Nimfy, syreny, płyniemy…

czyli przerost uczuć nad treścią

Zaglądając na nasze forum można wyczuć sezon truskawkowy. Siedząc więc sobie nad wodą i patrząc na przepływające statki nawinął się niszowy temat słowno-muzyczny, adekwatny do okoliczności.

Wodne nimfy i syreny towarzyszą sztuce od czasów Homera. To oczywiste, że owe tajemnicze postaci, wyłaniające się z mgieł, doprowadzające swe ofiary do niechybnej zguby, musiały wypłynąć na szerokie wody w okresie romantyzmu. A który romantyzm był najbardziej romantyczny? Czy ten oryginalny XIX-wieczny? Niemiecki, polski, czy anglosaski? A może nowy romantyzm w latach 80-tych XX wieku?

I skoro nawinął się nam ‘na magiel’ wiersz niemieckiego poety Heinricha Heine ‘Die Lore-Ley’ to trochę z nudów, trochę dla zabawy, a głównie dlatego, że trudno było znaleźć wierne tłumaczenie, a jedynie dość luźne interpretacje zabraliśmy się do pracy (Arbeit), tak aby przełożyć ów wiersz tak dosłownie, jak to tylko możliwe: zachowując oryginalny układ rymów dokładnych, abab oraz tę samą ilość sylab, ale także znaczenie poszczególnych wersów. Co z tego wypłynęło, być może posłuży za wsparcie dla maturzystów albo zaczyn do dalszej zabawy, choćby tylko słownej*. Prosimy przy tym pamiętać, że osoby pod wpływem uczuć, powinny trzymać się z dala od wody.

*Nie tylko dla orłów i raczej nie dla lingwistów.

Ich weiß nicht, was soll es bedeuten,
Daß ich so traurig bin;
Ein Mährchen aus alten Zeiten,
Das kommt mir nicht aus dem Sinn. 

Już sam nie wiem co ma oznaczać
Ów smutek duszy mej
Gdy baśń próg czasu przekracza
I spędza z mych oczu sen.

Die Luft ist kühl und es dunkelt,
Und ruhig fließt der Rhein;
Der Gipfel des Berges funkelt
Im Abendsonnenschein.

Mrok nastał, powiało chłodem
I w ciszy płynie Ren
Szczyt skały skrzy niczym lodem
Słońce ciągnie swój tren.

Die schönste Jungfrau sitzet
Dort oben wunderbar
Ihr gold’nes Geschmeide blitzet,
Sie kämmt ihr gold’nes Haar. 

Przecudna panna siedzi
Na wzgórzu, pięknie tak
Klejnoty ma w barwach miedzi
Włos złoty czesze wiatr

Sie kämmt es mit gold’nem Kamme,
Und singt ein Lied dabei;
Das hat eine wundersame,
Gewaltige Melodei.

Trzymając złocisty grzebień
Wciąż nuci taką pieśń
Melodia, choć brzmi jak w niebie
Lecz słów mocnych niesie treść.

Den Schiffer im kleinen Schiffe
Ergreift es mit wildem Weh;
Er schaut nicht die Felsenriffe,
Er schaut nur hinauf in die Höh’.

Wnet żeglarz na małej łodzi
Podchwycił już dźwięków ton
Skał ostrze już mu nie szkodzi
Gdyż w górę wpatrzony jest on.

Ich glaube, die Wellen verschlingen
Am Ende Schiffer und Kahn;
Und das hat mit ihrem Singen
Die Lore-Ley gethan.

Wierzę, iż pochłoną ich fale
Żeglarza i łodzi skraj
Lecz ona śpiewa wciąż dalej
Prześliczna Lorelei.

Należy odnotować, że muzykę do wiersza Heinego napisał Franciszek Liszt, czego można posłuchać tu, uważając, by nie rozbić się o skały. Ale powstały też weselsze interpretacje muzycznej opowieści o Lorelei, np. w wykonaniu niemieckiej grupy Dschinghis Khan (bul bul bul), albo w okresie polskiego new romantic, w wykonaniu Kapitana Nemo (sł. Andrzej Mogielnicki, muz. Andrzej Gajkowski).

Bywało, że plumkało się wesoło i nie koniecznie na sucho przy piosence Twoja Lorelei, więc temat wodnych zjaw zapadł głęboko w świadomości i traf chciał, że ponownie się wynurzył w audycjach Piotra Kaczkowskiego – tym razem już bardziej poważnie, albowiem w formie nastrojowej ballady o pewnej syrenie. Stąd, w nieprzypadkowy, pokrętny sposób udało się połączyć pomostem owe wodne wątki. Przypomnijmy sobie najpiękniejszą Pieśń do Syreny jaka kiedykolwiek powstała, w podobnej językowej zabawie (choć w tym wypadku nie do końca było możliwe zachowanie tak surowych kryteriów co do ilości sylab i rymów, jak w przypadku romantyzmu germańskiego):

Long afloat on shipless oceans
I did all my best to smile
’Til your singing eyes and fingers
Drew me loving to your isle

Z dawna pływając przez puste oceany
Nawet starałem się śmiać,
Póki śpiew płynący z oczu twych i dłoni
Wciągnął mnie w miłości toni

And you sang
Sail to me, sail to me
Let me enfold you
Here I am, here I am
Waiting to hold you

I pieśń ta brzmiała tak…
Płyń do mnie, płyń do mnie,
Daj otulić się.
Oto jestem, jestem tu,
Czekając by objąć cię.

Did I dream you dreamed about me?
Were you here when I was full sail?
Now my foolish boat is leaning
Broken lovelorn on your rocks

Czy to sen mój, czy śniłaś o mnie?
Byłaś tu, gdy wiatr w me żagle dął?
Teraz głupio wciąga mnie, gdy w łodzi tonę
Rozbitej jak miłość o skały twe.

For you sing
Touch me not, touch me not
Come back tomorrow
Oh my heart
Oh my heart shies from the sorrow

A ty śpiewasz sobie…
Nie rusz mnie, nie dotykaj,
Jutro do mnie wróć.
I moje serce, me serce
Z żalu szamocze się i tyka.

Well I’m as puzzled as the newborn child
I’m as riddled as the tide
Should I stand amid the breakers?
Or should I lie with death my bride?

Zdziwiony jak dziecko, co przyszło na świat,
Rozbity jak przypływu fala.
Czyż stanąć mam wśród grzywaczy?
Czy lec z mą lubą – w śmiertelnej postaci?  

Hear me sing
Swim to me, swim to me
Let me enfold you
Here I am, here I am
Waiting to hold you

Usłysz mój śpiew
I płyń do mnie, do mnie płyń,
Daj otulić się.
Oto jestem, jestem tu,
Czekając by objąć cię.

Autorem i pierwotnym wykonawcą Song To The Siren, był Tim Buckley, zmarły tragicznie w 1975 r., podczas mocno zakrapianej zabawy. Można się zgodzić lub spierać, lecz całkiem nowe, syrenie tchnienie dała tej pieśni wokalistka The Cocteau Twins – Elisabeth Fraser. Pieśń została nagrana do projektu muzycznego This Mortal Coil i zyskała prawdziwie magnetyczne brzmienie. Tak bardzo, że Elisabeth Fraser udało się później przyciągnąć do wspólnego śpiewania syna Tima Buckleya – Jeffa Buckleya. I może nie byłoby w tym nic romantycznego, gdyby nie to, że Jeff Buckley utopił się w 1997 r.

A Wam która wersja Pieśni do Syreny podoba się bardziej? Ta w wykonaniu Elisabeth Fraser i This Mortal Coil? Czy ta pierwsza Tima Buckleya?

Jeśli też Ci czas wolno płynie, lub chcesz po prostu popływać… zapraszam na Forum.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.