Forum

Grzegorz Kalinowski
 
Notifications
Clear all

Grzegorz Kalinowski

Strona 1 / 2

PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  

O Grzegorzu pisałem trochę wcześniej. Przeczytałem jego trylogię gangsterską z przedwojennej Warszawy (i Stanów przez chwilę), później gdy Grzegorz zaczął pisać szybciej niż ja czytam przystopowałem. Teraz po zestawie miernej jakości kontynuacji z Warmii poczułem potrzebę przeczytania czegoś lepszej jakości i napisanego ładniejszym językiem i zabrałem się za sensację z czasów drugiej wojny światowej pt. "Granatowy 44".

Książka opowiada historię funkcjonariusza polskiego kripo. Akcja dzieje się tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego i w czasie Powstania ale przeplatana jest historiami z jego życia przed Powstaniem. Jak to u Kalinowskiego jest - fabuła i postaci fikcyjne przeplatają się ze znanymi wydarzeniami i żyjącymi w tamtych czasach osobami. Dodatkowo Grzegorz umieszcza w treści swoich znajomych (np. Zbigniewa Korola, który 60 lat pracował w Legii) oraz w tym przypadku upamiętnił wojenne historie swoich bliskich wplatając w treść książki rzeczywiste zdarzenia opowiadane przez rodzinę.

To wszystko umieszczone jest w solidnej podstawie historycznej i nawet gdy myślałem, że złapałem autora na wpadce, okazuje się, że znów on miał rację. Tak było gdy przeczytałem, że Niemcy atakowali PWPW od strony Wisłostrady. Aaaa, myślę, Wisłostrada powstała w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych... ale wpierw sprawdzam. Na planie Warszawy z 1938 roku ulica na Wybrzeżu Gdańskim kończy się na wysokości Mostowej ale już na planie z 1944 wiedzie w stronę Bielan. No tak ale to nadal nie jest nazwa "Wisłostrada", szukam dalej i znajduję wydawnictwo z 1947, w którym są opisane plany odbudowy Warszawy i dokładnie tam napisano o moście, który będzie przechodził nad Wisłostradą 🙂

Więc jeśli ktoś chce przeczytać fabułę z czasów wojny, w której zadbano o szczegóły i dobrze się ją czyta to warto wziąć tę książkę do ręki.

Twtter is a day by day war


Cytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2143
 

Pawle, wiesz, że lubię książki Kalinowskiego, zwłaszcza cykl "Śmierć frajerom", ale niestety lekturę "Granatowego 44" przerwałam po przeczytaniu jednej trzeciej całości.

I nie z powodu fabuły.

Z powodu wydawnictwa, które dało ciała na całej linii.

Jeszcze nigdy nie widziałam tak niedbale i z tyloma błędami wydanej książki. 

Ilość błędów, zarówno ortograficznych, jak i logicznych, przeraża. 

Na końcu książki są podziękowania dla pani, która podobno robiła korektę. Moim zdaniem nikt czegoś takiego nie robił. Nie wierzę, że osoba, która zawodowo zajmuje się edycją, nie zauważyła takich błędów. 

Na siedemdziesięciu stronach zauważyłam ich tyle, że można nimi obdzielić z dziesięć książek. Tak mnie to zdenerwowało, że przerwałam lekturę.

Szkoda, bo Kalinowski pisze nieźle.

Post został zmodyfikowany 8 miesięcy temu 2 times przez Yvonne

OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  
Wysłany przez: @yvonne

Z powodu wydawnictwa, które dało ciała na całej linii.

Jeszcze nigdy nie widziałam tak niedbale i z tyloma błędami napisanej książki. 

Ja czytałem e-booka, błędów nie zauważyłem, może to poprawiał ktoś inny np. na komputerze, na którym system podkreśla błędy 🙂

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2143
 
Wysłany przez: @pawelk
Wysłany przez: @yvonne

Z powodu wydawnictwa, które dało ciała na całej linii.

Jeszcze nigdy nie widziałam tak niedbale i z tyloma błędami napisanej książki. 

Ja czytałem e-booka, błędów nie zauważyłem, może to poprawiał ktoś inny np. na komputerze, na którym system podkreśla błędy 🙂

Nie chodzi tylko o błędy ortograficzne, chociaż tych też jest sporo.

Chodzi o błędy typu:

- 28 lipca przypada w poniedziałek i 31 lipca (czyli 3 dni później) cudownym trafem też przypada w ... poniedziałek!

- następuje wspomnienie akcji za kotarą, która miała miejsce w październiku roku poprzedniego, czyli do jasnej anielki 1943, a nie 1944, jak to jest w tekście!!!

To tylko kilka przykładów. Jest tego więcej. I to na pierwszych siedemdziesięciu stronach książki. Za dużo, jak na moją cierpliwość.


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4522
 

Czytałem kiedyś "Śmierć frajerom" i dwie kolejne części, nie pamiętam już czy pod tym samym czy innym tytułem. Lekka łatwa i przyjemna powieść awanturnicza z okresu międzywojnia. Heniek (tak chyba miał na imię główny bohater) to taki kowbojski self made man, który swoje wie i szaconeczek na mieście ma. Najsłabsza jest trzecia, amerykańska część przygód.


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2143
 
Wysłany przez: @kustosz

Czytałem kiedyś "Śmierć frajerom" i dwie kolejne części, nie pamiętam już czy pod tym samym czy innym tytułem. Lekka łatwa i przyjemna powieść awanturnicza z okresu międzywojnia. Heniek (tak chyba miał na imię główny bohater) to taki kowbojski self made man, który swoje wie i szaconeczek na mieście ma. Najsłabsza jest trzecia, amerykańska część przygód.

A mi amerykańska bardzo się podobała. Bardziej niż druga. Zresztą, wszystkie trzy części są świetne.

 


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  
Wysłany przez: @kustosz

Czytałem kiedyś "Śmierć frajerom" i dwie kolejne części, nie pamiętam już czy pod tym samym czy innym tytułem. Lekka łatwa i przyjemna powieść awanturnicza z okresu międzywojnia. Heniek (tak chyba miał na imię główny bohater) to taki kowbojski self made man, który swoje wie i szaconeczek na mieście ma. Najsłabsza jest trzecia, amerykańska część przygód.

Mi trylogia się bardzo podobała, dużo poczytałem wtedy o kilku innych prawdziwych gangsterach warszawskich.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  
Wysłany przez: @yvonne

- 28 lipca przypada w poniedziałek i 31 lipca (czyli 3 dni później) cudownym trafem też przypada w ... poniedziałek!

- następuje wspomnienie akcji za kotarą, która miała miejsce w październiku roku poprzedniego, czyli do jasnej anielki 1943, a nie 1944, jak to jest w tekście!!!

tych lipców nie znajduję więc trudno mi cokolwiek powiedzieć ale akcja "za kotarą" w wersji, którą czytałem działa się w 1943 roku.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2143
 
Wysłany przez: @pawelk
Wysłany przez: @yvonne

- 28 lipca przypada w poniedziałek i 31 lipca (czyli 3 dni później) cudownym trafem też przypada w ... poniedziałek!

- następuje wspomnienie akcji za kotarą, która miała miejsce w październiku roku poprzedniego, czyli do jasnej anielki 1943, a nie 1944, jak to jest w tekście!!!

tych lipców nie znajduję więc trudno mi cokolwiek powiedzieć ale akcja "za kotarą" w wersji, którą czytałem działa się w 1943 roku.

No widzisz. A w książce dzieje się w 1944.


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  

"Załoga" pierwszy polski kryminał rockowy, muzyka lat osiemdziesiątych, tak krzyczą reklamy na temat najnowszej książki Grzegorza Kalinowskiego. Oho, myślę, coś dla mnie, historie "jak wyglądają teraz bohaterowie muzyki alternatywnej tamtych lat" potrafią być ciekawe i zaskakujące. W miarę czytania, gdy stwierdzam, że polityki, awantur i milicji w tym niewiele a problemami są kombinowanie gitary i sceny do grania to sobie myślę "bardziej klimaty dla @kustosz" ale finalnie nie polecam nikomu. Sprawdziła się moja wcześniejsza ocena - Grzegorz z jakości przeszedł w ilość, tak zna wielu ludzi i wiele zdarzeń z tamtych czasów, tak można o tym napisać ciekawą książkę ale on tego nie zrobił. Wplata w to wszystko współczesną politykę, gangsterów, yakuzę, zupełnie niestrawne mieszanie wątków i bohaterów. To już nie są dwa grzyby w barszczu tylko pół lasu grzybów. Nie odpowiada mi również konstrukcja książki, gdzie każdy rozdział jest podzielony na dwie części tzw. "eightees" i 2020, co, jeśli nie czyta się jednym tchem, powoduje utratę wątku a jednym tchem się nie da bo książka jest miejscami nudna i trzeba ją odłożyć. Przy okazji stwierdziłem, że @Yvonne też jej nie przeczyta bo już na samym początku pojawia się "Bródna mamona" i to by nie pozwoliło naszej koleżance przejść dalej 👎 

Generalnie nie ma to wiele wspólnego z kryminałem - śledztwo jest nijakie i w mocno pobocznym wątku ani z rockiem - oprócz tego, że niektórzy, również poboczni, bohaterowie aspirowali kiedyś do bycia muzykami.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Kustosz
(@kustosz)
Pan Samolocik Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 4522
 
Wysłany przez: @pawelk

...a problemami są kombinowanie gitary i sceny do grania to sobie myślę "bardziej klimaty dla @kustosz"

Tutaj baaardzo mnie zachęciłeś bo to mój klimat w 100%:)

Wysłany przez: @pawelk

Wplata w to wszystko współczesną politykę, gangsterów, yakuzę, zupełnie niestrawne mieszanie wątków i bohaterów. To już nie są dwa grzyby w barszczu tylko pół lasu grzybów.

Ale zapału starczyło mi do tego miejsca. Szkoda cholera.


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  
Wysłany przez: @kustosz

Tutaj baaardzo mnie zachęciłeś bo to mój klimat w 100%:)

Wysłany przez: @kustosz

Ale zapału starczyło mi do tego miejsca. Szkoda cholera.

Nie wiem co napisać, bo podejrzewam, że sama część dotycząca kapel z lat osiemdziesiątych by Ci się podobała ale całość IMO jest słaba.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  

Wróciłem do Grzegorza Kalinowskiego. Tym razem zacząłem trylogię przygód Kornela Strasburgera - policjanta z Warszawy. "Pogromca grzeszników" to już nie jest łotrzykowsko-przygodowa książka tylko klasyczny kryminał policyjny. Książka jest jeszcze dobrze napisana (w sensie, starannie, bez tak ewidentnych wpadek korektorskich, pisarskich i historycznych jak późniejsze), czyta się "prawie dobrze". Tak wiem, prawie rob dużą różnicę. Dlaczego "prawie", bo zaczęły mi się dłużyć opisy tras bohaterów chodzących po Warszawie - 1, 2 strony opisów kamienic i ulic, przez które ktoś, gdzieś idzie, pojawiające się kilka razy w książce to dla mnie zbyt dużo. 

Trochę o treści, która nie spodoba się Yvonne: w Warszawie ktoś morduje prostytutki, alfonsów i homoseksualistów. Zaczynają pojawiać się naciski z góry oraz opinii publicznej. Kornel Strasburger, ze swoim współpracownikiem Zygmuntem Stolarczykiem, muszą sobie z tym poradzić. Dlaczego nie spodoba się Yvonne? Ano dlatego, że oprócz realistycznych opisów zamordowanych (szczegółowe relacje z miejsca zbrodni i prosektorium) to dodatkowo sporo wulgarnego języka. No i zaczyna razić to, że wszyscy, cały czas piją. Wygląda tak, jakby warszawscy policjanci nic innego nie robili tylko chlali na umór.

Teraz zabieram się za kolejną część.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2143
 
Wysłany przez: @pawelk

 

Trochę o treści, która nie spodoba się Yvonne: 

Czytałam te książki 🙂


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  
Wysłany przez: @yvonne

Czytałam te książki 🙂

I jak?

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Yvonne
(@yvonne)
Member Potwierdzony
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2143
 
Wysłany przez: @pawelk
Wysłany przez: @yvonne

Czytałam te książki 🙂

I jak?

Na forum "Z przygodą na ty" o "Pogromcy grzeszników" pisałam tak (w grudniu 2017):

 

Dwa dni temu skończyłam czytać "Pogromcę grzeszników".
I cóż, muszę stwierdzić, że w porównaniu z cyklem "Śmierć frajerom" książka ta jest słaba.
Od trupów aż gęsto (przeczytałam w swoim życiu setki kryminałów i nigdzie chyba nie widziałam tyle trupów), ale to nie wystarczy, aby napisać dobry kryminał.
W treści książki jest bardzo dużo powtórzeń, czego nie lubię. Nie lubię, jak autor ma czytelnika za idiotę, któremu trzeba wszystko kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt razy powtarzać! A tutaj jest tego sporo. Ile razy można czytać, że głównego bohatera nazywają na komendzie Dodkiem? No ile? Co drugą stronę?
Oczywiście język, jakim książka jest napisana jest niezły, bo pan Kalinowski pisać potrafi. Ten język wciąga zdecydowanie bardziej niż fabuła.

Panie Kalinowski, niech pan pisze lepiej powieści łotrzykowskie, takie, jak te o Heńku.
Kryminał panu nie wyszedł. Bo co to za kryminał bez napięcia?

Post został zmodyfikowany 3 miesiące temu 2 times przez Yvonne

OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  
Wysłany przez: @yvonne

Panie Kalinowski, niech pan pisze lepiej powieści łotrzykowskie, takie, jak te o Heńku.
Kryminał panu nie wyszedł. Bo co to za kryminał bez napięcia?

Ano. Ja bym teraz je umieścił pomiędzy. Czyli zjazd następował powoli. Była dobra seria, później gorsza, jeszcze gorsza a powieść współczesna jest zła. Może jest w tym co napisałaś coś - powieść kryminalna to nie to samo co awanturnicza i dłużyzny często zabijają całość.

Swoją drogą, te powtórzenia, o których piszesz, rzeczywiście są, może mnie tak nie męczyły ale przyszło mi na myśl, że to by pozwoliło na drukowanie powieści w odcinkach, wtedy by miało sens. Tylko często jest tak, że dobra powieść w odcinkach po złożeniu do książki nie musi być dobra i trzeba ją przyciąć.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  

"Śledztwo ostatniej szansy" to druga część trylogii z serii o Kornelu Strasburgerze. Tę książkę lepiej się czyta, może dlatego, że autor bardziej skupia się na śledztwie i wątku kryminalnym a jednocześnie w połowie książki odchodzi od opisywania wiecznego pijaństwa bohatera. Tym razem mamy historię szpiegowską powiązaną z historią polskiego przemysłu lotniczego.

Niestety tutaj też mamy powtórzenia, na które zwróciła uwagę Yvonne.

Autor umieszcza w książce epizod związany z moim ostatnim "hobby" czyli olendrami na Powiślu Kampinoskim ale opisanie ich na wzór amerykańskich amiszów czyli mocno zamknięta społeczność z bardzo restrykcyjnymi zasadami chyba nie do końca jest zgodne z rzeczywistością. W okolicach Puszczy Kampinoskiej wiele wsi było współdzielonych, mieszkali w nich zarówno mennonici jak i Polacy.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  

"Śmierć z ogłoszenia" czyli trzecia część, dzieje się w środowisku aktorskim Warszawy i Lwowa. Morderstwa ludzi ze środowiska to temat na pierwsze strony gazet i na dobry kryminał. Ten kryminał by był dobry gdyby... nie straszliwa maniera tworzenia trylogii ale jednocześnie oddzielnych książek. To o czym wspominaliśmy wcześniej - kopiowanie historii wszystkich bohaterów z poprzednich dwóch książek jest nużące. Jeśli dodać do tego, że do połowy książki czytamy rozłączne wątki, które dopiero w drugiej połówce będą łączyły się w całość, to pomimo tysięcy ciekawostek, tworzenia postaci na podstawie współczesności oraz umieszczania znanych ludzi jako bohaterów drugiego i trzeciego planu (czyli tych fajnych smaczków Kalinowskiego) to czyta się to jednak ciężko.

I podsumowując o ile chuligan i zawadiaka Heniek z pierwszej trylogii budził sympatię, o tyle cały czas nie "przyjaźnię się" z Kornelem Strasburgerem. Nie jest to zły człowiek ale nie da się go lubić.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
PawelK
(@pawelk)
Member Admin
Dołączył: 2 lata temu
Posty: 2037
Topic starter  

No i na teraz to by było na tyle. Przeczytałem najnowszą powieść Grzegorza Kalinowskiego "Kwarantanna". Stary, dobry scenariusz - marzec 2020, grupa ludzi zamknięta w pensjonacie ze względu na kwarantannę jednego z gości, który wrócił z zagranicy. Czyli zaczyna się dobrze, tylko... nie wolno tego spieprzyć. Kalinowski spieprzył na całej linii.  Do połowy książki nie wiadomo kto jest kim, po co występuje w tej książce, o co im chodzi. Dziesiątki pobocznych, zupełnie niepotrzebnych wątków, przerysowane postaci, zupełnie nieprawdopodobne historie z życia i wydarzenia w czasie rzeczywistym. Zakończenie, w którym chyba sam autor się pogubił.

Niestety nie ratuje tej książki nawet znajomość Podhalan, zwyczajów i gwary góralskiej. Wszystko to brzmi trochę sztucznie. Ten pseudokryminał coraz bardziej przypomina te najgorsze kontynuacje Pana Samochodzika z gangsterami z radzieckich służb specjalnych, karabinami maszynowymi i zakładnikami w Pałacu Kultury. Jeśli ktoś by chciał poczytać książki kryminalne, których akcja dzieje się w Zako to jednak niech lepiej weźmie się za kryminałki Edigey'a, zupełnie inna półka.

Twtter is a day by day war


OdpowiedzCytat
Strona 1 / 2
Share: