W sobotę wybraliśmy się razem z Kustoszem na wystawę „Niech nas widzą” prezentowaną na Zamku Królewskim w Warszawie. Wystawa bardzo okazała, ponieważ składa się na nią aż 13 sal z eksponatami.
My zwiedzaliśmy ją półtorej godziny, ale myślę, że spokojnie można było spędzić tam więcej czasu. Okazała się ona dla mnie doświadczeniem zaskakującym. Idąc na nią, spodziewałam się chyba czegoś innego – być może bardziej jednorodnej narracji lub spójnej formy. Tymczasem ekspozycja łączy bardzo różne media: obrazy, rzeźby, instalacje, a także stroje pochodzące z pokazów znanych projektantów mody. Ta różnorodność początkowo budziła we mnie dystans.
Zazwyczaj n ie korzystam z audioprzewodników, ale w tym wypadku dopiero zwiedzanie wystawy z audioprzewodnikiem nadało jej wyraźny sens. Opowieści snute przez lektora są ciekawe, przemyślane i pozwalają zrozumieć nie tylko znaczenie poszczególnych dzieł, ale także powody ich obecności w tej konkretnej przestrzeni. Bez tego komentarza wiele prac pozostałoby dla mnie nieczytelnych – trudno byłoby odgadnąć, dlaczego zostały zestawione właśnie w taki sposób.
Momentami mam wrażenie, że wystawa powstawała w taki sposób jakby najpierw napisany został tekst – narracja, idea – a dopiero później dobrano do niej dzieła sztuki. To odczucie nie musi być wadą, ale sprawia, że wystawa wymaga od widza większego zaangażowania i otwartości. Z pewnością nie jest to ekspozycja łatwa ani oczywista, jednak przy odpowiednim kontekście potrafi zaciekawić i skłonić do refleksji. Warto dać jej szansę, najlepiej właśnie z audioprzewodnikiem, który staje się kluczem do jej pełnego odczytania.
Nie zamieszczam zbyt wielu zdjęć żeby nie psuć zwiedzania innym chętnym.
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
Milady ma rację, że audioprzewodnik porządkuje chaos. Z pozoru jest miszmasz, róże dziedziny sztuki, style, media i funkcje. Dziwne zestawienia sztuki dawnej z mniej lub bardziej współczesną często bardzo awangardową. Samodzielnie trudno byłoby znaleźć do tego klucz. Jednocześnie prezentowane zestawienie jest subiektywne, wystawa ma więc bardzo autorski charakter. Czy mi się podobało? Tak sobie.
Było o tej wystawie trochę w radiu
Ta wystawa zwraca uwagę na oczywistą niby rzecz, że strój jest rodzajem komunikatu, odzwierciedleniem statusu i pozycji społecznej, a także roli, którą pełnimy w danym momencie, bo przecież sami występujemy w różnych rolach i każdą z nich komunikujemy/manifestujemy ubiorem. Nic odkrywczego a jednak daje do myślenia.
Jest tam praca graficzna, która jest wielokrotną multiplikacją zdjęcia tej samej kobiety w bardzo różnych strojach, od super formalnych, kosztownych kostiumów z pracowni najlepszych projektantów mody po luźne, zwyczajne, najbardziej skromne ciuchy. W każdej z wersji postrzegamy ją zupełnie inaczej. Lektor z audioprzewodnika pyta nas, w ilu rolach my występujemy?
No właśnie. Ja sam inaczej się czuję i trochę inaczej zachowuję w formalnym garniturze, inaczej w casualowej wersji, w której chodzę do pracy (marynarka, koszula dżinsy), inaczej w luźnych ciuchach tupu bluza z kapturem, inaczej na rockowo w ramonesce, jeszcze inaczej w stroju do biegania. I w każdej z tych ról inaczej jestem postrzegany. Dla pracowników w firmie, przyzwyczajonych do mojego wizerunku w koszuli i marynarce, wersja sportowa lub wersja rockowa są niemal sensacją. Czymś co w ogóle im się nie skleja z wizerunkiem, który przyporządkowali do mojej osoby. W innym stroju staję się dla nich nagle kimś innym.
Bardzo bym chciała wybrać się na tę wystawę, ale pewnie nie uda mi się dojechać.
Wszystko, co związane ze strojem, z modą, z wyrażaniem się przez ubiór, żywo mnie interesuje.
Dziękuję Wam za przybliżenie mi jej.
Ja też idę i dojść nie mogę 😣 Najpierw zamknęli, potem święta, teraz walczę z podziębieniem... Ale jeszcze miesiąc, może się uda.




