Mariusz Szylak, człowiek, który wie wszystko o Nienackim – w rozmowie z Kustoszem, część I

Z Mariuszem Szylakiem, autorem książki Zbigniew Nienacki. Życie i twórczość, spotkałem się w jednym z warszawskich hoteli pewnego lutowego popołudnia. I choć zimy w tym roku nie ma, na zewnątrz wiatr, ziąb i plucha, klimat w sam raz, żeby w zaciszu hotelowej restauracji pogadać o swoich pasjach. Mariusz jest niezwykle ciekawym rozmówcą, a kiedy spotka się dwóch takich maniaków twórczości Nienackiego jak my, czas upływa nie wiadomo kiedy. Ponad dwie godziny rozmowy przeleciały jak z bicza strzelił, a i tak nie udało się pogadać o wszystkim. Nie szkodzi, będzie pretekst żeby jeszcze się spotkać.

Część I – O nowej edycji książki poświęconej Zbigniewowi Nienackiemu

Kustosz: Mariusz, na jakim etapie są prace nad nową edycją Twojej książki o Nienackim? Skończyłeś już nad nią pracować?

Mariusz Szylak: I tak, i nie. Wciąż uzupełniam (póki jeszcze mogę to zrobić) informacje, natomiast – jak sądzę – w 90. a może nawet trochę więcej procentach praca jest wykonana.

To będzie tylko uzupełnienie treści, czy inna, nowa koncepcja na książkę?

Być może rozczaruję co poniektórych fanów Zbigniewa Nienackiego, ale rzecz, którą przygotowuję, choć będzie mieć inny niż pierwotnie tytuł, właściwiej będzie nazwać: II wydaniem – rozszerzonym i poprawionym. Czyli – mówiąc kolokwialnie –  będzie to, co było, ale więcej – także w zakresie szeroko rozumianego tła wydarzeń.

No właśnie, tytuł pierwszego wydania Twojej książki Zbigniew Nienacki. Życie i twórczość, jest hmm… dość sztampowy. Czy ten nowy tytuł będzie bardziej intrygujący, lepiej zachęci czytelnika do sięgnięcia po książkę?

Tamten tytuł został uzgodniony z Oficyną Wydawniczą „Warmia” i stanowił kompromis pomiędzy oczekiwaniem Wydawcy a chęciami autora. Tym razem tytuł będzie inny, ale na razie nie chciałbym go zdradzać.

Co zmotywowało Cię do pracy nad nowym wydaniem?

Przede wszystkim upływ czasu, jaki nastąpił od pierwszego ukazania się książki (2008), a także nowe informacje, które uzyskałem myszkując tu i ówdzie i rozmawiając z niektórymi osobami oraz korzystając z materiałów dziennikarskich i tego, do czego dotarli wytrwali fani książek Nienackiego. Pomyślałem, że warto o te elementy uzupełnić mozaikę życia i twórczości ukazaną w poprzednim wydaniu, by po prostu była pełniejsza. Również niektóre, drobne błędy czy nieścisłości wymagały poprawienia. Niestety, jeszcze kilka białych plam pozostanie…

Zdradzisz o jakie obszary wiedzy o Nienackim chodzi? Co nadal pozostanie białą plamą?

Myślę – strzelam teraz – że białą (lub szarą) plamą pozostanie na przykład kwestia pobytu Z.N. w szpitalu w Zakopanem, na początku lat 50. Podobnie ma się sprawa z potwierdzeniem jego bytności w Domu Dziecka w Szklarskiej Porębie oraz jednoznacznym ustaleniu – dlaczego akurat tam pojechał, jeśli istotnie tak uczynił. Problem polega także na tym, że różnego typu instytucje (w tym gromadzące archiwalną dokumentację) nie chcą za bardzo współpracować przy odkrywaniu tajemnic przeszłości, dlatego często bywa się skazanym tylko na siebie i… czasem łut szczęścia.    

Od jak dawna zbierasz materiały?

Tak naprawdę, to uzupełnianie rozpocząłem w połowie 2018 roku, a więc 10 lat po ukazaniu się książki „Zbigniew Nienacki. Życie i twórczość”. Materiały zaś zbierałem – nazwijmy to: „sukcesywnie”. Chciałem, żeby wznowienie ukazało się w roku ubiegłym, w którym przypadała 90. rocznica urodzin pisarza i 25. rocznica jego śmierci, ale, jak widać, nie udało się.

Materiały zbierasz stacjonarnie, korzystają z archiwów i Internetu czy również w terenie?

Jedno i drugie, czasem łącząc te dwie sprawy.

Nienacki pisał, że praca detektywa to również przeglądanie zapisów w starych księgach, co też może dostarczać niemałych emocji. Wolisz dokonywać odkryć wertując artykuły i książki czy raczej zdobywając informacje od ludzi?

Na pewno więcej satysfakcji daje odnajdywanie czegoś samodzielnie, jakichś starych dokumentów, zapisków etc. Tak również działam. Natomiast w sytuacji, w której wiem na pewno (lub z dużym prawdopodobieństwem podejrzewam), że pewne rzeczy zostały już ustalone i informacja taka jest dostępna w szeroko rozumianej przestrzeni publicznej – mogę co najwyżej skontrolować, czy tak jest w rzeczywistości. Sympatycznie jest także uzyskać jakąś informację od ludzi, ale wymaga to często-gęsto konfrontowania tych wiadomości z innymi wypowiedziami lub dokumentami, bo pamięć ludzka bywa zawodna i wybiórcza.  

A na naszej stronie znalazłeś coś ciekawego? Wykorzystasz coś z naszych zasobów w swojej książce? Jak w ogóle oceniasz stronę ZNienacka?

