Forum

Notifications
Clear all

Maciej Burski-Walden (Artur Pacuła)


Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 10104
Topic starter  

Kontynuacji nie czytam od dawna. Poziom produkcji oferowanych przez wydawnictwo Warmia skutecznie mnie do tego zniechęcił. Ale zrobiłem wyjątek. Artur Pacuła przyznał się, że popełnił trzy książki w tej serii pod pseudonimem Maciej Burski-Walden, a mi podobała się „samochodzikowa” seria Artura („Gdziej jest…”) więc byłem ciekaw jak poradził sobie w roli kontynuatora.

Akcja powieści „Herb rodziny von Beelitz” rozgrywa się w Sudetach Wschodnich, w okolicy Stronia Śląskiego, w czasie wielkiej powodzi. Paweł Daniec, przerywa urlop, który spędza żeglując po jeziorze Nyskim żeby wziąć udział w poszukiwaniach zbiorów, których niewielką część ujawniła fala powodziowa. Tłem tej historii jest walka z żywiołem, a naszego detektywa wspiera dwójka miejscowych dzieciaków, urzędniczka miejska, lokalny następca Winnetou (tego od Nienackiego) i koleżanka z ministerstwa. Są też, rzecz jasna, konkurenci do skarbu.

Wyszło to niby poprawnie ale bardzo, bardzo przeciętne. Nie ma w tej książce nic takiego co pozwoliłoby ją pamiętać tydzień po lekturze. Średnio ciekawa opowieść ale przede wszystkim brak atmosfery. Siła powieści Nienackiego bierze się nie tylko z ciekawej historii, ale również, a może przede wszystkim z mistrzowsko skonstruowanego klimatu, który uruchamiał nasze pragnienia by wejść do wnętrza powieści. To za tymi emocjami tęsknimy do dzisiaj i nadal szukamy ich na kartach serii Nienackiego.

Tutaj nie ma po tym śladu. Już recenzując serię „Gdzie jest…” zauważyłem, że Artur słabo radzi sobie z aurą, która powinna towarzyszyć przygodzie. Najbardziej odczułem to w „Gdzie jest dziewczyna z nutami”, której akcja rozgrywa się nad Jeziorakiem czyli na terenie łowieckim Nienackiego. Uderzył mnie wtedy kontrast, w którym zgrabnie skonstruowanej intrygi nie dopełnia atmosfera przygody, a przecież stąpamy niemal po tych samych miejscach co Tomasz, Kapitan Nemo i Czarny Franek. Im bardziej więc wchodzi Pacuła w buty Nienackiego, tym bardziej ten defekt jest widoczny.  A w roli kontynuatora, siłą rzeczy, wchodzi w nie jeszcze bardziej.

No bo jest w „Herbie” mnóstwo łażenia po górach, dużo (za dużo jak na mój gust), zbędnej często wikipedycznej wiedzy na temat regionu, ale brakuje właśnie tej magii, która skleja to wszystko w historię, którą chce się czytać.

1785076235-Burski-Walden.jpg
Temat został zmodyfikowany 2 godziny temu przez Kustosz

Cytat
Share: