Mirek zdobył gdzieś numery dwutygodnika satyrycznego "Karuzela" z lat 80 a tam jest i Nienacki.
Numer 9 z maja 1983
Karykatura Nienackiego i średnio udana fraszka, której jest bohaterem. A obok tekst Karola Badziaka z cyklu "Notatki z chatki". I tu ciekawostka. Byłem przekonany, że Badziak nawiązuje do "Skiroławek" bo wszystko się tam zgadza, ale nie, chodzi o własną książkę Badziaka. Zresztą, w maju 1983 roku, na "Skiroławki" jest jeszcze za wcześnie.
Numer 24 z grudnia 1983
Tu już czas gdy na scenę wkraczają "Skiroławki". Krótko po publikacji kilku odcinków powieści w "Odgłosach" i szyderczym felietonie Passenta w "Polityce". Tyle, że ani Passent, ani rozmówca Nienackiego, który podpisał się KaBe (znowu Karol Badziak?) nie znali przecież powieści tylko jej fragmenty z "Odgłosów". A fragmenty te dobrano tak by dodać pikanterii całej sprawie. Że KaBe odnosi się jedynie do fragmentów powieści widać choćby po tym, że panią Aldonę umieścił w roli głównej, a to przecież jedynie epizod. Smaczny, ale epizod.
Pod chwytliwym tytułem "Tajemnica walizki ze sprzętem miłosnym" kryje się rozmowa z Nienackim, nie całkiem serio. Wszak "Karuzela" to pismo satyryczne.
Karykatura Nienackiego i średnio udana fraszka, której jest bohaterem. A obok tekst Karola Badziaka z cyklu "Notatki z chatki". I tu ciekawostka. Byłem przekonany, że Badziak nawiązuje do "Skiroławek" bo wszystko się tam zgadza, ale nie, chodzi o własną książkę Badziaka. Zresztą, w maju 1983 roku, na "Skiroławki" jest jeszcze za wcześnie.
Najpierw artykuł o tym, że ludzie obrażają się na teksty o sobie.
A obok – karykatura pisarza, który właśnie takie teksty pisze.
Nienacki siedzi przy maszynie, ale jeszcze nie pisze.
Słucha rozmów, obserwuje ludzi, zapamiętuje szczegóły.
A potem te szczegóły trafiają do powieści.
Karuzela Nr 9 z roku 1983 do kupienia na Allegro:
Z tym, że Kynokephalos zdążył już o tym napisać wcześniej
Z tym, że Kynokephalos zdążył już o tym napisać wcześniej
No i co w związku z tym?
Ściągnąłem z Chomikuj roczniki „Karuzeli” z lat 1981–1991 i kilka numerów dodatkowych. Wysłałem je Kustoszowi.
To, że ktoś wcześniej sięgał do tych materiałów, nie czyni ich przecież „zużytymi”.
Gdyby tak było, historycy musieliby co chwilę odkrywać nowe archiwa, bo stare ktoś już kiedyś czytał.
Tylko to odnotowuję. Żeby nie było, że się dostosowaliśmy i udajemy, że Forum Miłośników Pana Samochodzika nie istnieje. Odkrywajmy sami i korzystajmy, ale oddajmy palmę pierwszeństwa Kynokephalosowi.
Tylko to odnotowuję. Żeby nie było, że się dostosowaliśmy i udajemy, że Forum Miłośników Pana Samochodzika nie istnieje. Odkrywajmy sami i korzystajmy, ale oddajmy palmę pierwszeństwa Kynokephalosowi.
Gdybyśmy się dostosowali to Twój link by wyleciał a Ty byś miał rozmowę wychowawczą o konflikcie interesów i takich tam pseudoumoralniających tematach.
Nie warto porównywać.
Twtter is a day by day war
Tylko to odnotowuję. Żeby nie było, że się dostosowaliśmy i udajemy, że Forum Miłośników Pana Samochodzika nie istnieje. Odkrywajmy sami i korzystajmy, ale oddajmy palmę pierwszeństwa Kynokephalosowi.
