"Za siedmioma pieczęciami" - tekst opublikowany w Trybunie Literackiej (nr 13) z 1959 roku.
Ważny tekst, który brzmi jak deklaracja programu literackiego Nienackiego. Z tych przemyśleń wkrótce narodzi się seria o przygodach Pana Samochodzika.
Tytuł „Za siedmioma pieczęciami” powinien być wam znajomy. Nienacki wyraźnie jest pod wrażeniem książki pod tym właśnie tytułem, w której znalazł opowiadanie o Gierasimowie, w którego pracowni można odtworzyć twarz człowieka na podstawie czaszki. Historię tę Nienacki wykorzysta w powieści „Wyspa złoczyńców” i o książce „Za siedmioma pieczęciami” też wspomni.
Co więcej, „Wyspa złoczyńców” będzie, jak się wydaje, realizacją założeń literackich, które sformułował w tym artykule. Bo pisze tak:
W Polsce istnieje bowiem ogromna potrzeba literatury, której wzór dała Jasienica. Jeśli rzeczywiście pragniemy nauczyć nasze społeczeństwo rzetelnego, laickiego sposobu myślenia – musimy wydawać nie tylko książki naukowe ale i książki o nauce.
Wiele się u nas pisze o niezadowalającym staniem moralnym młodzieży, o jej braku głębszych zainteresowań. Proponuje się na to takie czy inne środki zaradcze. Wśród nich nie powinno zabraknąć wydawnictw rozbudzających ciekawość naukową.
(…) Niestety na półce z tego rodzaju książkami wciąż jeszcze jest wiele pustego miejsca.
A jeszcze wcześniej cytuje studentów, spotkanych na wykopaliskach, którzy drogę życiową wybrali dzięki książkom Pawła Jasienicy: O studiach archeologicznych myślałem od dawna. Ale ostatecznie skłoniła mnie do nich książka Jasienicy.
I podsumowuje: Nie wiem czy może być lepszy dyplom i lepsza nagroda dla pisarza.
I taki dyplom, i taka nagroda będą wkrótce udziałem Nienackiego. Wszak nawet wśród nas nie brakuje tych, którzy zainteresowali się historią, sztuką czy żeglarstwem dzięki jego powieściom.
A z innych ciekawostek, Nienacki wspomina, że „tegoroczną jesień spędził na samotnej podróży nad Amurem”. Wiem, że to nie dowód, ale poszlaka, że może jednak był na tej Syberii.
W Nowej Kulturze nr 4 z 1962, w rubryce W Pracowniach, Nienacki zamieścił notkę na temat swoich dotychczasowych dokonań literackich i planów na najbliższą przyszłość. Czytamy, że:
Ukończyłem także pracę nad powieścią na konkurs „Czytelnika”, „Iskry”, PIW i Wydawnictwo Literackie. Sięgnąłem w niej do swojej biografii. Być może napiszę wkrótce ciąg dalszy tej powieści. Chciałbym pokazać losy mojego pokolenia, losy młodych komunistów, którym kazano przejść przez niebo i piekło wzlotów i upadków, a którzy mimo wszystko pozostali wierni Partii. Teraz gdy opadła fala powieści rozrachunkowych, często równie fałszywych jak te z okresu socrealizmu, wydaje mi się, że spokojnie można się zabrać za powieść polityczną.
W pierwszym zdaniu chodzi oczywiście o "Podniesienie", które w 1963 roku ukaże się nakładem wydawnictwa Czytelnik. Ale znacznie ciekawsza jest dalsza część tej wypowiedzi, z której wynika, że Nienacki zamierzał kontynuować eksploatację wątków biograficznych i zdyskontować powieściowo swój trudny czas życia w niełasce po powrocie z Moskwy (mimo wszystkich nieprzyjemności jakie go spotkały, pozostał wierny partii). Jak wiadomo, plan ten nie został zrealizowany, choć powieść polityczną i rozrachunkową jeszcze napisze. Będą nią "Liście dębu", choć dokona w niej rozrachunku z czym innym.
Co ciekawe, Mariusz Szylak cytuje w swojej książce tylko ostatnie zdanie tej wypowiedzi (Teraz gdy opadła fala powieści rozrachunkowych, często równie fałszywych jak te z okresu socrealizmu, wydaje mi się, że spokojnie można się zabrać za powieść polityczną.) i odnosi je, jak się wydaje błędnie, do już ukończonego "Podniesienia". Przy okazji, błędnie przypisuje ją artykułowi w Odgłosach, zamiast w Nowej Kulturze, choć tytuł rubryki się zgadza.
W artykule znajdziemy też zapowiedź "Wyspy złoczyńców":
W tym roku przebywałem w terenie z ekspedycją antropologiczną. Z tą tematyką zwiążę swoją nową powieść dla starszej młodzieży, którą przeznaczę dla „Naszej Księgarni”.
I wszystko się zgadza bowiem „Wyspa złoczyńców” ukaże się właśnie staraniem „Naszej Księgarni” w 1964 roku.
Taka tam ciekawostka. Nienacki interesował się nie tylko literaturą, kulturą czy sprawami społecznymi. Jak się okazuje, zajmował się też ekonomią:) Tygodnik Solidarność nr 23 z 1981 roku, w dziale "Głosy czytelników", opublikował list Nienackiego nawiązujący do przeprowadzonej we wcześniejszym numerze TySola dyskusji pięciu znanych ekonomistów na temat "Kosztów wyjścia z kryzysu".
List Nienackiego nosi tytuł "Wafle i jak wyjść z kryzysu" i przedstawia pod rozwagę pewien lokalny dylemat:)
Taka tam ciekawostka. Nienacki interesował się nie tylko literaturą, kulturą czy sprawami społecznymi. Jak się okazuje, zajmował się też ekonomią:) Tygodnik Solidarność nr 23 z 1981 roku, w dziale "Głosy czytelników", opublikował list Nienackiego nawiązujący do przeprowadzonej we wcześniejszym numerze TySola dyskusji pięciu znanych ekonomistów na temat "Kosztów wyjścia z kryzysu".
List Nienackiego nosi tytuł "Wafle i jak wyjść z kryzysu" i przedstawia pod rozwagę pewien lokalny dylemat:)
Trochę to wyrwane z kontekstu. Nie tylko kontekstu dyskusji prasowej, ale również ekonomicznej i społecznej. Rzeczywiście w Suszu w 1981 brakowało gazu i nie można było go dostarczyć ludziom? Czy może ludzie wcale nie chcieli tego gazu? Ja mieszkam na wsi, w XXI wieku. Mój sąsiad zakładał gaz dwa lata temu. Nie dlatego, że nie mógł wcześniej dostać "przydziału". Czy producent wafli robił te wafle dla całego województwa i połowy sąsiedniego w firmie rodzinnej i nie zatrudniał nikogo z okolicznych mieszkańców? To oczywiście taka dyskusja akademicka. Obawiam się, że to fantazje Nienackiego, który pewnie o ekonomii miał niewielką wiedzę. Nie mówiąc o tym, że makro i mikro ekonomia to chyba nie to samo. I raczej rozwiązania stosowane w domu/JDG/SME nie przekładają się na zarządzanie państwem.
Oczywiście nie on jedyny mógł myśleć, że skoro wie jak rozwiązać problem producenta wafli, to wie jak zarządzać budżetem państwa. Był już w XXI wieku minister budownictwa czy czegoś takiego, który na pytanie o doświadczenie w budownictwie, odpowiedział, że kupował dwa mieszkania. 🤣
Twtter is a day by day war
Nienacki to taki trochę mądrala, w dodatku ekspansywny mądrala, skoro aż listy do prasy pisał w sprawach, z jego punktu widzenia, od czapy.
Nienacki to taki trochę mądrala, w dodatku ekspansywny mądrala, skoro aż listy do prasy pisał w sprawach, z jego punktu widzenia, od czapy.
Wtedy się pisało listy do prasy. Sam coś pisałem, znalazłem w prasie listy brata mojej babci. Tak wtedy się dyskutowało 🙂
Twtter is a day by day war



