Podsumowując i opinie widzów i recenzentów, z grubsza - film jest nudny i z nieokreślonym targetem.
Twtter is a day by day war
Obejrzałem wczoraj. Na szybko: ten film wygląda tak, jakby autor scenariusza ściągał i to jeszcze nieudolnie.
Wyłapałem interesujący szczegół. Rozmawiając z Tomaszem (przepraszam, z Tomkiem), Gierymska wyciąga teczki. Najpierw Łajmy (70 lat, urodzona w 1901), potem Adiosa i innych. W tej Adiosa jak byk stoi, że materiały przygotowało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie dla komórki dziedzictwo. Jest też data. Nie, akcja nie dzieje się w latach 50. W papierach widnieje 17 lipca 1971 roku (być może jest to odniesienie do jakiejś daty z serialu Samochodzik i templariusze). Wiadomo, ściśle tajne. No i bardzo pilne.
Dohnal w papierach (też z MPB) to jakiś Jensen (lub Jansen). Duńczyk, profesor archeologii, pracujący w Kopenhadze. Pozostałych nie jestem w stanie przeczytać.
Gierymska jeździ Mercedesem, więc nie jest zwykłym urzędnikiem 🙂
Póki co, tyle.
Wyłapałem interesujący szczegół. Rozmawiając z Tomaszem (przepraszam, z Tomkiem), Gierymska wyciąga teczki. Najpierw Łajmy (70 lat, urodzona w 1901), potem Adiosa i innych. W tej Adiosa jak byk stoi, że materiały przygotowało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie dla komórki dziedzictwo. Jest też data. Nie, akcja nie dzieje się w latach 50. W papierach widnieje 17 lipca 1971 roku (być może jest to odniesienie do jakiejś daty z serialu Samochodzik i templariusze).
Brawo, nie przyszło mi do głowy żeby się temu przyjrzeć. Czyli czas akcji to lipiec 1971, może jakiś ekspert motoryzacyjny się wypowie czy zgadzają się marki pojazdów:) Tylko dlaczego Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a nie MSW?
To nie jest ani szczególnie trudna, ani zajmująca tajemnica.
Znalazłem jeszcze kilka kwiatków, ale może jutro się do tego zbiorę.
Bartosz Żurawiecki, krytyk filmowy (prowadzi dział recenzji miesięcznika Kino) na FB:
Jako że pacholęciem będąc przeczytałem wszystkie części Pana Samochodzika (żeby nie było, że czytałem wyłącznie "Anię z Zielonego Wzgórza"), obejrzałem dzisiaj najnowszą ekranizację (?). I sposród rozlicznych jej atrakcji najbardziej podobały mi się następujące: 1. szpieg z Krainy Deszczowców, Hiszpan Don Pedro mówiący nieskazitelną polszczyzną bez akcentu 2. rezolutna nastolatka, która na początku lat 70. (a może nawet zgoła pod koniec 60.) przewidziała czwartą falę feminizmu 3. pusty, bez turystów, obsługi i biletów wstępu zamek w Malborku, po którym biegają wte i wewte członkowie gangu wspomnianego Don Pedra z kłopotliwym pakunkiem w postaci Marii Dębskiej 4. i creme de la creme - opinający klatę Pana Samochodzika podkoszulek, tak permanentnie śnieżnobiały mimo przewracających się samochodów i spadających sufitów, że obwołać go trzeba największym skarbem tego filmu.A to, że np. wpadają do studni, a wychodzą bocznymi drzwiami, to kto by się tym przejmował.
Podsumowując i opinie widzów i recenzentów, z grubsza - film jest nudny i z nieokreślonym targetem.
Aaaa i Tomek vel Tomasz vel Pan Samochodzik nie daje się lubić.
Twtter is a day by day war
Hiszpan Don Pedro mówiący nieskazitelną polszczyzną bez akcentu
Tak jak Niemcy w "Stawce" i obcokrajowcy w 90% filmów. Zwykłe czepialstwo.
John Malkovich jak grał Ruska to mówił madier fakier.
Z gazety, którą czyta Sokole Oko, możemy dowiedzieć się, że Tomasz odnalazł już skarb Atanaryka, święty relikwiarz i monety zrabowane przez Koeniga. Później jest trochę szydery z Tomasza, żeby przypadkiem nie skończył jak Ikar.
Jedną z bohaterek kroniki obok materiału o Samochodziku jest z kolei 67-letnia Marianna Dzban.
Ja ten artykuł rozkminiałem ze zwiastuna. Info o wcześniejszych sukcesach Tomasza nie dało się wtedy odczytać.
Obejrzałem 20 minut i musiałem wyłączyć. Mimo wszystko spodziewałem się produkcji na wyższym poziomie, a tutaj wszystko jest żenujące.
Obejrzałem 20 minut i musiałem wyłączyć. Mimo wszystko spodziewałem się produkcji na wyższym poziomie, a tutaj wszystko jest żenujące.
Kolejny ultras:)
Wiem, że we współczesnym kinie liczą się tylko emocje, a logika ma znaczenie drugo, a może nawet trzeciorzędne i w serialach fantasy nawet czasami to kupuję. Ale w kinie przygodowym potrzebuje rozumieć, co oglądam, a tutaj nie zrozumiałem. Skąd taka władza w obozie harcerskim jakiegoś małego firerka niewiele starszego od harcerzy, którymi pomiata w biały dzień? W jednej scenie trójka bohaterów kopie saperkami w dole gówna (?) i widzi "czerwonych", w następnej jest gnębiona za kolejną przegraną ponoć z ich powodu - jakiś felerny egzemplarz filmu mi się trafił z usuniętymi scenami?
Skąd taka władza w obozie harcerskim jakiegoś małego firerka niewiele starszego od harcerzy, którymi pomiata w biały dzień? W jednej scenie trójka bohaterów kopie saperkami w dole gówna (?) i widzi "czerwonych", w następnej jest gnębiona za kolejną przegraną ponoć z ich powodu - jakiś felerny egzemplarz filmu mi się trafił z usuniętymi scenami?
Hmm... niby nie wziąłem etatu adwokata filmu ale dziwi mnie, że przeszkadzają ci takie duperele, zwłaszcza że IMO nie masz tutaj racji. Naprawdę nie kojarzysz z dzieciństwa sytuacji gdy jakiś silniejszy zawodnik gnębił słabszego dzieciaka? To zdarzało się prawie w każdej grupie, w szkole, na podwórku, na koloniach. Skala tylko była różna. A tutaj to gnębienie jest zresztą w wymiarze soft, bo do przemocy fizycznej nie dochodzi. Ta druga sprawa to didaskalia wplecione tylko po to żeby jakieś życie obozowe pokazać, więc zastosowano skrót, bo rzecz kompletnie nieistotna dla fabuły.
Trudno się nie zgodzić. Na obozach czy koloniach prawie zawsze znalazł się jakiś typ albo grupa, która próbowała podporządkowywać sobie resztę. Zresztą w szkołach bywało podobnie.
Moim zdaniem nic szczególnego, poza tym, że oczywiście w filmie polecieli schematem i zrobili z niego tępego osiłka, a to nie zawsze tak działało.
Spoko, kupuję gnębienie, ogarniam samą ideę. Ale jak byłem w wojsku nawet tam nie zdarzała się sytuacja, że dziadek wysyła jednego kota do obierania ziemniaków na obiad, bo taką miał fantazję* 😀 Nie, no przepraszam, ziemniaki musiały zostać obrane i co - ta gruba kucharka pomogła dzieciakowi w obieraniu? Czepiam się drobiazgów, bo ten brak sensu zatrzymał mnie w dwudziestej minucie tego amerykańskiego z ducha, a polskiego z wyglądu i wykonania filmu.
* Nie byłem na obozie harcerskim, więc uciekam się do takich doświadczeń, jakie mam. Możliwe, że całkiem błędnych i fala w wojsku to pryszcz w porównaniu z tym, co się wyprawiało wśród nieletnich harcerzy i zuchów.
Nie wojsku, w harcerstwie też nie, ale zakładam, że w takich paramilitarnych organizmach są po prostu dyżury w kuchni, albo zsyła się tam za karę. Może więc miał dyżur, albo karę. Ja bym się raczej przyczepił, że na tym obozie nie ma żadnych zbiórek ani zorganizowanych zajęć, żadnych instruktorów nie widać, tylko dzieciaki snują się na własną rękę. Harcerstwo kojarzy mi się inaczej, ale praktyki nie mam.
Obóz harcerski to i tak pryszcz w porównaniu z opustoszałym w środku lata Malborkiem, w którym rezyduje Adios z kumplami. Zamek w zasadzie nigdy nie został zdobyty, więc być może Adios kupił go za dewizy od jakiegoś ówczesnego Czerwonki i zwyczajnie się w nim rozgościł 🙂
PS Tak mi się skojarzyło, że Mentorek nawija trochę jak Kostek z Listów do M.
Obóz harcerski to i tak pryszcz w porównaniu z opustoszałym w środku lata Malborkiem, w którym rezyduje Adios z kumplami.
Tak, też mnie to wkurza. Zwłaszcza, że wystarczyło by akcja rozgrywała się w nocy, jak w powieści, i już byłoby wiarygodniej.
Postaram się córki namówić żeby ze mną obejrzały. Ciekawy jestem co powiedzą. Teoretycznie są w targecie.