Forum

Andrzej Pilipiuk
 
Notifications
Clear all

Andrzej Pilipiuk

Strona 3 / 3

PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 
Wysłany przez: @maruta

@pawelk 

Niestety to już okres minipowieści, których Pilipiuk nie potrafi pisać... Ale przeskoczyłeś kilka jeszcze niezłych tomów, jak "Reputacja" czy "Litr ciekłego ołowiu".

wiem, ale nie miałem dostępu. Teraz biorę się za Gortycha a później za Molendę więc, w najbliższym czasie Pilipiuka nie będzie.

 

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

Jakby co to mogę się podzielić.


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 
Wysłany przez: @maruta

Jakby co to mogę się podzielić.

pewnie się uśmiechnę, ale raczej po urlopie, jak już będę miał dość Molendy.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

@pawelk 

To pamiętaj, bo trzy kolejne ("Carska manierka", "Reputacja" i "Litr ciekłego ołowiu") są jeszcze w starszym (lepszym 😉 ) stylu, choć zdarzają się już odskoki. Poza tym jest w tych tomach kilka motywów, które potem powracają i mają znaczenie. Od "Wilczego leża" zaczynają się zmiany, o których już pisałam - opowiadania są dłuższe, mają rozbudowane tło, czasem niewiele w nich akcji, a dużo obserwacji, opisów, uwag i komentarzy, często w formie dialogów (jak w "Złym lesie", gdzie przytoczone są rozmowy słyszane przez bohatera). Ale i tak "Wilcze leże" jest jeszcze ok.

Maksymalnie upraszczając, im mniej opowiadań w tomie tym gorzej 😉 . W "WL" jest chyba 8 czy 9, w "Złym lesie" już tylko 4, potem 4, 5, 5, 5, 3... 


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 

Dzięki Marucie mogłem wrócić do Pilipiuka. Przeczytałem "Reputację" jako tomik i "Reputację" jako opowiadanie. Tomik w sumie niezły, choć też nierówny.

Pierwsze opowiadanie czyli właśnie "Reputacja", moim zdaniem, bardzo słabe. Doktor Skórzewski miał kilka fajnych przygód ale powrót do nudnej Norwegii jest mega nużący. Nie tylko fabuła jest słaba, można ją streścić w jednym zbitku słów "przyjechał - zobaczył - rozwiązał", to jeszcze połowa (najdłuższego w tomiku) opowiadania to wspomnienia z pierwszego, które chyba służą tylko nabiciu wierszówki, bo nijak się mają do treści tego opowiadania. Poza tym nie rozumiem fascynacji Pilipiuka trądem. Opisywane z lubością rany i odpadające członki, no nie.

Teraz już opowiadania ze świata Roberta Storma.

Drugie opowiadanie, "Szachownica", zanim się zaczęło to już się skończyło. Niby ciekawe, ale na końcu autor nie napisał, że to koniec i płynnie przeszedłem do kolejnego "Hitler w szklanej kuli", gdzie dopiero w połowie się zorientowałem, że to to już nie tamto. Ale to o szklanej kuli już jest wciągające. 

Kolejne czyli "Naszyjnik" - typowy Robert Storm, sam sobie wynalazł zagadkę i ją rozwiązał. No i ostatnie, "Wielbłądzie masło", gdzie autor trochę pomieszał czasy i działania prześladowcze Niemców w czasie wojny, jest całkiem niezłe.

Podsumowując, tomik, oprócz Skórzewskiego, który dla mnie, tutaj, jest słabszy nawet niż pierwsze opowiadanie, jest ok. No lubię te historie Roberta Storma. Oprócz przerywników na kontakty z narzeczoną z problemami emocjonalnymi 🙂

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

Niestety wątek trądu pojawi się jeszcze, narzekałam na to w recenzjach najnowszych tomów. Najgorsze jest to, że Pilipiuk powtarza wiele informacji w bardzo podobnej formie. Zacytuję się:

W związku z tematem opowiadania Pilipiuk przedstawia pewne punkty z dziejów medycyny. A właściwie nie tyle przedstawia, co powtarza, bo dokładnie to samo i podobnymi słowami opisał już w kilku wcześniejszych tekstach. Prawdopodobnie wynika to ze specyfiki takiej formy literackiej, która może trafić zarówno do czytelników „starych” jak i „nowych”, nieznających dziejów Hansena i jego walki z trądem. Autor znalazł się między młotem a kowadłem. Zdecydował się pisać tak, by opowiadanie było zrozumiałe dla kogoś, kto o Skórzewskim nigdy nie słyszał, ale w rezultacie dla mnie ten tekst był zwyczajnie nużący i powtarzalny.

Kolejne opowiadania lubię, jednak z perspektywy czasu widać, że "Reputacja" to tom, od którego zaczynają pojawiać się elementy, które w najnowszych książkach są już problemem. Pisałam już kilkukrotnie, że moim zdaniem Pilipiuk chciałby pisać przede wszystkim obszerne powieści, dlatego też od pewnego momentu zaczął wydłużać swoje opowiadania i dodawać dużo wątków poza główną intrygą - a to obserwacje społeczne, a to dywagacje na różne tematy. A że sam szkielet fabularny nie zmienił się wiele, to wychodzi taki ni pies, ni wydra. Ale to uwaga przyszłościowa, kolejny tom jest jeszcze bardziej w starym stylu, a "Wilcze leże" to mieszanka, ale z przewagą plusów.


PawelK lubi
OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 
Wysłany przez: @maruta

Pisałam już kilkukrotnie, że moim zdaniem Pilipiuk chciałby pisać przede wszystkim obszerne powieści, dlatego też od pewnego momentu zaczął wydłużać swoje opowiadania i dodawać dużo wątków poza główną intrygą - a to obserwacje społeczne, a to dywagacje na różne tematy. A że sam szkielet fabularny nie zmienił się wiele, to wychodzi taki ni pies, ni wydra.

Tak, tyle że w "Reputacji" właściwie nie ma scenariusza. Niby jest zagadka ale taka mało fascynująca, niby jest przeciwnik ale mało przekonywujący. Zdecydowanie nie jest to dobre opowiadanie.

Wysłany przez: @maruta

prawdopodobnie wynika to ze specyfiki takiej formy literackiej, która może trafić zarówno do czytelników „starych” jak i „nowych”, nieznających dziejów Hansena i jego walki z trądem. Autor znalazł się między młotem a kowadłem. Zdecydował się pisać tak, by opowiadanie było zrozumiałe dla kogoś, kto o Skórzewskim nigdy nie słyszał

To trochę jak powiedzenie o ciastku. Jeśli tworzysz bohatera i umieszczasz go w kolejnych opowiadaniach, to nie ma sensu powielać wcześniejszych. Jak już opowiesz w nowym opowiadaniu o tym co było w starym, to czytelnik nie sięgnie po poprzednie, bo będzie znał zakończenie. Tak chyba będzie w przypadku tego opowiadania. Przecież tutaj jest coś co nazywa się spojlerem. Streszczenie poprzedniego opowiadania. Bez sensu.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 

"Litr ciekłego ołowiu" to IMO mocno nierówna książka.

Tytułowy "Litr ciekłego ołowiu", dla mnie dziwaczny. Lubię opowiadania z Robertem Stormem, ale to jest, moim zdaniem, mało ciekawe. Sposób realizacji zlecenia przypadkowo-bezsensowny.

Kilka opowiadań zupełnie umknęło z pamięci zaraz po przeczytaniu.

"Czuhajster" nawiązujący do wcześniejszej historii o przedwojennym tajnym instytucie, takie sobie.

"Harcerka" to klasyczne postapo. Fajnie się zapowiada, dobry wstęp do niezłej książki. Niestety samo opowiadanie jest tylko wstępem. Nie ma właściwie akcji. Ale tutaj chętnie bym przeczytał książkę.

"Sezam czerwia" niezła historia w przeszłości, niestety powalona zakończeniem bez sensu.

Tutaj trochę przyspojleruję:

Spoiler
Sezam czerwia
W opowiadaniach z podróżami w czasie trzeba bardzo uważać, żeby bohater nie zniknął sam siebie, zmieniając przeszłość. W tym opowiadaniu nieznany bohater z przyszłości prawdopodobnie nie zrobił nikomu krzywdy, ale aż nie chce się wierzyć, że wysyłając urządzenie działające na podświadomość, w przeszłość, w celu zebrania bogactw, nie sprawdził czy tytułowy sezam dotrwał w nienaruszonym stanie do jego czasów.

"Złudzenie negacji" to kolejne opowiadanie o doktorze Skórzewskim i jak opowiadania z czasów Rosji carskiej, jest IMO znacząco lepsze od tych o trądzie. Co ciekawe to magia, wszechobecna w opowiadaniach o Skórzewskim tutaj jest, uwaga!, wyjaśniona.

 

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  
Wysłany przez: @pawelk

"Harcerka" to klasyczne postapo. Fajnie się zapowiada, dobry wstęp do niezłej książki. Niestety samo opowiadanie jest tylko wstępem. Nie ma właściwie akcji. Ale tutaj chętnie bym przeczytał książkę.

Pawle, to jest właśnie problem, o którym pisałam - od jakiegoś czasu Pilipiuk bardziej skupia się na świecie przedstawionym niż na fabule. Z tego uniwersum jest jeszcze jedno opowiadanie i też ma raczej pretekstową akcję. W podobnych (tylko bardziej fantasy niż postapo) klimatach Pilipiuk napisał na razie dylogię "Przetaina" i "Okiść", z tym że dla ciut młodszych czytelników.

Co do braku logiki w "Sezamie czerwia" to zależy, jaką koncepcję podróży w czasie przyjmujemy. Jedna zakłada, że każda zmiana, jaką wprowadziliśmy w przeszłości, jest już dokonana w teraźniejszości ("Harry Potter i więzień Azkabanu"), druga że po dokonaniu zmiany rzeczywistość przeskakuje na alternatywną linię czasową. W tym drugim przypadku przed wysłaniem czerwia nie można było na 100% stwierdzić, czy się udało. Tzn. pewnie wysyłający wybrał miejsce, które dotrwało bezpiecznie do jego czasów, ale nie mógł przewidzieć, czy działania czerwia jakoś tego nie zmienią, co się zapewne stało. Przy czym przyznaję, że denerwują mnie takie zabiegi narracyjne, nie tylko tutaj.

Niemniej "Litr..." to wciąż niezły tom, jeszcze z kilkoma różnorodnymi opowiadaniami, podobnie jak kolejne "Wilcze leże", gdzie jednak pojawia się jedna dłuższa historia. Od "Złego lasu", który już czytałeś, Pilipiuk umieszcza w każdym tomie mniej opowiadań, a część z nich to właściwie mikropowieści, z tym że właśnie bardziej opisowe niż fabularne. Jak już wspominałam pomimo całej sympatii do autora mi ta zmiana nie odpowiada...


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

Tymczasem na stronie wydawnictwa Fabryka Słów pojawiły się zapowiedzi dwóch kolejnych książek. Pierwsza to zbiór opowiadań "Biały dom", ale wygląda na to, że zdominuje je Skórzewski:

Krętymi ścieżkami pełnymi miejsc kultu i niewolniczych grobów Andrzej Pilipiuk prowadzi nas przez czas i przestrzeń. Doktor Skórzewski śledzi raczkujące początki tajemniczej transfuzji krwi. W odległym Fajum bada starożytne pochówki w poszukiwaniu zaginionego panaceum cenniejszego niż złoto. Dzięki snom i wizjom szamańskim mierzy się z tajemniczą chorobą, która ma swoje początki w Białym Domu.

Przeszłość dopada również Roberta Storma, który pobłogosławiony przez ucznia Rasputina musi wypełnić przepowiednię i ruszyć na poszukiwania Trójcy Świętej.

Natomiast druga, której Pilipiuk jest współautorem, mnie zaciekawiła.

„Historia Alternatywna” to podręcznik z rzeczywistości, która nigdy nie zaistniała. Polska ma superbroń, kolonie i potęgę, o jakiej nawet nie śniliśmy.

Bez opowieści. Bez beletrystyki. Sama wersja wydarzeń, której nigdy nie uczono w szkołach.

Ze wszystkich historii które się nie wydarzyły, te nie wydarzyły się najbardziej.

1774629455-Pilipiuk_Historia_03-1012x1536.jpg
 
Lubię Pilipiukowską alternatywną i potężną Polskę z opowiadań, więc czuję się zachęcona. A łoś dopełnia obrazu szaleństwa 😉 .

OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 
Wysłany przez: @maruta

Co do braku logiki w "Sezamie czerwia" to zależy, jaką koncepcję podróży w czasie przyjmujemy. Jedna zakłada, że każda zmiana, jaką wprowadziliśmy w przeszłości, jest już dokonana w teraźniejszości ("Harry Potter i więzień Azkabanu"), druga że po dokonaniu zmiany rzeczywistość przeskakuje na alternatywną linię czasową. W tym drugim przypadku przed wysłaniem czerwia nie można było na 100% stwierdzić, czy się udało. Tzn. pewnie wysyłający wybrał miejsce, które dotrwało bezpiecznie do jego czasów, ale nie mógł przewidzieć, czy działania czerwia jakoś tego nie zmienią, co się zapewne stało. Przy czym przyznaję, że denerwują mnie takie zabiegi narracyjne, nie tylko tutaj.

Jasne, tylko w pierwszym przypadku obrazy by dotrwały, bo inaczej by nie miało sensu wysyłania, ale by nie mogły dotrwać, bo Storm je znalazł. W drugim, może rzeczywiście czerw coś zrobił, ale o tym nie ma w opowiadaniu. Więc czegoś tu brakuje. IMO to jest tak, że aby napisać dobrą powieść o podróżach w czasie, trzeba nieźle ogarniać logikę wydarzeń o ile dopuszczasz ingerencję. 

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

@pawelk 

O ile w pierwszej opcji da się zachować logikę, to w drugiej raczej nie. A myślę, że Pilipiuk wybrał właśnie drugą. Czyli jakiś X z roku 2222 znalazł piwnicę, która dotrwała do jego czasów i wysłał czerwia. W tym momencie świat przeskoczył na alternatywną linię, w której czerw działa w 1942 roku i wszystko, co się z jego powodu stało, dla X jest teraz dokonaną przeszłością. Czyli X nie mógł wcześniej znać wydarzeń takich jak zalanie piwnicy czy akcje Storma, a kiedy się o nich dowiedział to były już dla niego historią. Oczywiście teoretycznie mógł wysłać kolejnego czerwia, żeby zapobiec niepożądanym skutkom, ale jest wiele powodów dla których to mogło być niemożliwe. 

I rzeczywiście szkoda, że owo zalanie to taki imperatyw narracyjny, by zachować pewien status quo potrzebny do kontynuowania historii Storma w obecnym kształcie. Ale jestem w stanie zaakceptować brak wyjaśnienia. Może po prostu stróżujący czerw był początkowo silniejszy i w obawie przed odkryciem skarbu odstraszył jakiegoś hydraulika, który w pierwotnej linii czasowej wymienił uszkodzoną rurę, co zapobiegło przeciekom?

Przyznam, że mnie bardziej zirytował ewidentny błąd w "Reputacji", ale sam autor przyznał, że to wina przeoczenia 😉 .


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 
Wysłany przez: @maruta

Może po prostu stróżujący czerw był początkowo silniejszy i w obawie przed odkryciem skarbu odstraszył jakiegoś hydraulika, który w pierwotnej linii czasowej wymienił uszkodzoną rurę, co zapobiegło przeciekom?

To niezłe 🙂

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 

"Wilcze leże" to strasznie nierówna książka. Czasami odnoszę wrażenie, że autor tracił wenę, tracił ten element magii, która charakteryzuje jego opowiadania.

Po kolei:

Odległe krainy - Robert Storm i żydowski mistycyzm, niezły pomysł, fajne wykonanie.

Promienie X - doktor Skórzewski i wilkołaki, niezły pomysł, trochę uśmiechu.

Lalka - Robert Storm, zupełnie nic z tego nie rozumiem, od początku do końca, ani magii ani logiki w pomyśle. Gdyby to nie był Robert Storm to by mógł być każdy Jan Kowalski.

List z wysokich gór - znów Robert Storm, ale bez magii. Mimo wszystko ciekawe, tylko zupełnie inny "świat".

Wilcze leże - powrót do opowiadania z którejś wcześniejszej książki, taki spin-off, do tamtego opowiadania. Znów wilkołaki i Żydzi. Całkiem niezłe.

Cmentarzysko Marzeń - Robert Storm, pomysł fajny, zakończenie mocno filozoficzne, mnie nie rusza.

Ci, którzy powinni pozostać - doktor Skórzewski, dla mnie zbyt dużo wykładów z medycyny, mimo że pomysł całkiem ciekawy.

Samobójstwo na Maślicach - tutaj autor pojechał na koksie, zero magii, totalna makabreska, ciekawa historia, która mogła by być początkiem czegoś fajnego, a kończy się byle jak. 

Relikwiarz - Robert Storm, poszukiwanie zguby, bez magii i bez szczególnego "śledztwa", znów gdyby to nie był Robert Storm, to by mógł być każdy Jan Kowalski.

Szafa - zupełnie nie rozumiem dlaczego to coś pojawiło się w tym zestawie. Niby śmieszne, ale wcale nie. Ani w tym magii, ani gry słów, takie coś co miało być anegdotą ale nie jest.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

Czytałeś nie po kolei - "Wilcze leże" jest przed "Złym lasem", chronologicznie i fabularnie.

Pilipiuk przyznał, że w tym okresie eksperymentował z potencjalnymi nowymi bohaterami. Niestety akurat tego, który dla mnie był najbardziej obiecujący, czyli bohatera "Samobójstwa...", porzucił...

 


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 
Wysłany przez: @maruta

Czytałeś nie po kolei - "Wilcze leże" jest przed "Złym lasem", chronologicznie i fabularnie.

a to coś zmienia?

Wysłany przez: @maruta

Niestety akurat tego, który dla mnie był najbardziej obiecujący, czyli bohatera "Samobójstwa...", porzucił...

Ja nie kupiłem tego archiwisty, jakoś tak mało przekonywująca historia, która się sama rozwiązuje, bez olegendowania.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

Zmienia o tyle, że w "Złym lesie" pojawiają się postacie i niektóre wątki z "Wilczego leża", ale bez znajomości wcześniejszego opowiadania czytelnik o tym nie wie. Dla fabuły nie ma to większego znaczenia, jednak coś tam uzupełnia i wyjaśnia. Na przykład w finale "ZL" Sławek natyka się na wilka, który go nie atakuje, chłopak nie wie dlaczego. W "Wilczym leżu" jest powód. 


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 6005
 
Wysłany przez: @maruta

Zmienia o tyle, że w "Złym lesie" pojawiają się postacie i niektóre wątki z "Wilczego leża", ale bez znajomości wcześniejszego opowiadania czytelnik o tym nie wie. Dla fabuły nie ma to większego znaczenia, jednak coś tam uzupełnia i wyjaśnia. Na przykład w finale "ZL" Sławek natyka się na wilka, który go nie atakuje, chłopak nie wie dlaczego. W "Wilczym leżu" jest powód. 

a widzisz, czyli faktycznie tamto jest kontynuacją 😉 ale nie ma tego złego, bo tamto czytane jako pierwsze jest bardziej tajemnicze. I w niczym to nie przeszkadza.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Moderator
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 4428
Topic starter  

"Przetaina" i "Okiść" to jak na razie dylogia powieści w klimacie fantasy/postapo. Samej magii nie ma powalająco dużo, ale akcja rozgrywa się w jakiejś nieznanej krainie, która może być zarówno kompletnie nowym światem, jak i naszą Ziemią za kilka tysięcy lat i po kilku apokalipsach, bo bohaterowie żyją na gruzach bardziej zaawansowanej cywilizacji Przodków. Fabularnie jest to połączenie idei i klimatu z takich opowiadań jak "Bunt szewców" i "Harcerka", a zarazem chyba najpełniejszy wyraz marzeń Pilipiuka o społeczeństwie idealnym. Oto gdzieś w nadmorskim mieście zamieszkuje lud czczący Kociogłową Boginię Nefem. Żyje według prostych, surowych i bardzo jednoznacznych praw. Wszyscy ciężko pracują i cieszą się tą pracą. Każdy wykonuje swoje zadania z oddaniem, a każda profesja uważana jest za tak samo ważną. Szczególnie istotni są rzemieślnicy, wykonujący często zawód odziedziczony po przodkach. Ludzie przestrzegają rygorystycznych zasad moralnych i etycznych. Są też religijni, do granic fanatyzmu - dość wspomnieć, że każdy nosi pierścienie pokuty i używa ukrytych w nich ostrzy by okaleczać się kiedy zgrzeszy dosłownie myślą, mową, uczynkiem bądź zaniedbaniem.

Oczywiście gdyby cały świat był taki "idealny" to zabrakłoby materiału na fabułę, więc wyznawcy Nefem to stosunkowo niewielki naród, żyjący obok mniej prawomyślnych sąsiadów. Do tego zbliża się inwazja przybyłych zza morza wyznawców złego boga-węża. Bohaterowie stają w obliczu zagłady i zaczynają myśleć o ucieczce w głąb kontynentu... 

I tu warto zaznaczyć, że nie bez powodu napisałam w pierwszym zdaniu "na razie dylogii". Autor bardzo wyraźnie ma plany na cykl o długości porównywalnej do "Oka jelenia". Przez dwa tomy sporo się wydarzyło, ale można odnieść wrażenie, że akcja właściwa zacznie się dopiero w tomie trzecim (jeśli taki się ukaże). A zasugerowanych potencjalnych wątków jest na 5 tomów, nie pisząc o tych głównych, które już się rozwijają. Oczywiście nie wszystko musi zostać wyjaśnione czy wykorzystane, zwłaszcza że cały czas mamy jednak warstwę mistyczno-religijną, a jak wiadomo w takich wypadkach czasem "nie ma dowodów. Są znaki".

Czyta się jak zawsze szybko i przyjemnie, choć dużo wylatuje z pamięci. Całość pomimo filozoficznych wtrętów jest raczej rozrywkowa. Jak to u późnego Pilipiuka bywa postacie dużo mówią i myślą, często o sprawach wynikających z kontekstu - o historii, moralności, naturze ludzkiej... Dodatkowo (kolejny lubiany zwyczaj autora) młodzi bohaterowie są bardzo... rozwinięci? Ponad normę? Sprawni fizycznie, z doświadczeniem, posiadający różnorodną wiedzę i umiejętności. To coś, co Pilipiuk często stosuje, raz lepiej, kiedy może to uzasadnić, innym razem gorzej. W "Przetainie" nie jest to bardzo sztuczne, ale trochę irytuje.


PawelK lubi
OdpowiedzCytat
Strona 3 / 3
Share: