Nie wiem, czy się nie zniechęcisz. To po prostu rejestracja przedstawienia, więc bez efektu "na żywo" oglądanie staje się trochę nużące. Ale może będziesz miała inne wrażenia 🙂 .
Obejrzę i się przekonam.:)
W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"
Netflix kręci nową wersję "Dumy i uprzedzenia". Po tym, co zrobili z "Perswazjami", można się bać 😉
Ogłoszono pierwsze nazwiska z obsady: https://serialomaniak.com/emma-corrin-jack-lowden-i-olivia-colman-w-serialowej-adaptacji-dumy-i-uprzedzenia/
Mignęła mi informacja na FB. Nie czekam i pewnie nie będę w ogóle oglądał. Oceniając po wyglądzie Emma Corrin to raczej Charlotte Lucas a nie Elizabeth Bennet.
Oceniając po wyglądzie Emma Corrin to raczej Charlotte Lucas a nie Elizabeth Bennet.
Problem z Emmą Corrin jest taki, że od kiedy ogłosiła, że jest osobą niebinarną, to zmieniła styl, a prasa z upodobaniem wybiera takie jej zdjęcia, które to podkreślają. W "DiU" raczej nie będzie tak wyglądała, jak na tej fotce. Jej starsze zdjęcia sporo się różnią od nowych.
Strasznie to niekonsekwentne, że chcą w roli kobiety obsadzić osobę niebinarną. Feministki powinny oprotestować sprawę.
Strach pytać, ale zaryzykuje: ktoś już kupiło nowe tłumaczenie "Dumy i uprzedzenia"? Świeżynkę dla współczesnego czytelnika 😀
I złośliwość nietrafiona, bo przekład całkiem obiecujący. Język dostosowany do epoki powstania dzieła, zachowany styl i składnia (np. wieloczłonowe zdania), słowa, które w niektórych współczesnych książkach dla młodzieży są opatrzone przypisami 😆 . Czuć też ostre pióro Austen. Tylko w jednym momencie zazgrzytało mi przy określeniu "fantastycznie przystojny", ale reszta na dobrym poziomie. No i dobrze sformułowane pierwsze zdanie 😉 .
"Dumę i uprzedzenie" mam w kiepskim materialnie wydaniu z Prószyńskiego, więc może się skuszę...
I złośliwość nietrafiona,
Dobrze, że nie od razu "I złośliwość nietrafiona - ty hejterze!" 😀
Znalazłem na FB coś takiego:
Nowe tłumaczenie pozwala jeszcze lepiej uchwycić ironiczny humor Austen i jej niezwykłą umiejętność obserwacji ludzkich charakterów. Jak pisze w posłowiu tłumaczka, Dorota Konowrocka-Sawa:„(…) Przekład literacki rządzi się dziwnymi prawami. W transferze z jednego języka do drugiego przymiotniki stają się rzeczownikami, zdania łączą się i dzielą, składnia bywa zachowana albo nie, zmieniają się tryby i formy, bywa nawet, że coś na zawsze przepada lub rozmyślnie zostaje dopisane. Nierzadko sam tłumacz nie umiałby wytłumaczyć, czemu w jego przekładzie trzykrotnie pojawia się słowo „zbytnio”, skoro darmo go szukać w oryginale. Co więcej, im dłużej ów tłumacz zajmuje się przekładem literackim, tym głębsze ma przekonanie, że dwa lata wcześniej czy trzy lata później, mniej wyspany, a może bardziej najedzony, przetłumaczyłby to zdanie inaczej. I przepisał trzykrotnie przed wydaniem go do redakcji. I nadal niekoniecznie umiałby wytłumaczyć, dlaczego ostateczna wersja wygląda właśnie tak.
Która z tych wersji byłaby poprawna? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Nie istnieje żadne alternatywne uniwersum, w którym mieszkająca nad Wisłą Janina Austenówna pisałaby o pani Katarzynie karcącej krnąbrnych półkmieci i zagrodników. Samo słowo cottager wymagałoby obszernego przypisu wyjaśniającego dogłębnie stosunki panujące na XIX-wiecznej angielskiej wsi. Nie zrobiłam go. Nie wyjaśniłam również, czym jest kalesza, faeton, beneficjum, prebenda czy prezenta. Inteligentna czytelniczka – bo w końcu to ona sięga po przenikliwą, ironiczną, jednocześnie przezabawną i dramatyczną prozę Jane Austen – domyśli się tego z kontekstu, a szczegóły budowy takiego czy innego powozu tudzież subtelności przydzielania probostw przez panów feudalnych nie są aż tak ważne, by ryzykować wybicie z lektury. Najważniejsze są ludzkie charaktery.Jane jest wspaniałą miniaturzystką. Wystarczy jej kilka zdań, by pod koniec pierwszego rozdziału, zrelacjonowawszy pełen wyrzutów i uszczypliwości dialog państwa Bennetów, bezlitośnie podsumować sarkastycznego małżonka i jego chimeryczną połowicę. Do ostatniej strony nie dowiemy się, czy pan Bennet był wysoki i patykowaty, czy może krępy i niewysoki, lecz jego natura zostanie odmalowana tak drobiazgowo, że spomiędzy kartek wyłoni się pełnokrwista, wielowymiarowa postać, do złudzenia przypominająca wuja Tadeusza, który – poirytowany liczebnością i głupotą swej rodziny – zwykł usuwać się może nie do biblioteki, lecz na przykład do garażu lub do pracy”.
Skoro to jest przekład dla inteligentnych czytelniczek, czuję się wykluczony i nieuprawniony do sięgnięcia po dzieło
![]()
Na szczęście wydawnictwo jest bardziej inkluzywne 😉 .
Od ponad 200 lat czytana równie chętnie przez czytelniczki, jak i czytelników na całym świecie, którzy doceniają jej przewrotność, fałszywe tropy podsuwane przez autorkę i nagłe zmiany perspektyw.
Z ciekawości rzuciłam okiem na ogólną sytuację "DiU" na polskim rynku i przyznam, że się nieco zaskoczyłam 😉 . Nie sprawdzałam dokładnie, ale już na pierwszy rzut oka można zobaczyć, że w 2025 r. ukazały się co najmniej trzy nowe wydania, co rzecz jasna miało związek z 250. rocznicą urodzin pisarki:
Sporo. Wikipedyści przegapili kilka z tych tłumaczeń. A ja nadal tylko Przedpełską czytałem.
To paradoks praw autorskich - do książek Montgomery czy Austen już wygasły, ale nadal są aktywne w stosunku do najpopularniejszych przekładów. Notabene, pani Przedpełska-Trzeciakowska, która w 1956 r. zrobiła ikoniczne tłumaczenie "Dumy i uprzedzenia", nadal żyje (98 Lat!). W obecnych warunkach, przy bardziej powszechnej i lepszej znajomości angielskiego, internetowych źródłach, a od jakiegoś czasu także wspomagających narzędziach typu translatory czy modele AI, korzystniej wychodzi zlecenie nowego przekładu niż wykupienie praw do starego
@maruta Rzeczywiście tłumaczenia powstawały falami i rzeczywiście przechodzą bez echa.
Anna Przedpełska-Trzeciakowska 1956
Katarzyna Surówka 2005
Magdalena Gawlik-Małkowska 2005 (chyba, chociaż kiedyś mi mignęło coś jakby 1992, ale potem już nigdy tego nie odnalazłam i może to było wtedy wznowienie tłumaczenia Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej). Wydaje się, że Magdalena Moltzan-Małkowska to po prostu nowe nazwisko tej samej tłumaczki.
Dorota Sadowska 2020
Baruch Hutman 2020
Tomasz Bieroń 2022
Paulina Maksymowicz 2023
Dorota Konowrocka-Sawa 2026
No i wydawnictwo Wymownia od lat obiecuje nowe tłumaczenie, ale na razie go nie ma. Ich wydanie jest po angielsku i chyba ze słownikiem.
Magdalena Gawlik-Małkowska 2005 (chyba, chociaż kiedyś mi mignęło coś jakby 1992, ale potem już nigdy tego nie odnalazłam i może to było wtedy wznowienie tłumaczenia Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej). Wydaje się, że Magdalena Moltzan-Małkowska to po prostu nowe nazwisko tej samej tłumaczki.
W katalogu BN jest traktowana jako jedna osoba urodzona w 1975 roku, więc raczej jej przekład pierwszy raz ukazał się dopiero w 2005 roku.




