Nigdy nie planowałam pobytu w Benalmadenie. Wylądowałam tam „dzięki” Wizzairowi, który na kilka tygodni przed moimi wakacjami zmienił rozkład lotów w taki sposób, że mogłam albo pobyt skrócić o jeden dzień i wylądować w Maladze w środku nocy, albo przedłużyć o dwa dni. Zdecydowałam się na to drugie. A że nie udało mi się zmienić dat noclegów to owe dodatkowe dwie doby postanowiłam spędzić po drugiej stronie Malagi. Padło na Benalmadenę.



Dlaczego to miejsce nigdy mnie nie interesowało? Cóż, ujmując to najprościej: wybrzeże między Malagą a Marbellą to jedna wielka strefa hotelowo-turystyczna, gdzie wszystko podporządkowane jest turystom. Wszędzie wyrastają kompleksy hotelowe lub budowane pod przyjezdnych apartamentowce. Tak samo jest z lokalami, sklepani, punktami usługowymi… Człowiek czuje się jak w lipcu w Mielnie czy Władysławowie. Mimo to – a może właśnie dlatego – cały ten rejon jest niezwykle popularny. Dwa dni da się tam wytrzymać 😉 .


Wspomniałam wyżej, że wszystko podporządkowane jest turystom. Należy tutaj dodać – angielskim turystom, ze szczególnym uwzględnieniem emerytów, którzy chętnie spędzają tam kilka miesięcy lub nawet przenoszą się na stałe. Patrząc na szyldy i nazwy lokali można odnieść wrażenie, że jest się w Plymouth czy innym Southampton.





Ile jednak można siedzieć na plaży i jeść churrosy? Dla tych, którzy szukają jakiegoś uroznaicenia. Benalmadena (podobnie jak sąsiednie miejscowości) ma sporo propozycji. Przede wszystkim rejsy na Gibraltar lub „oglądanie delfinów”, choć tak na oko łódek z turystami jest więcej niż potencjalnych obiektów obserwacyjnych. Ponadto kilka miejsc typu akwarium Sea Life, „zamek” Colomares i park rozrywki Tivoli World.
Nie uwzględniłam w planach żadnej z wymienionych powyżej atrakcji. Delfiny kiedyś widziałam, akwarium… cóż, kilka lat wcześniej odwiedziłam szeroko reklamowany Biopark w sąsiedniej Fuengiroli i było to wielkie rozczarowanie. W porównianiu z polskimi ogrodami zoologicznymi to miejsce okazało się małe, nieatrakcyjne i po prostu słabe. Akwarium w Benalmadenie nawet „na oko” jest niewielkie, a opinie turystów to potwierdzają. Myślę, że tego typu atrakcje są dedykowane rodzinom z dziećmi, którym trzeba urozmaicić wakacje. Żałuję jedynie, że nie udało mi się wybrać do motylarium Mariposario de Benalmádena, które jednak znajduje się trochę dalej i jest niezbyt dobrze skomunikowane z centrum.


Obejrzałam za to marinę, posiedziałam na plaży, a potem w jednym z publicznych parków, gdzie także fruwały piękne motyle 🙂 . Dodatkowym plusem była część „kaktusowa”.









Drugiego dnia wybrałam się kolejką linową na szczyt Calamorro. Niestety pogoda mocno się popsuła, więc nie zobaczyłam obiecywanej Afryki, skały Gibraltarskiej, a i z Costa del Sol były problemy. Z drugiej strony nie było upałów ani tłumów turystów. Nie zrozumcie mnie źle, nadal na górę wjechała rzesza ludzi, ale przy lepszej pogodzie bywa ich dużo więcej i tak szczerze to nie wiem, gdzie się mieszczą…


Trasa kolejki liczy ponad 5 kilometrów, a wagoniki są małe i dość stare. Warto zauważyć, że liny rozpięto na słupach, a więc siłą rzeczy w wielu punktach „leci się” dość nisko nad ziemią, a w innych pojawiają się strome podjazdy lub zjazdy. Kolejka dowozi pazażerów pod szczyt góry i ten szczyt jest główną atrakcją. To ładna, dość urwista formacja skalna, na której wytyczono kilka wąskich ścieżek. Można też wybrać się na dłuższą wędrówkę jednym z okolicznych szlaków, jednak aura zdecydowanie temu nie sprzyjała. Widoki za to były atrakcyjne, choć chwilami nieco niepokojące. Niewątpliwie Calamorro to najjaśniejszy – choć tylko metaforycznie – punkt mojej wizyty w tym mieście.








Czy warto odwiedzić Benalmadenę lub jedną z sąsiednich miejscowości? To oczywiście zależy od tego, jakie ma się preferencje. Nie żałuję tej wizyty, ale raczej bym jej nie powtórzyła. Myślę, że ten rejon może być dobry dla rodzin z dziećmi, które na wakacjach się nudzą. Jest tam dużo atrakcji na godzinę czy trzy. Warto jednak wziąć pod uwagę, że choć wzdłuż wybrzeża jeżdżą pociągi (także bezpośrednio z lotniska) i autobusy, to w samej Benalmadenie poruszanie się może być trochę mniej przyjazne. Miasto położone jest na zboczu, więc nawet lokalizacje teoretycznie blisko wybrzeża mogą sprawiać problemy.
Zainteresowanych zapraszam do wątku na forum: https://znienacka.com.pl/forum/postid/52736/