Zaraz, to teraz zanim coś napiszę mam sprawdzać czy na tamtym forum aby ktoś już o tym nie pisał, a jeśli tak, to honorować palmą pierwszeństwa? Nie wydaje mi się.
Panowie, wrzućcie na luz. Ktoś na starym forum sobie to zbadał i git. Nie wiem jak Kustosz ale ja tam nie zaglądam miesiącami i jeśli sam coś odkryję, to nie będę weryfikował czy ktoś, gdzieś, kiedyś tego nie publikował. Więc takie przepychanki nie mają najmniejszego sensu. Już nie mówiąc o tym, że niefajnie jest dowiedzieć się, że ktoś może uważać, że ukradłem komuś jakiś temat.
Twtter is a day by day war
A to już tylko wasz problem, nie mój.
W moim odczuciu to, co napisałem, wystarczyło skomentować zwykłym "Aha, nie wiedziałem".
Mam wrażenie, że w tej dyskusji umknęło coś ważniejszego.
Kynokephalos rzeczywiście odnalazł materiały z „Karuzeli” jako pierwszy — i należy mu się za to uznanie.
Tyle że cała rozmowa krąży wokół tego, kto pierwszy, a prawie wcale wokół tego, co tam naprawdę jest napisane.
A przecież sens takich odkryć polega właśnie na tym, żeby rozmawiać o treści.
I w gruncie rzeczy zrobili to tylko Kyno i Kustosz.
Mam też wrażenie, że w ostatnim czasie widać pewną tendencję do zaniku zainteresowania różnymi odkryciami – i to właściwie na obu forach.
Kiedy dołączyłem tu kilka lat temu, sporo się działo: były nowe tropy, dyskusje, polemiki. Teraz zrobiło się raczej cicho.
Przy następnym odkryciu – a coś chyba się szykuje, bo wykupiłem sobie dostęp do jeszcze zablokowanych publikacji w jednej z bibliotek cyfrowych – pewnie wystarczy jak podyskutujemy sobie z Kustoszem mailowo albo telefonicznie.
Kustosz jest zresztą bardzo aktywny na Facebookowym fanpage’u i tam przynajmniej coś się dzieje.
Mam wrażenie, że w tej dyskusji umknęło coś ważniejszego.
(...) cała rozmowa krąży wokół tego, kto pierwszy, a prawie wcale wokół tego, co tam naprawdę jest napisane.
A przecież sens takich odkryć polega właśnie na tym, żeby rozmawiać o treści.
I w gruncie rzeczy zrobili to tylko Kyno i Kustosz.
Pewnie więc szkoda, że nie pogadamy sobie o tym z Kyno. No ale to, że nie możemy zrobić tego tam, nie jest moją decyzją tylko administracji tamtego forum. A to, że nie możemy porozmawiać tu, decyzją Kyno.
Mam też wrażenie, że w ostatnim czasie widać pewną tendencję do zaniku zainteresowania różnymi odkryciami – i to właściwie na obu forach.
Kiedy dołączyłem tu kilka lat temu, sporo się działo: były nowe tropy, dyskusje, polemiki. Teraz zrobiło się raczej cicho.
(...)
Kustosz jest zresztą bardzo aktywny na Facebookowym fanpage’u i tam przynajmniej coś się dzieje.
Już dawno temu pisałem, że biorąc pod uwagę tempo rozwoju internetu, a zwłaszcza mediów społecznościowych, fora internetowe są dziś niemalże średniowieczną formą komunikacji, w której udział biorą już tylko grupy rekonstrukcyjne. Żeby coś więcej się działo wokół tematu założyłem grupę na FB.
Mam też wrażenie, że w ostatnim czasie widać pewną tendencję do zaniku zainteresowania różnymi odkryciami – i to właściwie na obu forach.
Już dawno temu pisałem, że biorąc pod uwagę tempo rozwoju internetu, a zwłaszcza mediów społecznościowych, fora internetowe są dziś niemalże średniowieczną formą komunikacji, w której udział biorą już tylko grupy rekonstrukcyjne.
To prawda i zakładając ten portal kierowaliśmy się decyzją większości osób, które chciały tu być i mieć forum. Ale z powodów, o których wspomniał Kustosz, posadowiliśmy to na portalu, gdzie można publikować formy większe. Ponieważ kosztem dodatkowym były tylko dodatki do forum, to w sumie niczemu nie przeszkadzało. Ani forum portalowi ani portal forum.
Natomiast co do badań, Mirku zagłębiasz się w bardzo wąskie dziedziny, specyficzne tematy, które budzą zainteresowanie pojedynczych osób. Nie jest dziwnym w związku z tym, że grono czytających jest niewielkie, a dyskutujących jeszcze mniejsze. Zauważ proszę, że samo powiązanie Pan Samochodzik - Nienacki, to już jest spore sito, które pewnie dzieli przynajmniej na pół potężną grupę czytelników Pana Samochodzika. Później są mniejsze tematy, poczynając od innych książek Nienackiego, gdzie jeszcze pojawiają się zainteresowani, poprzez Jerzwałd i podróże Nienackiego, kończąc na jego zupełnie prywatnych sprawach jak status rodzinny, stan psychiczny czy genealogia. Bo np. ta genealogia, o czym dyskutować, skoro większość ludzi nie ma tak rozrysowanego swojego drzewa, a skoro nie mają to może ich to wcale nie interesuje. A Jerzwałd i ludzie Jerzwałdu, który to temat mocno rozbudowałeś. Fajnie, ciekawi ludzie, ciekawi z Twojej perspektywy jako człowieka Jerzwałdu. A czy w innych okolicach nie ma ciekawych ludzi? Czy ludzie się nie interesują? No nie, nie interesują się. Ja właśnie się dowiedziałem, że w mojej okolicy mieszkała znana aktorka. Z naciskiem na mieszkała. A mieszkam tu już 20 lat. Wiedziałem, że mieszkała jedna, zanim jeszcze postawiłem dom, a o tej drugiej dowiedziałem się teraz. Mieszka tu jeszcze sporo znanych ludzi i pewnie drugie tyle ciekawych. I o tym nie wiemy. Bo ludzie się nie interesują. Więc nawet jeśli przeczytają, to tylko bardzo wąskie grono osób będzie chciało dyskutować.
Co do mnie, to zupełnie mnie nie interesuje jakim człowiekiem był Nienacki. Mogę przeczytać jedno, czy drugie opracowanie, ale dyskutować o tym nie chcę. Gdybym miał wymienić co mnie ciekawi i w czym bym się zagłębił, to cały czas mam niedosyt w obszarze wyprawy na Syberię i braku jednoznacznych dowodów na ten wyjazd, oraz z ciekawostek, chętnie bym poszukał tego sławetnego ogłoszenia od którego wszystko się zaczęło. Interesują mnie punktowo niektóre rzeczy, a nie całościowe rozważania filozoficzne.
Twtter is a day by day war
Przy następnym odkryciu – a coś chyba się szykuje, bo wykupiłem sobie dostęp do jeszcze zablokowanych publikacji w jednej z bibliotek cyfrowych – pewnie wystarczy jak podyskutujemy sobie z Kustoszem mailowo albo telefonicznie.
Kustosz jest zresztą bardzo aktywny na Facebookowym fanpage’u i tam przynajmniej coś się dzieje.
Zrobisz jak uważasz. Facebook jest o tyle dobry, że za jakiś czas ktoś inny będzie mógł wrzucić to samo co ty i będzie znów wokół tego jakiś ruch nowych osób, które przegapiły wcześniejszy wrzut.





