Bardzo jestem ciekaw, których autorów waszych młodzieżowych lektur wspominacie najlepiej? Poza Zbigniewem Nienackim rzecz jasna:) W ankiecie skupiłem się na najbardziej popularnych polskich pisarzach dla młodzieży, autorach książek o PRL-owskim rodowodzie. Można wybrać więcej niż jedną opcję.
Napiszcie proszę uzasadnienie swojego wyboru.
U mnie, poza Nienackim, który jest poza konkursem, czołówka wygląda tak:
Bahdaj - Za "Tolka Banana", "Podróż za jeden uśmiech", "Wakacje z duchami" i "Do przerwy 0:1". Wielki udział w tym wyborze mają jednak ekranizacje jego powieści, bo te właśnie pamiętam najlepiej.
Niziurski - Za „Sposób na Alcybiadesa”, trylogię odrzywolską, „Osobliwe przypadki Cymeona Maksymalnego” i „Klub włóczykijów". Ale nie wszystkie jego książki mi się podobały. Taka np „Księga urwisów” zawsze raziła mnie socrealistycznym klimatem. Jednak kiedy po latach, już w dorosłym życiu sięgnąłem po te książki Niziurskiego, które kiedyś lubiłem, przeżyłem rozczarowanie. Raził mnie język i dziecinne sprawy. Niziurski nie wytrzymał próby czasu, w przeciwieństwie do Nienackiego. Może właśnie dlatego, że trudno dorosłemu identyfikować się z dziećmi i dziecinnymi problemami? Pewnie też dlatego, że młodzieżowa gwara starzeje się najszybciej, a Niziurski od niej przecież nie stronił.
Szklarski - Muszę o nim wspomnieć, choć "Tomki" wydają mi się dzisiaj straszliwą ramotą. Ale był taki czas, że lubiłem je prawie tak jak samochodziki.
U mnie to proste 🙂
Bahdaj - zawsze, za wszystkie jego powieści. A Wakacje z duchami - numer jeden!
Niziurski - tutaj nie wszystko, ale za ten dowcip i zupełnie inny świat
Musierowicz - wiadomo 🙂 do dzisiaj ją czytam (chociaż z mniejszą niecierpliwością czekam na kolejne wydania Jeżycjady)
Siesicka - w latach mojej młodości (czyli całkiem nie tak dawno) była wręcz kultowa. Czytało się jej powieści z emocjami i zawsze dawały dużo przemyśleń.
Minkowski - za "Grubego" i za "Zieloną miłość"
Bahdaj, Makuszyński, Verne, Ożogowska.
Verne
Ale w ankiecie go nie ma 🙂
Bahdaj, Makuszyński, Verne, Ożogowska.
Hola, hola, Verne i Makuszyński z literaturą młodzieżową PRL-u nic nie mają wspólnego.
Bahdaj - zawsze, za wszystkie jego powieści
Oj, przeczytałem jeden jego kryminał i... nie miałem ochoty na szukanie kolejnego. Bida z nędzą.
Twtter is a day by day war
jeden jego kryminał
A po co kryminał? 🙂 Trzeba było nie zauważać tego typu i pozostać przy Wakacjach z duchami (ale fakt - nieprawidłowo napisałam, że Bahdaja wszystko, niestety nie wszystko).
Bahdaj, Makuszyński, Verne, Ożogowska.
Hola, hola, Verne i Makuszyński z literaturą młodzieżową PRL-u nic nie mają wspólnego.
A bo ja się na moich ulubionych autorach skupiłam, nie doczytałam ograniczenia, że to z PRL-owskim rodowodom mają być 😉
U mnie chyba było tak, że akurat autorów z tej puli, z niewielkimi wyjątkami poznałam przez seriale telewizyjne 😀 Bahdaj to oczywista oczywistość, Ożogowską namierzyłam przez mój dawniej ukochany serial Dziewczyna i chłopak, podobnie było z Nienackim i Templariuszami. Niziurski to Niewiarygodne Przygody Marka Piegusa, ale wielką jego fanką nie zostałam nigdy.
Musierowicz poznałam później i wpadłam po uszy, tylko długo nie wiedziałam, że po Brulionie BB coś jeszcze jest. Z takich babskich książeczek to jeszcze miło wspominam Zapałkę na zakręcie i Słoneczniki, ale zupełnie nie pamiętam o czym to 😉
Szklarskiego mam komplet, ale Tomek też mi nigdy tak na 100% nie podszedł. W szkole podstawowej chyba, można było zaliczać geografię dzięki przeczytanym lekturom i Tomek się do tego wliczał 😎
Chyba lubiłam też Czarne Stopy, ale jakoś z pamięci wyparłam, w każdym razie mam dwie części, to sobie kiedyś odświeżę...
Zagłosuję na Bahdaja, Ożogowską, Musierowicz i Nienackiego- w tej kolejności 😉
W zestawie powinien się jeszcze pojawić Longin Jan Okoń - napisał parę fajnych książek o Indianach, które czytałem po kilka razy.
W mojej wiejskiej bibliotece dział dla dzieci i młodzieży był bardzo skromny, w związku z czym szybko przeszedłem do regałów dla dorosłych i mam spore braki w młodzieżowej lekturze. Bahdaja, na przykład, czytałem tylko jedną powieść (Kapelusz za sto tysięcy), a i to tylko dlatego, że sam ją kupiłem przy okazji wakacyjnego wyjazdu na kolonie.
Z tych wymienionych w ankiecie oprócz Nienackiego bardzo lubiłem autorów następujących:
W zestawie powinien się jeszcze pojawić Longin Jan Okoń - napisał parę fajnych książek o Indianach, które czytałem po kilka razy.
Faktycznie był ktoś taki, ale mało popularny chyba. Widzę, że w ogóle miałeś mocno podróżniczo-indiańskie preferencje. Ja nigdy nie lubiłem Fiedlera ani Wernica, ani Mrówczyńskiego. Z tej kategorii to tylko "Tomki" Szklarskiego i Karol May (ale to poza ankietą).
Dziewczęcą literaturę, Siesicką, Snopkiewicz i Musierowicz też czytałem i raczej bez wstrętu, ale poza mglistym ogólnym wrażeniem nic mi z tych lektur w głowie nie pozostało.
W tym zestawieniu brakuje Eugeniusza Paukszty.
W tym zestawieniu brakuje Eugeniusza Paukszty.
Myślę, że Paukszta nie był tym, do którego by się ustawiła kolejka na targach książki.
Twtter is a day by day war
do którego by się ustawiła kolejka
Ja bym się pewnie ustawiła 🙂 Natomiast w ogóle nie znam Mrówczyńskiego. Nawet powiem więcej - pierwsze o nim słyszę.
Myślę, że Paukszta nie był tym, do którego by się ustawiła kolejka na targach książki
A ja myślę, że i owszem.
a ja myślę, że myślicie z dzisiejszej perspektywy. Skupcie się i przypomnijcie sobie ile książek Paukszty przeczytaliście w dzieciństwie (i czy więcej niż dwie) i skąd je wzięliście (nie z lokalnej biblioteki?).
Twtter is a day by day war
a ja myślę, że myślicie z dzisiejszej perspektywy
Paweł, ja myślę z perspektywy sentymentalnej. Mówimy tutaj o książkach z lat młodzieńczych. Ale akurat Paukszta jest autorem, którego przypomniałam sobie niedawno a mój odbiór (teraźniejszy) jego faktycznie dwóch powieści, był na tyle dobry, że bym się w tej kolejce ustawiła.
z lokalnej biblioteki?
Ponad 30 lat temu większość książek, które czytałam, pochodziła z biblioteki szkolnej i miejskiej.
mój odbiór (teraźniejszy) jego faktycznie dwóch powieści, był na tyle dobry, że bym się w tej kolejce ustawiła.
No więc właśnie, teraz sobie przypomniałaś, że były takie książki a później się pochyliłaś nad tym, kto był ich autorem. Założę się, że gdybyś przechodziła w latach 70tych obok stoiska, gdzie by podpisywał Paukszta to byś się nawet nie zatrzymała. A to jest ankieta "ulubieni autorzy".
Twtter is a day by day war
a ja myślę, że myślicie z dzisiejszej perspektywy. Skupcie się i przypomnijcie sobie ile książek Paukszty przeczytaliście w dzieciństwie (i czy więcej niż dwie) i skąd je wzięliście (nie z lokalnej biblioteki?).
Akurat Paukszty przeczytałem jedną powieść (Ich trzech i dziewczyna), z niepokaźnego księgozbioru własnej matki. I zapamiętałem z całej ksiązki, że jeden z bohaterów miał zwyczaj sypiać tylko w górze od pidżamy, a ktoś rano przy budzeniu ściągnął z niego koc, czy kołdrę.
miał zwyczaj sypiać tylko w górze od pidżamy,
Znaczy się bez "dołu" od piżamy czy w ogóle bez "dołu"? 🙂