Waszą stronę znam od niedawna (bo przecież funkcjonuje dopiero od paru miesięcy), ale polubiłem ją. Dobrze przy tym, że ma własną twarz, że różni się od pozostałych. Jest więc w czym wybierać, a to dla sympatyków twórczości Nienackiego dobra nowina. A czy coś wykorzystam? Na pewno!

Co nowego znajdziemy w drugim wydaniu?

Trochę nieznanych powszechnie faktów, czasem hipotez. Poza tym książka jest próbą bardziej pogłębionej prezentacji Nienackiego jako pisarza i człowieka, a także otoczenia, w jakim żył, funkcjonował. Co do konkretów – poczekajmy do ukazania się II wydania.  

Będą jakieś ciekawostki?

Będą.

Czas płynie, ludzie którzy znali Nienackiego odchodzą, udało Ci się spotkać z kimś z jego otoczenia, do kogo wcześniej nie udało się dotrzeć?

Tak, masz rację – czas nie oszczędza nikogo, im dalej od opisywanych wydarzeń, tym mniej ich naocznych świadków. Ale udało się jeszcze spotkać z kilkoma osobami, co traktuję jako „wartość dodaną” – także dla siebie.

A co z panią Alicją Janeczek, która jest przecież skarbnicą wiedzy o Nienackim? Próbowałeś z nią porozmawiać?

Owszem, ale to, co chciałem wiedzieć i wykorzystać w książce, już w zasadzie miałem.

Wiem, że drugie wydanie Twojej książki będzie wzbogacone o ilustracje. Czy nawiązują tylko do tomów z serii Pan Samochodzik, czy może również do innych książek z dorobku Zbigniewa Nienackiego.

Jeśli chodzi o ilustracje (rysunki), to tylko do Samochodzików. Tak chciałem. Natomiast powinno pojawić się więcej niż ostatnio zdjęć, a przynajmniej… chciałbym, żeby tak było.

O ile zwiększy się objętość książki w drugim wydaniu?

Dokładnie trudno mi na dzień dzisiejszy powiedzieć, ale sądzę, że ok. 1/3 tekstu dopisałem. Czy to dużo, czy mało – trudno mi na tę chwilę ocenić.

Masz już wydawcę? Swoją książkę o reżyserze Wojciechu Fiwku wydałeś w łódzkim wydawnictwie Księży Młyn, które specjalizuje się w tematach łódzkich. Nienacki był przecież również łódzkim pisarzem, może to jest jakiś klucz, który by w tym wypadku zadziałał?

Umowy wydawniczej jeszcze z nikim nie podpisałem, ale mam nadzieję, że na przestrzeni 2-3 miesięcy sytuacja się w tej mierze wyklaruje. Co się zaś tyczy „Księżego Młyna” – wydawane przezeń książki są dopracowane edytorsko, co zawsze jest ważne.

Kiedy mniej więcej można się spodziewać Twojej książki na rynku?

Wierzę, że nastąpi to w 2020 roku.

Jak to jest? Kiedy ukazała się książka Piotr Łopuszańskiego, dużo słabsza od Twojej, Łopuszańskiego wszędzie było pełno – artykuły w prasie, wywiady w radiu. Twoja książka jest znacznie lepsza, ukazała się wcześniej, ale wokół niej cisza. To kwestia braku promocji wydawnictwa czy jakieś inne względy?

Nie wiem. Być może moja propozycja nie była tak dobra, by o niej pisać (śmiech). Recenzowali ją głównie czytelnicy a nie dziennikarze i były to zazwyczaj przychylne opinie, co oczywiście sprawia frajdę autorowi. Kwestia promocji na pewno jest ważna, ale tu już wchodzą w grę konkretne – i to nie małe – finanse, bez gwarancji zwrotu poniesionych nakładów. Może więc trzeba zacytować stare powiedzenie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze? (śmiech) Poza tym, z drugiej strony rzecz ujmując, nigdy nie miałem inklinacji do bycia osobą publiczną, rozpoznawaną, znaną, tak więc nie zabiegałem (i nie zabiegam) o popularność.

Może to też kwestia założeń? Ty wyraźnie unikałeś kontrowersji choć przecież Nienacki był postacią kontrowersyjną. Łopuszański odwrotnie. Niewiele napisał o Nienackim (więcej o Samochodzikach), a w tym co napisał starał się eksponować plotki i sensacyjne wątki. Nie zastanawiałeś się nad tym, żeby w drugim wydaniu wprowadzić jednak rozdział o kontrowersjach wokół postaci Nienackiego? Tych natury politycznej i obyczajowej?

Kilka razy zetknąłem się z opinią, że „tego na pewno w twojej książce nie ma”. A ja odpowiadałem, że owszem, jest – i odnajdowałem stosowny fragment. Tak więc sporo tych kontrowersyjnych tematów można znaleźć i u mnie, ale masz rację, że nie były wybite tłustą czcionką (śmiech). Z drugiej strony nie chciałem pisać o Nienackim w atmosferze pogoni za sensacją, choć to na pewno lepiej się sprzedaje. W części recenzji podkreślano z uznaniem, że starałem się być obiektywny i nie zajmowałem stanowiska po żadnej ze stron, zostawiając osąd Czytelnikom. Na tym w istocie mi zależało.

***

Dalszy ciąg rozmowy z Mariuszem już w najbliższy piątek. A póki co, o wszystkich poruszonych i nie poruszonych w wywiadzie sprawach, możemy pogadać na NASZYM FORUM.

Jedna uwaga do wpisu “Mariusz Szylak, człowiek, który wie wszystko o Nienackim – w rozmowie z Kustoszem, część I

Możliwość komentowania jest wyłączona.