszą na ramieniu przez ów cmentarz.

Któregoś razu przy wejściu spotkał innego człowieka. We dwójkę raźniej, więc ruszyli razem. Kiedy już doszli do wyjścia, facet powiedział:

- Fajnie, że pana dziś spotkałem. Trochę wstyd się przyznać, ale samemu zawsze mam stracha.

Na co nieznajomy odpowiedział:

- Dlaczego od razu wstyd? Ja, jak jeszcze żyłem, to też się bałem.

Ja swego czasu, w Anglii na farmie, chodziłem pod prysznice wzdłuż muru cmentarnego, często w okolicach północy, gdy kończyliśmy ognisko. Nikogo takiego nie spotkałem, ale szczerze powiem, że w pierwszych dniach dreszczyk emocji był.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 5429
 
Wysłany przez: @irycki

To ja porobię za sceptyka.

I Ci się nieźle udało 🙂 

A ja myślę, że to wszystko zależy od nastawienia i przekonań danej osoby. Jedni są w ogóle nastawieni do kwestii duchów i życia po śmierci sceptycznie (jak irycki 🙂 inni wierzą w każdy przejaw dziwności życia jako znak z tamtej strony a są też tacy, którzy podchodzą do tematu nieufnie ale pewne rzeczy niewytłumaczalne określają jako przenikanie się świata żywych i zmarłych. W którymś momencie tych rozważań musielibyśmy zahaczyć o wiarę i religię, bo to wiele tłumaczy i określa dane zachowania. 

Ja nie wierzę, że za pomocą talerzyka, świecy, kart itd. można wywołać ducha, dlatego podchodzę do tego lekko i jak do dobrej zabawy. Tak jak nie wierzę w to, że można kontaktować się z zaświatami. Ale już co do obecności "ducha" w jakichś opuszczonych budynkach nikt mnie przekonywać nie musi, bo ze względu na to, że zawsze się boję właśnie takiego "kontaktu" to już sobie zakodowałam w głowie, że tak może być i byle jaki wiaterek majtający zdechłą firanką będzie dla mnie znakiem. 

Na cmentarzach się boję tylko żywych.

 


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 5515
 

To ja w tej kwestii jestem gdzieś pomiędzy Marutą a Iryckim:)


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 3561
 

Pawle, poruszyłeś ciekawy, szeroki i kontrowersyjny temat.

Co do duchów to podchodzę do tematu sceptycznie choć nie neguję,  że tak właśnie możemy określać pewne zjawiska fizyczne. No bo przecież z czego składa się czlowiek. I nie chodzi mi o skórę i kości, ale o coś co, ponieważ nie mogę znaleźć lepszego okreslenia można nazwać bytem, duszą.

Otóż, jak wszystko wokół składamy się z atomów. A teraz drugie pytanie, co się z tymi atomami dzieje gdy umieramy? Wiadomo, ciało pozostaje w stanie stałym tak jak wcześniej, ale kto z was widział osobę, która zmarła? Jeśli zdarzyło się, że tę osobę znaliście to zauważyliście zapewne, że często zmarły jest wręcz niepodobny z twarzy do osoby żywej. Atomy to energia i moja teoria jest taka, że to także tzw. energia życiowa, energia, którą wytwarza dana istota. Ta energia nie kumuluje się w stanie stałym w postaci ciała. Po śmierci, według mnie, uwalnia się, ale przecież nie znika we wszechświecie. Co najwyżej rozprasza stąd byc może uczucie pustki wokół. Może być także skumulowana przez jakiś czas w pewnym miejscu. Wtedy możemy mówić o tym, że czujemy, iż w danej chwili i w danym miejscu np. czujemy czyjąś obecność. Albo np. dopuszczam ewentualność, że skumulowana energia może mieć wpływ na przedmioty stałe. Ale dla mnie to po prostu fizyka.

Za to do tematu magii i czarów podchodzę mniej sceptycznie. A to dlatego, że kolokwialnie nazywamy czarami cos na czym bardzo mocno się skupiamy a przecież nasz umysł emituje różne fale itp. Nie jestem specjalistą, ale w tym też dopatrywalabym się fizyki.

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 3 lata temu
Posty: 2729
Topic starter  

Odnosząc się do "fizycznego" wytłumaczenia @milady, mam wrażenie, że zarówno duchy, magia jak i wiara są związane z tym czego nie potrafimy wytłumaczyć. Piszesz o atomach i energii ale to wszystko znamy, potrafimy opisać a jednak nie wiemy gdzie kryje się życie. Dlatego ludzie tłumaczą sobie to wszystko czymś nadprzyrodzonym. A przy okazji pojawiają się oczywiście szarlatani i oszuści, którzy tę niewiedzę wykorzystują.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Share: