Forum

O filmach, do który...
 
Notifications
Clear all

O filmach, do których wracam i o tych, do których nigdy nie wrócę.


Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4959
Topic starter  
Tak mnie natchnęło ostatnio na weryfikację wspomnień filmowych.
Przyznam, że stało się tak po obejrzeniu kawałeczka, końcówki w zasadzie, filmu Never Ending Story z 1984 roku. Filmu, który oglądałam jako dzieciak (wszak było to 37 lat temu) w kinie oczywiście, bez popcornu i kawy, za to z wypiekami na polikach i łzami płynącymi rwistym strumieniem.
Jeszcze do wczoraj pozostał mi ten obraz w pamięci jako piękna bajka, z latającym psem, z magią, z pięknym chłopcem Atreyu, z Wielkim Głazem, cudowną Cesarzową i ze scenami, które mroziły w żyłach krew. Do wczoraj. Dzisiaj bowiem, pies okazał się smokiem, efekty końca Świata Fantazji wcale nie straszyły, Pożeracz Skał był z papieru a straszny wilkołak był niewiarygodnie sztuczny. I polał się ten mój zasób łez....raz, że mimo wszystko się wzruszyłam, a dwa, że mi się popsuły wspomnienia. Przez tyle lat nosiłam ten film w sercu jako coś niepowtarzalnego. Jedyne co w żaden sposób mnie nie zdołowało, to muzyka z tego filmu. Nie tylko utwór śpiewany przez Limahla,  tylko cały soundtrack, który sobie oczywiście od razu przesłuchałam z niedosytu wrażeń wizualnych.
 
1631120709-ns.jpg
 
Piszę o tym, bo zdarzało mi się nie raz wracać do produkcji z przed wielu lat. Właśnie z sentymentu. Dla odnalezienia wrażeń z czasów dawnych i tych chwil, w których się tak po prostu można było zatracić, zapomnieć o wszystkim. 
Wczorajsze Never Ending Story zabiło mi moje wspomnienia z dzieciństwa i teraz słysząc piosenkę Limahla nie będę widziała latającego psa, tylko różowatego smoka ze sztucznym ogonem. Do tego filmu wróciłam przypadkiem ale do niektórych filmów wracam świadomie. Z pełną odpowiedzialnością za późniejsze doznania. I cieszy mnie, że oglądając któryś raz z kolei Mamma Mia! mogę się tak samo dobrze bawić jak wtedy kiedy oglądałam go pierwszy raz.
 
1631120884-mm.jpeg
 
Właśnie te dobre, radosne i pełne energii wspomnienia są napędem do tego, żeby obejrzeć coś w tym klimacie ponownie. Nie ukrywam, że zazwyczaj są to komedie albo filmy ze starego polskiego kina. Te czarno-białe przywołujące nie tylko wspomnienie samego obrazu ale i wszystkich dodatkowych bodźców zewnętrznych typu: "co ty oglądasz dziecko!, czemu oglądasz telewizor na leżąco, nie jedz jak oglądasz" albo zapachy domostwa i niejaki wstyd, kiedy gdzieś tam pojawił się pocałunek aktorów a rodzice kazali zakrywać oczy. Przypomina się wtedy mój dom i dzieciństwo jakże w zasadzie beztroskie.
 
1631121525-pc.jpg
 
Wracam nie tylko do filmów lekkich i z ładunkiem dobrej zabawy. Czasami wybieram te, które kiedyś dla mnie coś znaczyły lub zostały pięknie zrealizowane, zmontowane, albo ze wspaniałą muzyką, że aż chcę sobie to wszystko przypomnieć jeszcze raz, lub dla towarzystwa. I takimi filmami ostatnio były: Bękarty Wojny, Grease, filmy Hitchcocka, Mullholand drive, Efekt motyla Te wymienione tu przed chwilą obejrzałam ostatnio z osobą, która nigdy w życiu ich nie oglądała, więc było miło o nich później porozmawiać z kimś, kto ma świeże wrażenia i doznania. Jedynym odstępstwem od tego powyżej jest film Pluton, który obejrzałam tak wiele razy w pewnym okresie, że póki co, myślę, że szybko ponownie go nie obejrzę. 
 
1631121634-platoon.jpg
 
Skoro napisałam o filmach, do których wracam i przypadkowym Never Ending Story, to napiszę również dlaczego do niektórych filmów nigdy nie wracam, a w każdym razie nie mam ochoty wrócić. 
Nie wracam do filmów kiepskich ( o kiepskich filmach lub po prostu o filmach gorszych piszemy na forum w innym wątku) i nie wracam do filmów, które wywróciły mi mój świat w jakiś sposób, które spowodowały tak silne doznania i tak zapisały się w pamięci z całym ładunkiem emocjonalnym, że każde przypomnienie sobie o pewnych obrazach z tych filmów wywołuje nadal ogromny smutek. 
Nie, nie żałuję że dane mi było zobaczyć takie produkcje. Dzięki tak wspaniałym filmom jestem bogatsza o osobiste doznania i wzruszenia, które nauczyły mnie w życiu realnym trochę innego spojrzenia na świat, poniekąd też nauczyły pokory i wyrozumiałości do tego wszystkiego z czym przychodzi mi walczyć lub po prostu się zmierzać. 
Tak wiem, film to tylko.... film. Jak może czegoś uczyć i cóż może przekazać...... Oparty czasem na faktach a czasem od początku do końca wymyślony. Ale filmy biorą się z obserwacji życia, są dla nas i czasami przecież też o nas.  
Nie wrócę do Listy Schindlera, Pasji, Cienkiej czerwonej linii, do Jokera też nie chcę wracać, Requiem dla snu, Musimy porozmawiać o Kevinie, Skóra w której żyję. Oczywiście to tylko niektóre filmy, których nie chcę ponownie oglądać. 
 
1631121837-9788381259507.jpg
 
Ostatnio oglądałam film Experyment z 2001 roku, którego nie dokończyłam. Czytałam o tym doświadczeniu i wiem czym się skończyło, Nie chciałam dodatkowo wyryć sobie w pamięci scen dla spotęgowania mojego i tak silnego sprzeciwu do tego typu sztuk. Myślę, że mogłabym pokusić się jeszcze w swoim wpisie o kolejną kategorię: filmy, których nie byłam w stanie obejrzeć do końca. 
 
1631121913-eksperyment1.jpg
 
Myślę, że kino nadal wywiera na mnie ogromny wpływ. Powoduje zarówno poprawę nastroju, dodaje mi energii i sił.  Ale też niestety czasem przygasza i zatrzymuje mnie w pędzie. Wprowadza mi się wtedy do całego jestestwa przygnębienie a także łzy. Takie prawdziwie smutne, które nawet po wyschnięciu zostawiają na zawsze ślady na policzkach. Jednak dopóki nadal daję się uwieść podczas niektórych seansów oglądanym obrazom, dopóty wiem, że moje możliwości w postrzeganiu świata są nieograniczone i nie dopadnie mnie żadna nicość, gdyż na szczęście wszystko co związane z fantazją, tu filmową, jak powiedziała Cesarzowa w Neverending Story - "nie ma granic i nie ma końca". 
 
 
Temat został zmodyfikowany 2 tygodnie temu 8 times przez Aldona

Cytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3212
 
Wysłany przez: @aldona

Never Ending Story z 1984 roku. Filmu, który oglądałam jako dzieciak (wszak było to 37 lat temu) w kinie oczywiście, bez popcornu i kawy, za to z wypiekami na polikach i łzami płynącymi rwistym strumieniem.

Mam z tym filmem dokładnie tak samo i nie zaryzykuję jak Ty ponownego jego obejrzenia. Obawiam się, że moje wrażenia byłyby zbieżne z Twoimi. Zresztą do starych filmów z dużą ilością efektów specjalnych lepiej nie powracać, chyba że dla beki. Technika tworzenia takich efektów nawet przez ostatnich kilka lat poszła bardzo do przodu a o dopiero w porównaniu z produkcjami sprzed kilkudziesięciu lat. Teraz te filmy mogą bardzo rozczarować. Z tego samego powodu nie powracam do filmu "Edward Nożycoręki" czy "Kruk". Korci mnie, ale jednak tego nie robię.:)

Wysłany przez: @aldona

I cieszy mnie, że oglądając któryś raz z kolei Mamma Mia! mogę się tak samo dobrze bawić jak wtedy kiedy oglądałam go pierwszy raz.

Ja w zeszłym roku namówiłam Kustosza na obejrzenie ze mną filmu "Mamma Mia" i niestety nie cieszył mnie tak jak ostatnio (a widziałam go już ze 3 razy). Aczkolwiek podejrzewam, że jest to związane z tym, że nie podobał się mojemu towarzyszowi oglądania i jego frustracja przeniosła się na mnie.

Wysłany przez: @aldona

nie wracam do filmów, które wywróciły mi mój świat w jakiś sposób, które spowodowały tak silne doznania i tak zapisały się w pamięci z całym ładunkiem emocjonalnym, że każde przypomnienie sobie o pewnych obrazach z tych filmów wywołuje nadal ogromny smutek.

I tu będę z Tobą zgodna. Ja na pewno nie wrócę do filmu "Róża" czy "Pod mocnym aniołem".

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4656
 

Ja wracam do wielu filmów, przede wszystkim polskich i raczej nie najnowszych. W zasadzie cała moja filmoteka na DVD składa się z filmów, do których wracam. Co prawda od pewnego czasu nic już do niej nie przybywa, ale to nie z braku filmów godnych się w niej znaleźć, tylko z powodu łatwego dostępu do różnego rodzaju streamów w sieci. 

Ostatnimi czasy wracam, pokazując te filmy Milady. Z tych, których fizyczna obecność jest w moim domu konieczna wymienię:

”Nóż w wodzie”
”Do widzenia do jutra”
”Pociąg”
”Niewinni czarodzieje”
”Popiół i diament”
”Jowita”
”Zimna woja”
”Ziemia obiecana”
”Panny z Wilka”
”Człowiek z marmuru”
”Człowiek z żelaza”
”Przypadek”
”Miś”
”Ojciec chrzestny”
”Casablanca”

Lista z pewnością nie jest kompletna, piszę z głowy. Jakby co, uzupełnię.


OdpowiedzCytat
seth_22
(@seth_22)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 474
 

Ciekawy temat, aż dziw, że wcześniej nikt o tym nie pomyślał. Nie będę się rozpisywać i podzielę się tylko listą (też pisaną z głowy, w związku z czym też niekompletną), aczkolwiek każda pozycja z listy ma swoje mocne uzasadnienie. 

Filmy, do których wracam: 

Początek zbieżny z Kustoszem, o czym kiedyś rozmawialiśmy 😉

"Pociąg"

"Do widzenia, do jutra".

"Nóż w wodzie"

"Matka Joanna od Aniołów"

"Dzień świra"

"Rękopis znaleziony w Saragossie"

"Przypadek"

"Popiół i diament"

"Człowiek z marmuru"

"Psy"

"Przesłuchanie"

"Zaklęte rewiry"

"Wielki Szu"

"Rejs"

 

"Pulp Fiction"

"Czas apokalipsy"

"Łowca androidów"

"Obcy - ósmy pasażer Nostromo"

"Zapach kobiety"

"Taksówkarz"

"Annie Hall"

"Lot nad kukułczym gniazdem"

"Milczenie owiec"

"Django"

"Co gryzie Gilberta Grape'a"

"Chłopcy z ferajny"

 

 

 


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4656
 
Wysłany przez: @seth_22

"Psy"

"Przesłuchanie"

"Zaklęte rewiry"

"Wielki Szu"

"Rejs"

 

"Pulp Fiction"

"Czas apokalipsy"

Też lubię i mam w swojej filmotece, ale jednak byłby to wybór w drugiej kolejności. Do swojego pierwszego szeregu koniecznie muszę dodać "Barwy ochronne" Zanussiego.


OdpowiedzCytat
seth_22
(@seth_22)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 474
 

O tak, „Barwy ochronne” jak najbardziej. 
Dorzucam jeszcze „Wodzireja”, krótkometrażowe „Zaliczenie” i „Ostatni dzień lata”, do którego mam jakąś słabość.

 


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4959
Topic starter  

Co Wy macie z tym "Nożem w wodzie"? Naprawdę tak Wam się podobał ten film?

Przyznam, że mam o nim dobre zdanie, ale jakby się ktoś mnie teraz zapytał o coś więcej, to nie umiałabym odpowiedzieć. Czas więc na przypomnienie sobie tego obrazu.

"Barw Ochronnych" w ogóle nie kojarzę.

"Popiół i Diament" jak najbardziej. Też mam na swojej liście. 


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2017
 

Strasznie poważne te wasze listy... Ja mam mocno inaczej. Szczerze - najczęściej wracam do filmów czysto rozrywkowych, na poprawę humoru. Zdecydowanie nie pokrywają się z filmami, które najbardziej cenię albo które dużo dla mnie znaczą.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3212
 
Wysłany przez: @aldona

Co Wy macie z tym "Nożem w wodzie"? Naprawdę tak Wam się podobał ten film?

To nie jest zły film ale na pewno mnie nie zachwycił i na pewno nie znajdzie się na mojej liście filmów, do których chętnie bym wróciła.

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4656
 
Wysłany przez: @aldona

Co Wy macie z tym "Nożem w wodzie"? Naprawdę tak Wam się podobał ten film?

Ktoś kto żeglował po WJMach nie może chyba nie czuć klimatu tego filmu. Bo to dla klimatu wciąż do niego wracam, choć ta kameralna historia też mi się podoba.

Wysłany przez: @maruta

Szczerze - najczęściej wracam do filmów czysto rozrywkowych, na poprawę humoru. Zdecydowanie nie pokrywają się z filmami, które najbardziej cenię albo które dużo dla mnie znaczą.

To teraz może kilka konkretnych tytułów:)


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
... Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4959
Topic starter  
Wysłany przez: @kustosz

Ktoś kto żeglował po WJMach nie może chyba nie czuć klimatu tego filmu

Nie zgadzam się. Można poczuć klimat filmów o różnej tematyce niekoniecznie znając dogłębnie np. wspinaczkę górską, nurkowanie czy jazdę powyżej 250km na godzinę albo katastrofę samolotową. Nie mówiąc już o morderstwie czy ściganiu zbrodniarza. 

Chyba muszę jednak przypomnieć sobie ten film, żeby jakoś obalić dosadniej Twoje podejście.  


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2017
 
Wysłany przez: @kustosz
Wysłany przez: @maruta

Szczerze - najczęściej wracam do filmów czysto rozrywkowych, na poprawę humoru. Zdecydowanie nie pokrywają się z filmami, które najbardziej cenię albo które dużo dla mnie znaczą.

To teraz może kilka konkretnych tytułów:)

Musicale! Do wielu z nich chętnie wracam, zarówno do klasyki, jak i nowszych. "Jesus Christ Superstar", "Skrzypek na dachu", "Deszczowa piosenka", "Grease", "Gospoda świąteczna", z nowszych "La La Land" i ""Across the Universe"... I masa innych. Mogę do nich wracać wielokrotnie.

Stare, dobre komedie, jakich "teraz już nie robią". Tutaj na czele Mel Brooks, ale i wcześniejsze/późniejsze tytuły. "Legalna blondynka" i "Żywot Briana"

Fantastyka i filmy komiksowe. Mało co tak odrywa od rzeczywistości i daje czysty "fun".

Pierwszy "Matrix" - to tak a propos kolejnej części:

Westerny... Teraz trochę mniej, ale nadal jakby mi ktoś zaproponował seans "Białego kanionu", "Dzikiej bandy" czy "Za garść dolarów" to bym na to poszła 😉

Spora część "disneyów" i Shrek.

Prawie wszystko z Alem Pacino tak do "Informatora" włącznie. Wszystko z Bogartem...

"Podejrzani", "Atak na posterunek 13" (stara wersja), "Gladiator", "Rzymskie wakacje".

Do takich filmów wracałam nie raz i mogłabym wrócić ponownie. Natomiast nie są to filmy, które uważam za najlepsze ani takie, które najmocniej na mnie wpłynęły. Byłam wstrząśnięta "Funny Games", ale nie chcę go znowu oglądać. Za jeden z najlepszych filmów w historii kina uważam "Trzeciego człowieka", ale nie widziałam go od lat...

Podobnie z polskimi tytułami, żeby nie było, że nie lubię naszego kina.

 


OdpowiedzCytat
Share: