"Radio romans" oglądałem. Wszystkie odcinki. I żałowałem, że się nieoczekiwanie serial skończył 😀
Ja też mam całkiem dobre wspomnienia z tego serialu. Miał jeszcze jakąś fabułę poza "każdy z każdym i jak najlepiej doprowadzić do dramatycznej sceny". Nawet z ciekawości rzuciłam okiem na jakiś stary odcinek i najbardziej rażą stroje - to takie lata 90. w najgorszej formie. Te ortalionowe dresy 😆 .
Przypomniał mi się jeszcze jeden serial: Matki, żony i kochanki. Zajrzałam kiedy powstał. W 1996 roku więc w sumie dawno. Oglądałam ten serial wyjątkowo wnikliwie ale w ogóle nie zarejestrowałam, że powstała druga seria odcinków.
Ale że nie oglądałaś drugiej serii? Bo z tymi starszymi produkcjami polskimi ja mam tak, że w ogóle nie dzielę ich na serie i ze zdumieniem dowiadywałam się po latach, że taki podział był. Zjawisko "sezonów" zarejestrowałam dopiero po ogromnym napływie seriali amerykańskich.
Przypomniał mi się jeszcze jeden serial: Matki, żony i kochanki.
O, też coś kojarzę, ale też oczywiście nie oglądałam. To chyba taki słynniejszy serial był, swego czasu.
Ale że nie oglądałaś drugiej serii? Bo z tymi starszymi produkcjami polskimi ja mam tak, że w ogóle nie dzielę ich na serie i ze zdumieniem dowiadywałam się po latach, że taki podział był. Zjawisko "sezonów" zarejestrowałam dopiero po ogromnym napływie seriali amerykańskich.
Druga seria była po jakiejś bezsensownej przerwie (2 lata) i chyba scenarzysta się zmienił bo druga seria była mega pretensjonalna.
Twtter is a day by day war
Na portalu zamieściłam tekst o serialu "Pokój 107" z 1997 r.
Obejrzałem. Zaczęło się obiecująco, później gdy dodano wątek miłosny niestety trochę się zaczęło rozjeżdżać ale generalnie ogląda się w miarę sympatycznie. Bohaterowie sympatyczni.
W akademiku nie mieszkałem ale bywałem. Był taki jeden pokój w Mikrusie gdzie dwóch kolesi miało tylko dwa łóżka i stół, który wiecznie był zastawiony butelkami z/po piwie. W tym pokoju nie było NIC więcej, szafek, książek, czegokolwiek, tylko te butelki.
Twtter is a day by day war
Wątek romantyczny miał być chyba wariacją na temat "Głupi Jasio zdobywa Księżniczkę", ale bajki na tym zdobyciu się kończą, a tu próbowano ciągnąć historię dalej. Mi bardziej podszedł poboczny wątek Ryśka i Marzeny, choć aktorka była chwilami fatalna.
Dawniej w akademikach było coś w rodzaju Christanii - wolno prawie wszystko, nikt się niczemu nie dziwi itd. Wynikało to w dużym stopniu z kiepskich warunków, które z jednej strony wymuszały tolerancję, a z drugiej sprawiały, że "władze" pozwalały mieszkańcom na dużą swobodę, wychodząc chyba z założenia, że "niech robią, co chcą, dopóki czegoś nie chcą - od nas" 😉 .
Wątek romantyczny miał być chyba wariacją na temat "Głupi Jasio zdobywa Księżniczkę", ale bajki na tym zdobyciu się kończą, a tu próbowano ciągnąć historię dalej.
Pewnie tak, tylko pierwsza połowa to były historie "akademikowe" a później się zmieniło w toksyczną miłość prawiczka, która faktycznie przesłoniła te studenckie smaczki. No i finał taki jakby nie wiedzieli jak zakończyć bo się pomysły skończyły.
Twtter is a day by day war
No i finał taki jakby nie wiedzieli jak zakończyć bo się pomysły skończyły.
Ja akurat finał lubię, ale rzeczywiście napisano go tak, jakby twórcy nie wiedzieli, czy będą dalej kręcić i chcieli zabezpieczyć się na każdą możliwość. Niby zamknęli rok akademicki, co można uznać za finał serialu, ale zostawili takie pół otwarte/pół zamknięte wątki. Gdyby jakimś cudem dostali drugi sezon to mogliby go ciągnąć zarówno z tymi samymi bohaterami, jak i z nowymi, pod pretekstem, że Irek jednak pojechał do UK, Rysiek skończył studia... Tylko pokój 107 by został.
Tak się zastanawiam....Jaki w ogóle był pierwszy polski serial?
Tak się zastanawiam....Jaki w ogóle był pierwszy polski serial?
Jan i Barbara, czy jakoś tak.
Dokładniej "Barbara i Jan", z Janiną Traczykówną i Janem Kobuszewskim. Niziutka dziennikarka o dziecinnej buzi i wysoki, chudy fotoreporter na polskich drogach, taka obyczajówka z silnymi akcentami komediowymi i czasem kryminalnymi. Co ciekawe, w czołówce nazywało się to "serią filmów telewizyjnych", nie "serialem".
Całkiem przyjemne i niegłupie, choć bardzo proste, no i dzisiaj poziom realizacji trochę przeraża 😉 . Do tego Janina Traczykówna ma bardzo charakterystyczny głos, który miał chyba pasować do postaci, ale mi osobiście raczej przeszkadza.
"Barbara i Jan", z Janiną Traczykówną i Janem Kobuszewskim.
Którzy w serialu nazywali się: Raczyk i Buszewski, czy jakoś tak 🙂
Mi się to nawet podobało. Akcja z wygraną w totolotka była wyśmienita.
O czym Wy piszecie? Pierwsze słyszę. Jak ja nie znam polskiego kina...
Jak ja nie znam polskiego kina..
Bo Ty młodziutka jesteś i takich staroci nie pamiętasz po prostu.
A serial "Karino" ? Przyznam, że oglądałam i cały czas się bałam, że jakiemuś koniu (koniowi?) w końcu ktoś zrobi krzywdę. A dopiero dzisiaj, bo sprawdziłam obsadę w internecie, dowiedziałam się, że główna bohaterka nie była Polką.
W ogóle to dzięki temu wątkowi przypomniały mi się inne seriale, których wcześniej nie klasyfikowałam jako tego gatunku, tylko bardziej jak długą opowieść, np. "Jan Serce", "Doktor Ewa".... Ale już "Dom" czy "Daleko od szosy" były zawsze serialami.
Jak ja nie znam polskiego kina..
Bo Ty młodziutka jesteś i takich staroci nie pamiętasz po prostu.
A serial "Karino" ? Przyznam, że oglądałam i cały czas się bałam, że jakiemuś koniu (koniowi?) w końcu ktoś zrobi krzywdę. A dopiero dzisiaj, bo sprawdziłam obsadę w internecie, dowiedziałam się, że główna bohaterka nie była Polką.
Też oglądałam. Ale najpierw czytałam książkę "Dziewczyna i Carino". Chyba ją sobie przypomnę.
Ale wydaje mi się, że w książce bohaterka była Polką.
Bo Ty młodziutka jesteś
😘 😘 😘
Ale wydaje mi się, że w książce bohaterka była Polką.
Chodziło mi o to, że postać Grażyny w filmie jest grana przez niemiecką aktorkę.
Zabawne, jak działa pamięć - od jednego serialu do drugiego, taka reakcja łańcuch... Gdybym miała z zaskoczenia wyliczyć polskie seriale, które oglądałam, to podałabym pewnie kilka tytułów. A jak zaczynam sobie przypominać, wracać, sprawdzać, to okazuje się, że było ich o wiele więcej.