Forum

Sylwia Zientek
 
Notifications
Clear all

Sylwia Zientek


Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2168
Topic starter  

Mam przyjemność przedstawić jedną z najlepszych książek przeczytanych w ostatnich latach:

 

 

1627552071-IMG_20210715_152552.jpg

Cytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2168
Topic starter  

Są takie książki, za które ich autorom należą się owacje na stojąco.

Taką pozycją bez wątpienia są "Polki na Montparnassie" Sylwii Zientek.

Cóż to za wspaniała, porywająca, a do tego jakże ważna na księgarskim rynku, lektura!

Już po pierwszej zapowiedzi książki, kilka miesięcy temu, wiedziałam, że to dla mnie pozycja obowiązkowa. Z kilku powodów. Primo, temat mało znany, ale jakże ciekawy i warty zglębienia. Secudno, klimaty Paryża są zawsze bliskie memu frankofilskiemu sercu. Tertio, pióro Sylwii Zientek gwarantuje dobrą literaturę.

Lektura tej książki była wspaniałą podróżą. Podróżą przez czasy, miejsca, mieszkania słynnych ludzi i style w sztuce.

Sylwia Zientek wykonała olbrzymią pracę. Z każdej strony książki wyziera jej ogromna pasja oraz zaangażowanie w temat, który wybrała i przedstawia czytelnikowi. Jestem zachwycona opowieścią snutą przez autorkę z wielkim znawstwem tematu.

Kilka punktów zasługuje na szczególne brawa.

Wiele razy spotkałam się z książkami biograficznymi, które miały źle wyważone proporcje między życiem zawodowym a osobistym opisywanej postaci. Tutaj wszystko jest należycie wyważone. Autorka płynnie porusza się między tymi aspektami, nie przeważając szali na żadną stronę. Efektem jest spójna i wiarygodna historia każdej z opisywanych artystek.

Dzięki fragmentowi dotyczącemu wymiany listów przez Melę Muter i poetę Rainera Marię Rilkego, autorka przypomniała mi, jak piękną i wzruszającą dziedziną była sztuka epistolarna. I jak wiele jej zawdzięczamy. Listy słynnych osób to wszak skarbnica wiedzy o nich.

Na wielką pochwałę zasługują również opisy. Zarówno opisy miejsc, osób, jak też dzieł sztuki.

Nawet nie mając w książce reprodukcji któregoś z obrazów, widzę go oczami wyobraźni właśnie dzięki wspaniałym opisom autorki. Tak samo widzę miejsca, których nie znam, a których klimat czuję dzięki talentowi Sylwii Zientek.

Oprócz głównych bohaterek, znajdziemy w książce również koleje losu innych postaci: marszandów, właścicieli galerii, pisarzy, poetów. Autorka odsłania fakty z życia wielu słynnych osób, jak choćby Stanisława Przybyszewskiego, Jana Kasprowicza, Gertrudy Stein, czy też Eugeniusza i Jadwigi Zaków. Tych nazwisk i tych postaci jest dużo, dużo więcej.

Postaci tej książki są żywe. Wielokrotnie wraz z bohaterkami przeżywałam targające nimi emocje. Wiele razy autentycznie się wzruszyłam. To wielki dar, tak pisać. Sylwia Zientek to potrafi.

Dbałość o detale, talent literacki, ogromne zainteresowanie autorki opisywanym tematem, ogrom włożonej pracy – to wszystko czytelnik znajduje na każdej stronie "Polek na Montparnassie".

Pani Sylwio, serdecznie dziękuję za tę książkę.

Jest ozdobą mojej biblioteczki i na pewno będę do niej wracać.

 

Niestety, owacje, które na początku zgotowałam autorce, absolutnie nie należą się wydawnictwu, które nie przeprowadziło należytej korekty tak świetnej książki. Jest to zjawisko w ostatnich latach coraz częstsze. Książki są wydawane niedbale, bez szacunku do autora i jego pracy. A przede wszystkim bez szacunku do czytelnika. Ilość błędów, z jakimi spotykam się podczas lektury książek różnych wydawnictw, jest porażająca.

Jestem zdziwiona i ogromnie rozczarowana niedbałością, z jaką wydawnictwo Agora potraktowało ten wspaniały, oryginalny, odkrywczy, nietuzinkowy i jakże ważny na rynku księgarskim tekst Sylwii Zientek.

Błędy ortograficzne (słowa: naprędce i zresztą pisane rozłącznie; Szeherezada pisana przez "ch").

Błędy w nazwach francuskich ("L’Union de demmes peintres et sculpteurs" zamiast "L’Union de femmes …"; Deux Mademoiselles zamiast Deux Mesdemoiselles – wszak to liczba mnoga!)

Nazwa "Szkoła Paryska" pisana naprzemiennie wielkimi lub małymi literami, jakby wydawnictwo nie mogło się zdecydować, która wersja jest poprawna.

Błędy logiczne związane głównie z datami. Najpierw czytamy, że Alicja Rosenblatt przyjechała do Paryża w roku 1912 mając lat 18, po czym osiem linijek niżej na tej samej stronie widnieje informacja, że urodziła się ona w roku 1889. Jak to możliwe zatem, że przychodząc na świat w roku 1889 w roku 1912 ma 18 lat? Jakbym nie liczyła, wychodzi mi 23.

Również Mela Muter musiała doznać jakiegoś przesunięcia w czasie, gdyż w roku 1901, kiedy przyjechała do Paryża, miała lat 24, a dwa lata wcześniej biorąc ślub w roku 1899, miała lat 25. Jak to możliwe?

Wstyd.

 

Książkę oczywiście polecam gorąco.

Post został zmodyfikowany 2 miesiące temu 4 times przez Yvonne

OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4667
 

Brzmi ciekawie. Rzucę okiem przy okazji wizyty w Empiku.


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2117
 

Zadziwia mnie Twoja krytyka, @yvonne, pod adresem wydawnictwa a całkowity jej brak jeśli chodzi o autorkę. Tak, wydawnictwo powinno skorygować błędy oczywiste, ale to co piszesz, sugeruje, że autorka podeszła do pisania książki bardzo niechlujnie. Niezależnie od błędów ortograficznych, które powinna wyłapać prosta korekta edytora tekstów w komputerze, to przerzucanie całej odpowiedzialności na wydawnictwo za to, że autorka nie mogła się zdecydować czy pisać "Szkoła Paryska" czy "szkoła paryska" oraz za błędy z datami to duża przesada. Autorka powieści historycznych i prawniczka z wykształcenia powinna być przesadnie dokładna a jest odwrotnie.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2168
Topic starter  

Pawle, jest sporo racji w tym, co piszesz.

Wyjaśnię Ci, dlaczego zarzuty mam do wydawnictwa.

Autorka pisała tę książkę dość długo. Jest w niej nagromadzenie faktów, nazwisk, nazw, dat, tytułów itd. 

Podejrzewam, że wiele razy pewne akapity zmieniała, przeredagowywała, dodając lub usuwając niektóre kwestie.

Ostateczna wersja książki (mówię oczywiście o poprawności tekstu, nie o jego brzmieniu), powinna przejść gruntowną korektę. 

Czego ostatnio wydawnictwa nie robią.

 

 


OdpowiedzCytat
Hebius
(@hebius)
Męber Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 1486
 
Wysłany przez: @yvonne

Ostateczna wersja książki (mówię oczywiście o poprawności tekstu, nie o jego brzmieniu), powinna przejść gruntowną korektę. 

Czego ostatnio wydawnictwa nie robią.

A jakiś redaktor się pod książką podpisał? Bo widziałbym tu raczej braki na etapie redakcji.


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2168
Topic starter  
Wysłany przez: @hebius
Wysłany przez: @yvonne

Ostateczna wersja książki (mówię oczywiście o poprawności tekstu, nie o jego brzmieniu), powinna przejść gruntowną korektę. 

Czego ostatnio wydawnictwa nie robią.

A jakiś redaktor się pod książką podpisał? Bo widziałbym tu raczej braki na etapie redakcji.

Tak. Są wymienione osoby odpowiedzialne za redakcję i za korektę.


OdpowiedzCytat
Milady
(@milady)
. Moderator
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 3217
 
Wysłany przez: @yvonne

"Polki na Montparnassie" Sylwii Zientek

Pamiętam jak zobaczyłam tę książkę u Ciebie podczas odwiedzin w Górach Sowich. Byłam ciekawa jak ją ostatecznie ocenisz. Po przeczytaniu Twojej opinii, sądzę że także po nią sięgnę, mimo iż zawsze mocno irytowały mnie błędy ortograficzne czy stylistyczne, których pełno teraz w nowszych wydaniach. I przychylę się nieco w tej kwestii do opinii PawłaK. Również autor powinien ostatecznie porządnie przejrzeć swoje dzieło pod kątem ewentualnych błędów.

W domu obiad smakuje najlepiej i jest najtańszy.
Zbigniew Nienacki "Raz w roku w Skiroławkach"


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4667
 

W kwestii korekty. Czasy się zmieniły. Narzędziem pisarza nie jest już pióro ani maszyna do pisana tylko komputer z edytorem tekstu i z dowolną ilością słowników. Autor dysponuje więc wszelkimi środkami po temu żeby jego tekst był wolny od literówek i błędów ortograficznych. Jeżeli mimo tego pojawia się duża ilość takich błędów świadczy to moim zdaniem o niechlujności autora.

Wydawnictwa, konkurując na rynku, a więc obniżając koszty, mając jednocześnie świadomość narzędzi, którymi posługuje się autor, rezygnują z korekty w ogóle albo przynajmniej przykładają do niej mniejszą wagę, czemu zresztą trudno się dziwić.


OdpowiedzCytat
Hebius
(@hebius)
Męber Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 1486
 
Wysłany przez: @kustosz

Wydawnictwa, konkurując na rynku, a więc obniżając koszty, mając jednocześnie świadomość narzędzi, którymi posługuje się autor, rezygnują z korekty w ogóle albo przynajmniej przykładają do niej mniejszą wagę, czemu zresztą trudno się dziwić.

Czyli jak - redaktorom i korektorom, których wymieniają na stronie redakcyjnej nie płacą, czy w ogóle niczego od nich nie wymagają dając pieniądze za darmo?


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4667
 
Wysłany przez: @hebius

Czyli jak - redaktorom i korektorom, których wymieniają na stronie redakcyjnej nie płacą, czy w ogóle niczego od nich nie wymagają dając pieniądze za darmo?

No fakt, skoro mają korektorów na liście płac, to korektorzy się nie popisali. Nie zmienia to jednak mojej opinii o niechlujstwie autora.


OdpowiedzCytat
seth_22
(@seth_22)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 479
 
Wysłany przez: @kustosz

W kwestii korekty. Czasy się zmieniły. Narzędziem pisarza nie jest już pióro ani maszyna do pisana tylko komputer z edytorem tekstu i z dowolną ilością słowników. Autor dysponuje więc wszelkimi środkami po temu żeby jego tekst był wolny od literówek i błędów ortograficznych. Jeżeli mimo tego pojawia się duża ilość takich błędów świadczy to moim zdaniem o niechlujności autora.

Wydawnictwa, konkurując na rynku, a więc obniżając koszty, mając jednocześnie świadomość narzędzi, którymi posługuje się autor, rezygnują z korekty w ogóle albo przynajmniej przykładają do niej mniejszą wagę, czemu zresztą trudno się dziwić.

Nie zgodzę się @Kustoszu, że chodzi wyłącznie o niechlujność. Jak wiesz, mam trochę do czynienia ze słowem pisanym i często bywa tak, że autor zwyczajnie nie widzi literówek (nie mówię o sytuacji, gdy maszerują one stadami lub w tekście roi się od byków ortograficznych), ponieważ czyta tekst z pamięci. I jego zdaniem na kartce/stronie stoi dokładnie to, co właśnie przeczytał. Prawda jest tymczasem zupełnie inna 😉

W większości redakcji od lat nie występuje zjawisko zwane korektą. W przypadku wydawnictw, przynajmniej tych, które znam, bywa różnie. Co ciekawe, na tym wcale nie kończą się perypetie. Znam przypadek, gdy tekst został przeczytany i poprawiony, a do druku poszedł ten… sprzed korekty. I tu faktycznie, możemy mówić o niechlujstwie czy też totalnym bałaganie, z tym, że autorem zamieszania nie był redaktor odpowiedzialny za korektę.


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4667
 
Wysłany przez: @seth_22

Nie zgodzę się @Kustoszu, że chodzi wyłącznie o niechlujność. Jak wiesz, mam trochę do czynienia ze słowem pisanym i często bywa tak, że autor zwyczajnie nie widzi literówek (nie mówię o sytuacji, gdy maszerują one stadami lub w tekście roi się od byków ortograficznych), ponieważ czyta tekst z pamięci. I jego zdaniem na kartce/stronie stoi dokładnie to, co właśnie przeczytał. Prawda jest tymczasem zupełnie inna

Wiem jak to jest. Sam też mam trochę do czynienia ze słowem pisanym, choćby tu na portalu:) I wiem, że literówek i różnych drobiazgów trudno jest uniknąć. Ale wiem też, że jeżeli traktuję sprawę z należytą starannością zdecydowaną większość z nich eliminuję przed publikacją. A tutaj jak rozumiem rozmawiamy o "porażającej" liczbie błędów.


OdpowiedzCytat
seth_22
(@seth_22)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 479
 

@Kustosz

Dlatego zrobiłem zastrzeżenie co do „stad” literówek.


OdpowiedzCytat
Share: