Forum

Notifications
Clear all

Nowe przygody Pana Samochodzika w oparach smrodku dydaktycznego  

Strona 1 / 3
  RSS

Kustosz
(@kustosz)
Medycyna zna różne przypadki Admin
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 3036
23 stycznia 2020 01:21  

„Nowe przygody Pana Samochodzika” to jest ten tom serii Nienackiego, który wraz z upływem lat najwięcej stracił w moim osobistym rankingu. Zawsze bardzo lubiłem go za jedyny, niepowtarzalny, fantastyczny klimat wakacji nad jeziorem. Obozowisko z widokiem na przesmyk, wędrówki przez wypaloną słońcem pustynię Czaplaka, biwakowanie na wyspach, scena w której Marta smaży złowionego przez siebie szczupaka - absolutne mistrzostwo w tej kategorii, coś czego w równym stopniu nie udało się już powtórzyć ani w "Winnetou", ani w "Rękawicy" ani nigdzie indziej. W gospodzie ludowej nad Jeziorakiem, gdzie rozpoczyna się akcja, wspaniale pachniało przygodą, a nie skwaśniałym piwem jak napisał autor. Do tego rozpalająca wyobraźnię zatopiona ciężarówka z muzealnymi zbiorami. Nie przeszkadzało mi nawet to, że poszukiwanie skarbu odbywa się gdzieś w tle, a rozwiązanie zagadki historycznej dokonuje się mimochodem.

Niestety, Nienacki wplątał w ten klimat nachalną dydaktykę, której jako dziecko jakoś nie dostrzegałem, potem zaczęła mi przeszkadzać, a teraz irytuje na tyle, że psuje całą frajdę z lektury. Szkoda. Po co było Nienackiemu to całe nawracanie Czarnego Franka? W żadnym innym tomie serii aż tak nie bawił się w mentora i wychowawcę.


Cytat
Aldona
(@aldona)
Słońce, leżak, piach...wiosna! Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 4478
23 stycznia 2020 07:17  

A wiesz, że ja akurat tej dydaktyczności i mentorstwa nie zauważyłam? Raczej skupiłam się na tym, co Ty do dzisiaj cenisz w tej książce a mnie nuży. Nie tyle chodzi o samą przygodę co o to, że wszystko dzieje się nad wodą, w wodzie i blisko niej. Dlatego też taka byłam zaaferowana aby popłynąć chociaż raz większą łódką w celu poczucia klimatu. Tymczasem, to co do dzisiaj mnie w tej książce irytuje , to .... Marta. Nijak nie pasuje mi na tajemniczego Kapitana Nemo. Drażni mnie jej młody wiek a z drugiej strony dojrzałość i przemyślenia dużo starszej dziewczyny. Jakby się Nienacki nie mógł zdecydować ile dać jej lat. 


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1976
23 stycznia 2020 07:26  
Wysłany przez: @aldona

A wiesz, że ja akurat tej dydaktyczności i mentorstwa nie zauważyłam?

A jaki z tego wniosek? Masz duszę wrażliwej bardzo młodej dziewczyny. 


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
Słońce, leżak, piach...wiosna! Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 4478
23 stycznia 2020 07:36  
Wysłany przez: @aga

bardzo młodej

Oooo? Myślisz? 😀


OdpowiedzCytat
Wowax
(@wowax)
Wcale nie taki zły Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 2493
23 stycznia 2020 08:21  
Wysłany przez: @kustosz

Nowe przygody Pana Samochodzika” to jest ten tom serii Nienackiego, który wraz z upływem lat najwięcej stracił w moim osobistym rankingu. Zawsze bardzo lubiłem go za jedyny, niepowtarzalny, fantastyczny klimat wakacji nad jeziorem. Obozowisko z widokiem na przesmyk, wędrówki przez wypaloną słońcem pustynię Czaplaka, biwakowanie na wyspach...

W zasadzie tekst idealnie pasujący do mojej opinii...wystarczy, że w pierwszym zdaniu zmienię ,, najwięcej stracił,, na ,,nic nie stracił,,... reszta się zgadza!!!

I nie przeszkadza mi ani wątek dydaktyczny, ani Marta, ani nic... lubiłem i nadal lubię ,,Nowe przygody,,

 


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
Słońce, leżak, piach...wiosna! Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 4478
23 stycznia 2020 08:32  
Wysłany przez: @wowax

ani Marta, ani nic

Ty tak poważnie?


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1147
23 stycznia 2020 08:39  
Wysłany przez: @kustosz

Niestety, Nienacki wplątał w ten klimat nachalną dydaktykę, której jako dziecko jakoś nie dostrzegałem, potem zaczęła mi przeszkadzać, a teraz irytuje na tyle, że psuje całą frajdę z lektury. Szkoda. Po co było Nienackiemu to całe nawracanie Czarnego Franka? W żadnym innym tomie serii aż tak nie bawił się w mentora i wychowawcę.

Mi ta dydaktyka nie przeszkadza. Zwłaszcza, że można podejść do sprawy z drugiej strony - to jedyny przypadek, kiedy Nienacki pokusił się o zerwanie z czarno-białym stereotypem dobra i zła. Przy tym przemiana Franka jest nieźle uzasadniona i nie wynika wyłącznie z wychowawczych talentów Tomasza. Czy więc lepsze jest pokazywanie samych harcerzy i podobnych typów "grzecznej" młodzieży, do których czytelnicy mają aspirować, ale z którymi wielu osobom trudno się utożsamiać? Czy też wprowadzenie odrobiny szarości i pokazanie chłopaka, który nie jest "grzeczny", ale ma szansę stać się kimś lepszym? Mi ta druga opcja pasuje.

Dydaktyczne zapędy w "Nowych przygodach..." mogły być punktem wyjścia do projektu niezrealizowanego serialu TV, wzmiankę o którym odnalazł kiedyś Mirekpiano: Nie tak dawno napisałem scenariusz do siedmioodcinkowego serialu "Kurator". Jest to historia warszawskiego taksówkarza, który z poczucia społecznej odpowiedzialności zajmuje się wykolejoną młodzieżą.

"Nowe przygody..." to 1970 r., powyższy cytat pochodzi z 1972 r.

Wysłany przez: @aldona

Tymczasem, to co do dzisiaj mnie w tej książce irytuje , to .... Marta. Nijak nie pasuje mi na tajemniczego Kapitana Nemo. Drażni mnie jej młody wiek a z drugiej strony dojrzałość i przemyślenia dużo starszej dziewczyny. Jakby się Nienacki nie mógł zdecydować ile dać jej lat. 

Kiedyś wysunęłam teorię, że Marta miała być dwa-trzy lata starsza, potem Nienacki zmienił jej wiek, ale nie zmienił całej reszty. Świadczą o tym różne przesłanki, poza jej dojrzałością także:

- fakt, że właśnie dostała się na studia - dla osoby siedemnastoletniej było to możliwe tylko w szczególnych okolicznościach, ale nawet wtedy taka informacja powinna zdziwić Tomasza. A tymczasem on uważa to za coś normalnego.

- to, że wszyscy "dorośli" zwracają się do Marty per "pani", nawet osoby nie darzące jej sympatią, jak pan Anatol.

- jej samodzielność - i nie chodzi mi tylko o umiejętności, ale i to, na co pozwala Marcie rodzina. Czyli znikanie na całe noce, pływanie ślizgaczem, udawanie Nemo... Rozumiem, że kiedyś młodzież była bardziej niezależna, ale w przypadku siedemnastolatki to jednak trochę za dużo.

- to, że Nienacki opisuje Martę inaczej niż całą resztę młodzieżowych bohaterów, bardziej jak osobę dorosłą niż nastolatkę

To oczywiście tylko poszlaki. Możliwe też, że rzeczywiście pisarz inspirował się osobą Alicji Janeczek i "udoroślenie" Marty było jakąś próbą pokazania siedemnastolatki, która (pomijając metrykę) jest dojrzałą kobietą...

 


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1094
23 stycznia 2020 08:51  
Wysłany przez: @maruta

- fakt, że właśnie dostała się na studia - dla osoby siedemnastoletniej było to możliwe tylko w szczególnych okolicznościach, ale nawet wtedy taka informacja powinna zdziwić Tomasza. A tymczasem on uważa to za coś normalnego.

A o co opierasz tak kategoryczne stwierdzenie?

Moi oboje rodzice zdali na studia w wieku 17 lat, co z nimi było nie tak?

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1195
23 stycznia 2020 09:20  
Wysłany przez: @wowax
Wysłany przez: @kustosz

Nowe przygody Pana Samochodzika” to jest ten tom serii Nienackiego, który wraz z upływem lat najwięcej stracił w moim osobistym rankingu. Zawsze bardzo lubiłem go za jedyny, niepowtarzalny, fantastyczny klimat wakacji nad jeziorem. Obozowisko z widokiem na przesmyk, wędrówki przez wypaloną słońcem pustynię Czaplaka, biwakowanie na wyspach...

W zasadzie tekst idealnie pasujący do mojej opinii...wystarczy, że w pierwszym zdaniu zmienię ,, najwięcej stracił,, na ,,nic nie stracił,,... reszta się zgadza!!!

I nie przeszkadza mi ani wątek dydaktyczny, ani Marta, ani nic... lubiłem i nadal lubię ,,Nowe przygody,,

 

Podpisuję się pod wypowiedzią Wowaxa.

"Nowe przygody" są świetne.


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1147
23 stycznia 2020 09:53  
Wysłany przez: @pawelk

Moi oboje rodzice zdali na studia w wieku 17 lat, co z nimi było nie tak?

Nie napisałam, że coś z takimi osobami było "nie tak". Napisałam, że siedemnastolatka mówiąca o zdanych egzaminach na studia powinna wywołać jakąś reakcję Tomasza, ponieważ nie był to już typowy wiek maturalny.  Marta mówi, że chodziła do liceum w Iławie, czyli nie kończyła szkoły jedenastoklasowej. Oznacza to też, że akcja musi toczyć się najwcześniej w 1969 roku, bo dopiero wtedy reaktywowano licea. Dzieci z rocznika 1952 r., do którego powinna należeć, miały już system 8+4. Czyli Marta normalnie zdawałaby maturę w wieku 19 lat, może późnych 18. By zrobić to jako siedemnastolatka musiałaby pójść wcześniej do szkoły, żeby załapać się na rocznik 1951 - ten, który ponoć jako jedyny miał siedem klas plus liceum, ale nie mam potwierdzenia tej informacji. Jakby nie liczyć, coś tu nie pasuje. Albo liceum, albo matura w wieku 17 lat, albo właśnie "szczególne okoliczności". Uważam, że Tomasz powinien zwrócić na to uwagę, choćby w myślach, by uniknąć niejasności. 

Opcja numer dwa jest taka, że Nienacki poplątał systemy szkolne, ponieważ pisał powieść mając "utrwalony" w świadomości tryb jedenastoklasowy, który właśnie w drugiej połowie lat 60. ulegał zmianie. Pisał jednak dla czytelników, którzy "szli" już nowym systemem i powinien unikać takich sytuacji.


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1976
23 stycznia 2020 09:57  

A ja lubię Martę. Nie wiem kim tak naprawdę inspirował się Nienacki tworząc jej postać, ale w moim odbiorze jako czytelnika, musiał być tym kimś bardzo zauroczony, podziwiać tego kogoś. Stąd postać Marty jest tak idealna. 


OdpowiedzCytat
Aldona
(@aldona)
Słońce, leżak, piach...wiosna! Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 4478
23 stycznia 2020 10:04  
Wysłany przez: @aga

A ja lubię Martę.

I nie przeszkadza Ci, że jest tak bardzo nieprawdopodobna?


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1094
23 stycznia 2020 10:13  
Wysłany przez: @maruta

Albo liceum, albo matura w wieku 17 lat, albo właśnie "szczególne okoliczności". Uważam, że Tomasz powinien zwrócić na to uwagę, choćby w myślach, by uniknąć niejasności. 

Czyli Twoim zdaniem pisarz powinien przed napisaniem książki przeanalizować system szkolnictwa aktualnie obowiązujący w Polsce. W ten sposób pewnie by nigdy nie napisał żadnej książki bo jak już w kilku miejscach wykazywano na bakier był również z przepisami ruchu drogowego, okresami połowów i polowań, zasadami biwakowania itd. Gdyby chciał się wgłębiać w te wszystkie przepisy to zanim by się zajął pisaniem książki to przepisy by się zmieniły. W wielu wypadkach, pewnie i w tym, opierał się o własne doświadczenia i obserwacje a chwilę wcześniej, jak sama napisałaś, matura w wieku 17 lat nie była czymś szczególnym.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1147
23 stycznia 2020 10:27  

Biorąc pod uwagę grupę docelową akurat system szkolny był czymś oczywistym do sprawdzenia. Czytelnicy "Nowych przygód..." mogli nie interesować się zasadami biwakowania, nigdy nie zetknąć z polowaniem i mieć jeszcze kilka lat na przepisy ruchu drogowego, za to wszyscy chodzili do szkoły. I wiedzieli, w jakim wieku będą zdawać maturę. Dlatego moim zdaniem ten właśnie szczegół powinien być podany prawidłowo albo wyjaśniony. Zwłaszcza, że nabruździło głównie owo liceum, czyli element pochodzący z nowego już systemu. Rok 1969 był pierwszym, w którym licealiści zdawali maturę - czyli pisarz coś tam wiedział o zmianie systemu, ale nie chciało mu się sprawdzić, jakie ma to przełożenie na rzeczywistość.


OdpowiedzCytat
Wowax
(@wowax)
Wcale nie taki zły Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 2493
23 stycznia 2020 10:44  
Wysłany przez: @pawelk

Czyli Twoim zdaniem pisarz powinien przed napisaniem książki przeanalizować system szkolnictwa aktualnie obowiązujący w Polsce. W ten sposób pewnie by nigdy nie napisał żadnej książki bo jak już w kilku miejscach wykazywano na bakier był również z przepisami ruchu drogowego, okresami połowów i polowań, zasadami biwakowania itd. Gdyby chciał się wgłębiać w te wszystkie przepisy to zanim by się zajął pisaniem książki to przepisy by się zmieniły. W wielu wypadkach, pewnie i w tym, opierał się o własne doświadczenia i obserwacje a chwilę wcześniej, jak sama napisałaś, matura w wieku 17 lat nie była czymś szczególnym.

To widzę, że w ramach rewanżu Ty mnie dziś postanowiłeś rozbawić czepianiem się i mentorstwem! 🤣 🤣 🤣 

Bóg zapłać! 😜 


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1195
23 stycznia 2020 10:59  
Wysłany przez: @pawelk
Wysłany przez: @maruta

Albo liceum, albo matura w wieku 17 lat, albo właśnie "szczególne okoliczności". Uważam, że Tomasz powinien zwrócić na to uwagę, choćby w myślach, by uniknąć niejasności. 

Czyli Twoim zdaniem pisarz powinien przed napisaniem książki przeanalizować system szkolnictwa aktualnie obowiązujący w Polsce. W ten sposób pewnie by nigdy nie napisał żadnej książki bo jak już w kilku miejscach wykazywano na bakier był również z przepisami ruchu drogowego, okresami połowów i polowań, zasadami biwakowania itd. 

Pisarz powinien przed napisaniem książki zapoznać się z systemem szkolnictwa i innych dziedzin oraz ich reguł obowiązujących w Polsce w czasach, kiedy dzieje się akcja książki, którą pisze.

Podobnie rzecz ma się z powieściami historycznymi. Pisarz musi mieć pojęcie o tym, jak wyglądało życie w czasach, które opisuje: jakim językiem mówiono, jaki był system monetarny, jak się ubierano itp.

Inaczej jego twórczość jest niewiarygodna.

I tak - w wielu wypadkach musi się do tego solidnie przygotować. Czasem przygotowania trwają dłużej niż samo pisanie.

Pytanie jaki system szkolnictwa był w czasach opisywanych w "Nowych przygodach".

Czy wtedy osoby siedemnastoletnie szły już na studia?

Jeśli tak, to w porządku.

Jeśli nie, to czytelnicy mają prawo się czepiać 🙂 

Post został zmodyfikowany 4 miesiące temu 4 times przez Yvonne

OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1976
23 stycznia 2020 11:01  
Wysłany przez: @aldona
Wysłany przez: @aga

A ja lubię Martę.

I nie przeszkadza Ci, że jest tak bardzo nieprawdopodobna?

No własnie  dlatego, że jest tak idealna i perfekcyjna, myślę że pierwowzór był dla Nienackiego kimś ważnym. No wiesz, nie widzisz wtedy w człowieku żadnych wad, obraz jest mocno wyidealizowany. Dlatego nie, nie przeszkadza mi, że jest tak nierzeczywista. Odbieram ją jako hołd (w pewnym sensie) złożony komuś kogo się kocha.


OdpowiedzCytat
Wowax
(@wowax)
Wcale nie taki zły Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 2493
23 stycznia 2020 11:04  
Wysłany przez: @aga

Odbieram ją jako hołd (w pewnym sensie) złożony komuś kogo się kocha.

Śliczne jest to co napisałaś, ale w przypadku Nienackiego jedyną osobą jaka mi do tego by pasowała jest......Zbigniew Nienacki. 😆 


OdpowiedzCytat
Aga
 Aga
(@aga)
Kierowniczka Zamieszania Moderator
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1976
23 stycznia 2020 11:18  
Wysłany przez: @wowax
Wysłany przez: @aga

Odbieram ją jako hołd (w pewnym sensie) złożony komuś kogo się kocha.

Śliczne jest to co napisałaś, ale w przypadku Nienackiego jedyną osobą jaka mi do tego by pasowała jest......Zbigniew Nienacki. 😆 

A kto go tam wie...


OdpowiedzCytat
Maruta
(@maruta)
Member Potwierdzony
Dołączył: 11 miesięcy temu
Posty: 1147
23 stycznia 2020 11:38  
Wysłany przez: @yvonne

Czy wtedy osoby siedemnastoletnie szły już na studia?

Jeśli tak, to w porządku.

Jeśli nie, to czytelnicy mają prawo się czepiać 🙂

Jeśli akcja książki to 1969 rok, to właśnie już nie szły, chyba że wyjątkowo. Wg. wiki "Przedłużenie nauki w szkole podstawowej do lat 8 nastąpiło w myśl Ustawy z dnia 15 lipca 1961 r. o rozwoju systemu oświaty i wychowania (...). Realizacja reformy polegała na wprowadzeniu nowych programów kształcenia w klasach V-VII oraz zorganizowaniu w roku szkolnym 1966/67 klasy ósmej, do której poszli jako pierwsi uczniowie z rocznika 1952." Czyli gdyby Marta (rocznik 1952) szła normalnym trybem to powinna zdawać maturę w 1971 roku (zakończenie klasy ósmej 1967 rok + 4 lata liceum).

Możliwe, że poszła rok wcześniej do szkoły - wtedy jej edukacja trwałaby 11 lat i zdawałaby na studia jako siedemnastolatka, ale to już sytuacja, która powinna być wyjaśniona choćby jednym zdaniem, ponieważ młodym czytelnikom po prostu rzuca się w oczy. W końcu wydaną w 1970 roku powieść czytali uczniowie, dla których 8+4 było już normą.

Możliwe, że na przykład Marta jest z rocznika 1951, a ciągłe określanie jej jako siedemnastolatki wynika z tego, że nie skończyła jeszcze 18 lat. Ale kiedy pan Anatol powątpiewa w prawdziwość znaczka spinningowego Marty, mówiąc, że można taki dostać od 17. roku życia, ona odpowiada, że ma specjalne uprawnienia jako młody sportowiec, a nie, że skończyła już siedemnaście lat.

I owszem, wszystkie niejasności można jakoś tłumaczyć, nawet właśnie w taki sposób, jak powyżej podałam - problem w tym, że Nienacki nie tłumaczy 😉


OdpowiedzCytat
Strona 1 / 3
Share: